- Jak ty chcesz iść na plaże, skoro
masz stłuczoną kost… - nie dokończyłam, bo Misaki mnie już nie słuchała,
zasnęła. - Chyba muszę iść dochodzi 16.
Śpij smacznie.
Uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam się zbierać. Założyłam sportowe buty, poczesałam się i zaczęłam wychodzić. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Z kuchni dobiegały głosy rozmowy, pewnie chłopcy rozmawiali na nasz temat. Nie myliłam się. Zatrzymałam się na końcu schodów, tak żeby mnie nie widzieli. To Izumi i Meji gadali.
Uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam się zbierać. Założyłam sportowe buty, poczesałam się i zaczęłam wychodzić. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Z kuchni dobiegały głosy rozmowy, pewnie chłopcy rozmawiali na nasz temat. Nie myliłam się. Zatrzymałam się na końcu schodów, tak żeby mnie nie widzieli. To Izumi i Meji gadali.
- Dobrze, że nic im się nie stało –
rzekł Izumi zmęczonym głosem.
- Ale przyznaj jest ciekawiej niż w
poprzednie lata? – Meji nie wydawał się zły.
- Yhym… Jednak… - nie słuchałam dalej.
Stwierdziłam, że pójdę tylnym wyjściem i prosto na plażę. Sprawiłyśmy trochę kłopotów, ale chyba nic poważnego, zastanawiałam się w duchu. Już miałam schodzić ze stopnia od tarasu, kiedy ktoś złapał mnie za nadgarstek. Obróciłam się natychmiast. To był Aoi. Leżał na ławce przy balustradzie, głową w moją stronę. Teraz odchylił głowę do tyłu żeby nie lepiej widzieć. Jego oczy lustrowały mnie jakby chciał przewiercić mnie na wylot. Minęła dosłownie chwila i się odezwał.
- Dokąd to?- spytał Aoi
-Eee… na plażę – rzekłam szybko i chciałam iść, ale chłopak nawet nie myślał żeby mnie puścić.
-Sama? Nie pójdziesz. Jeszcze tobie coś się stanie, znając ciebie. Jedna poszkodowana wystarczy jak na wyjazd – podniósł się i teraz siedział twarzą do mnie, gotów mnie zaciągnąć do domu i zamknąć na klucz.
Stwierdziłam, że pójdę tylnym wyjściem i prosto na plażę. Sprawiłyśmy trochę kłopotów, ale chyba nic poważnego, zastanawiałam się w duchu. Już miałam schodzić ze stopnia od tarasu, kiedy ktoś złapał mnie za nadgarstek. Obróciłam się natychmiast. To był Aoi. Leżał na ławce przy balustradzie, głową w moją stronę. Teraz odchylił głowę do tyłu żeby nie lepiej widzieć. Jego oczy lustrowały mnie jakby chciał przewiercić mnie na wylot. Minęła dosłownie chwila i się odezwał.
- Dokąd to?- spytał Aoi
-Eee… na plażę – rzekłam szybko i chciałam iść, ale chłopak nawet nie myślał żeby mnie puścić.
-Sama? Nie pójdziesz. Jeszcze tobie coś się stanie, znając ciebie. Jedna poszkodowana wystarczy jak na wyjazd – podniósł się i teraz siedział twarzą do mnie, gotów mnie zaciągnąć do domu i zamknąć na klucz.
- Nic mi się nie sta… - nie
dokończyłam bo wtrącił się Hinata.
- Dlaczego trzymacie się za ręce? – zapytał z lekkim uśmieszkiem.
Spojrzałam w dół i teraz właśnie też uświadomiłam, że Aoi dalej trzyma mnie za rękę, oczywiście w nadgarstku. Wyrwałam rękę i pobiegłam w stronę plaży, krzycząc za siebie.
- Wyjaśnij, wyjaśnij – pobiegłam dalej.
Jakoś w połowie drogi , gdy tak biegłam zorientowałam się że Aoi mnie goni. Zbliżał się z każdą chwilą. O nie, nie wracam do domu! Musze wyjaśnić chłopakom z wczoraj co się stało! Przyśpieszyłam. Nie tracąc czasu pomknęłam prosto do mojego celu, mając nadzieję że choć trochę uda mi się odbiec. Przed końcem drogi obejrzałam się za siebie i jak się okazało nic mi się nie udało osiągnąć, a było nawet gorzej. Zrezygnowana i zmęczona usiadłam na skraju plaży przy drzewach. Starałam się oddychać głęboko i spokojnie, wyrównując w ten sposób swój oddech. Aoi zjawił się obok mnie w kilka sekund. Także był zmęczony i ciężko oddychał. Podparł się rękami o kolana i stał z zwieszoną głową.
- Naprawdę myślałaś że uciekniesz? – odezwał się cicho.
- Dlaczego trzymacie się za ręce? – zapytał z lekkim uśmieszkiem.
Spojrzałam w dół i teraz właśnie też uświadomiłam, że Aoi dalej trzyma mnie za rękę, oczywiście w nadgarstku. Wyrwałam rękę i pobiegłam w stronę plaży, krzycząc za siebie.
- Wyjaśnij, wyjaśnij – pobiegłam dalej.
Jakoś w połowie drogi , gdy tak biegłam zorientowałam się że Aoi mnie goni. Zbliżał się z każdą chwilą. O nie, nie wracam do domu! Musze wyjaśnić chłopakom z wczoraj co się stało! Przyśpieszyłam. Nie tracąc czasu pomknęłam prosto do mojego celu, mając nadzieję że choć trochę uda mi się odbiec. Przed końcem drogi obejrzałam się za siebie i jak się okazało nic mi się nie udało osiągnąć, a było nawet gorzej. Zrezygnowana i zmęczona usiadłam na skraju plaży przy drzewach. Starałam się oddychać głęboko i spokojnie, wyrównując w ten sposób swój oddech. Aoi zjawił się obok mnie w kilka sekund. Także był zmęczony i ciężko oddychał. Podparł się rękami o kolana i stał z zwieszoną głową.
- Naprawdę myślałaś że uciekniesz? – odezwał się cicho.
- Nie… - przyznałam szczerze. – Ale
miałam nadzieję że cię zostawię w tyle – lekko się uśmiechnęłam.
- Myślisz że mógłbym pozwolić ci tu przyjść samej? A jakby się Misaki dowiedział to by mnie zabiła – podniósł głowę i patrzył z ponurą miną.
- JAKBY Misaki się dowiedziała, to wszystkich by ukatrupiła, łącznie ze mną – powiedziałam udając przerażoną.
- Chyba masz rację… - stwierdził Aoi z uśmiechem na twarzy i wyprostował się. Po czym zapadła cisza. Siedziałam tak chwilę po czym wstałam. – Co tak się cieszysz ? – zapytał chłopak. Odeszłam od niego trochę, stanęłam naprzeciwko, pochyliłam się, złączyłam ręce z tyłu, a moje usta przerobiłam na słodki uśmiech.
- Martwiłeś się. Słodko – powiedziałam, a on natychmiast spalił buraka. Odwróciłam się i zaczęłam szukać chłopaków z wczoraj. Długo mi to nie zajęło, jak się okazało grali w siatkówkę, tak jak wczoraj. Podeszłam i zaczęłam wyjaśniać co się stało.
- Przepraszam was, ale nie możemy dziś do was dołączyć – złączyłam dłonie płasko przed klatką piersiową i skłoniłam lekko głowę. – Byłyśmy na wycieczce i Misaki stłukła kostkę, a ja musze się nią zająć.
- Nie szkodzi, pogram kiedyś indziej, ważne żeby twoja koleżanka wyzdrowiała – powiedział jeden z chłopaków.
- Myślisz że mógłbym pozwolić ci tu przyjść samej? A jakby się Misaki dowiedział to by mnie zabiła – podniósł głowę i patrzył z ponurą miną.
- JAKBY Misaki się dowiedziała, to wszystkich by ukatrupiła, łącznie ze mną – powiedziałam udając przerażoną.
- Chyba masz rację… - stwierdził Aoi z uśmiechem na twarzy i wyprostował się. Po czym zapadła cisza. Siedziałam tak chwilę po czym wstałam. – Co tak się cieszysz ? – zapytał chłopak. Odeszłam od niego trochę, stanęłam naprzeciwko, pochyliłam się, złączyłam ręce z tyłu, a moje usta przerobiłam na słodki uśmiech.
- Martwiłeś się. Słodko – powiedziałam, a on natychmiast spalił buraka. Odwróciłam się i zaczęłam szukać chłopaków z wczoraj. Długo mi to nie zajęło, jak się okazało grali w siatkówkę, tak jak wczoraj. Podeszłam i zaczęłam wyjaśniać co się stało.
- Przepraszam was, ale nie możemy dziś do was dołączyć – złączyłam dłonie płasko przed klatką piersiową i skłoniłam lekko głowę. – Byłyśmy na wycieczce i Misaki stłukła kostkę, a ja musze się nią zająć.
- Nie szkodzi, pogram kiedyś indziej, ważne żeby twoja koleżanka wyzdrowiała – powiedział jeden z chłopaków.
- Może jakbyście miały czas to jutro
jest jakaś impreza tutaj, tańce czy coś w tym stylu – powiedział blondyn.
- Zobaczymy jak Misaki się będzie czuła, a teraz już pójdę – już miałam odejść, kiedy jedna z dziewczyn zapytała mnie, chyba Ayano.
- Ayumi, czy to twój chłopak? – pokazał skinieniem głowy w stronę Aoiego. Patrzyłam przez chwilę na nią z niedowierzaniem.
- Nie, skąd ten pomysł?
- Zachowywaliście się jak para– stwierdziła. – Skoro nie jest, to pójdę do niego zagadać – poszła, druga dziewczyna poszła za nią.
- Zobaczymy jak Misaki się będzie czuła, a teraz już pójdę – już miałam odejść, kiedy jedna z dziewczyn zapytała mnie, chyba Ayano.
- Ayumi, czy to twój chłopak? – pokazał skinieniem głowy w stronę Aoiego. Patrzyłam przez chwilę na nią z niedowierzaniem.
- Nie, skąd ten pomysł?
- Zachowywaliście się jak para– stwierdziła. – Skoro nie jest, to pójdę do niego zagadać – poszła, druga dziewczyna poszła za nią.
- Ciekawe co z tego wyniknie? –
zapytał brunet.
- Kto wie? – odpowiedział mu blondyn. – Wracajmy do gry – poszli.
Ja nie miałam co robić, więc postałam jeszcze chwilę i poszłam w kierunku domu. Minęłam Aoiego i dziewczyny. Jednak zatrzymałam się, bo któraś zaczęła na niego wrzeszczeć. Obróciłam się, a jedna z dziewczyn biegła w przeciwną stronę, chyba płakała.
- Idź ty idioto i nigdy więcej się nie pokazuj! Debil! – i dziewczyna zwróciła się w moją stronę. – Weź swojego durnego kolegę i przypilnuj żeby się tu nie pokazywał i następnym razem lepiej dobieraj sobie znajomych, a nie takich wrednych, jak ten tu – nakrzyczała na mnie i pobiegła za koleżanką. Chłopak podszedł do mnie, popatrzył i poszedł do domu. Popatrzyłam na niego, na tamte dziewczyny, znów na niego i pobiegłam z nim.
- Coś ty im powiedział? –zapytałam.
Cisza.
- Ej, pytam się, bo chce wiedzieć za co mi też się dostało – patrzyłam gniewnym wzrokiem.
- Nic konkretnego – powiedział z ponura mina i tak pozostał. Gdy minęliśmy już połowę drogi, jego twarz wyglądał tylko gorzej z każdym krokiem. Przejawiały się takie uczucia jak gniew i smutek … czy coś w tym rodzaju. Postanowiłam powiedzieć coś miłego żeby nie chodził potem cały wieczór taki, znów by się pokłócił z Misaki… choć i tak by to pewnie zrobił, oni bez tego nie potrafią żyć.
- Kto wie? – odpowiedział mu blondyn. – Wracajmy do gry – poszli.
Ja nie miałam co robić, więc postałam jeszcze chwilę i poszłam w kierunku domu. Minęłam Aoiego i dziewczyny. Jednak zatrzymałam się, bo któraś zaczęła na niego wrzeszczeć. Obróciłam się, a jedna z dziewczyn biegła w przeciwną stronę, chyba płakała.
- Idź ty idioto i nigdy więcej się nie pokazuj! Debil! – i dziewczyna zwróciła się w moją stronę. – Weź swojego durnego kolegę i przypilnuj żeby się tu nie pokazywał i następnym razem lepiej dobieraj sobie znajomych, a nie takich wrednych, jak ten tu – nakrzyczała na mnie i pobiegła za koleżanką. Chłopak podszedł do mnie, popatrzył i poszedł do domu. Popatrzyłam na niego, na tamte dziewczyny, znów na niego i pobiegłam z nim.
- Coś ty im powiedział? –zapytałam.
Cisza.
- Ej, pytam się, bo chce wiedzieć za co mi też się dostało – patrzyłam gniewnym wzrokiem.
- Nic konkretnego – powiedział z ponura mina i tak pozostał. Gdy minęliśmy już połowę drogi, jego twarz wyglądał tylko gorzej z każdym krokiem. Przejawiały się takie uczucia jak gniew i smutek … czy coś w tym rodzaju. Postanowiłam powiedzieć coś miłego żeby nie chodził potem cały wieczór taki, znów by się pokłócił z Misaki… choć i tak by to pewnie zrobił, oni bez tego nie potrafią żyć.
- Wiesz… - zaczęłam. – Nie przejmuj
się tym co powiedziały tamte dziewczyny, jesteś miły, a nawet bardzo –
uśmiechnęłam się do niego. Przystanął.
- Jesteś chyba jedyną dziewczyną,
która tak twierdzi – uśmiechnął się, ale tak że jeden kącik ust uniósł się
bardziej od drugiego. Ruszył dalej.
- Żadnego dziękuję? – zapytałam robiąc naburmuszoną minę.
- Nie.
- To nie sprawiedliwe – poszłam dalej przyśpieszając kroku i zostawiając go w tyle. Do końca śmiał się ze mnie pod nosem.
- Żadnego dziękuję? – zapytałam robiąc naburmuszoną minę.
- Nie.
- To nie sprawiedliwe – poszłam dalej przyśpieszając kroku i zostawiając go w tyle. Do końca śmiał się ze mnie pod nosem.
Usiadłam na ławce i nic kompletnie
nie robiłam. Meji, Izumi i Hinata też siedzieli i grali w karty przy stole. Aoi
doszedł i usiadł obok mnie. Siedzieliśmy tak w ciszy. W końcu Meji zapytał się.
- Aoi… coś ty zrobił mojej Ayumi? –
zapytał z uśmieszkiem patrząc na brata.
- Przymknij się – powiedział JESZCZE
spokojny zielonooki chłopak.
- Nie było was tak długo… -nie
dokończył Meji bo Hinata się wtrącił.
- A wiesz braciszku jak wychodzili trzymali się za ręce – powiedział z uśmiechem chłopczyk.
- Powiadasz że się trzymali… za ręce… cieka… - nie dokończył bo Aoi rzucił w niego poduszką która leżała obok niego.
- A wiesz braciszku jak wychodzili trzymali się za ręce – powiedział z uśmiechem chłopczyk.
- Powiadasz że się trzymali… za ręce… cieka… - nie dokończył bo Aoi rzucił w niego poduszką która leżała obok niego.
- To nie był… - chciałam wyjaśnić ale
Hinata znów się wyrwał.
- A potem razem pobiegli na plażę.
- Pobiegli na plażę? No to musiało się… - tym razem wyprzedziłam Aoiego i rzuciłam w Mejigo poduszką która leżała opok mnie. – O co wam chodzi? Ja tylko stwierdzam fakty. Normalnie wszyscy mnie czymś atakują. Nauczyliście się od Misaki, czy co?
- Pobiegli na plażę? No to musiało się… - tym razem wyprzedziłam Aoiego i rzuciłam w Mejigo poduszką która leżała opok mnie. – O co wam chodzi? Ja tylko stwierdzam fakty. Normalnie wszyscy mnie czymś atakują. Nauczyliście się od Misaki, czy co?
- Stwierdzasz fakty, insynuujesz
jakieś dziwne podteksty, które są twoimi wymysłami – rzucił pogardliwie Aoi.
- Coś podobnego, jak to odkryłeś? –
odgryzł się Meji.
Gdy Aoi i Meji zaczęli się
przedrzeźniać na „nasz temat”. Ja odchyliłam głowę i spojrzałam w niebo, potem
na zegarek, a potem znów w niebo. Odcięłam się od rzeczywistości i pozostałam
tak napawając się spokojem umysłu. Potem jednak dotarły do mnie znów dźwięki
głosów i powróciłam do świata realnego. Wstałam stanęłam na środku tarasu i
odezwałam się na tyle głośno żeby uciszyć wszystkich.
- Idę robić kolację – od razu weszłam
do domu i zabrałam się za przygotowania.
Kiedy rozpoczynałam przygotowywania, do kuchni wszedł Izumi i spytał czy w czymś mi nie pomóc. Nie odmówiłam. Chwilę później kolacja była gotowa.
Kiedy rozpoczynałam przygotowywania, do kuchni wszedł Izumi i spytał czy w czymś mi nie pomóc. Nie odmówiłam. Chwilę później kolacja była gotowa.
- Zostawcie już te gry i siadajcie do
stołu. Ja idę po Misaki, nie czekajcie – powiedziałam do chłopaków.
Gdy weszłam do pokoju, Miki spała
sobie smacznie. Usiadłam na skraju łóżka i powiedziałam.
- Wstawaj Misaki – zero reakcji. – Wstawaj – powiedziałam głośniej lecz znów nie było reakcji. – Wstawaj! – krzyknęłam i ściągnęłam koc.
- Nie musiałaś tak krzyczeć! – powiedziała w odpowiedzi.
- Wstawaj Misaki – zero reakcji. – Wstawaj – powiedziałam głośniej lecz znów nie było reakcji. – Wstawaj! – krzyknęłam i ściągnęłam koc.
- Nie musiałaś tak krzyczeć! – powiedziała w odpowiedzi.
- Trzeba było wstać jak mówiłam
ciszej – stanęłam z ręką założona na rękę.
- Tak, tak, tak, a co było powodem
pobudki? – zapytała.
- Kolacja – uśmiechnęłam się.
- Aaa… Zjadłabym konia z kopytami – przyznała.
- Aaa… Zjadłabym konia z kopytami – przyznała.
- No to ten koń czeka na ciebie na
dole.
- Chyba sobie żartujesz? – z
poważniała.
- Oczywiście. – pokazałam jej język.
– Chodźmy.
Pomogłam Misaki zejść po schodach,
ale ogólnie nie potrzebowała pomocy. Nie miała już problemów z chodzeniem.
Usiadłyśmy do stołu, a chłopcy zaczęli się naigrywać z przyjaciółki jak to ona
jest niezdarna.
- A ja myślałam że to mnie uważacie za niezdarę – powiedziałam, bardziej zainteresowana jedzeniem niż odpowiedzią.
- A ja myślałam że to mnie uważacie za niezdarę – powiedziałam, bardziej zainteresowana jedzeniem niż odpowiedzią.
- A tak w ogóle Ayumi, to jak udało
ci się przekonać ich żeby tu przyszli? – spojrzała na mnie Miki.
- Eeee… Nie było łatwo, ale wiesz. Od
czego są telefony i rodzice? –Dalej byłam zajęta jedzeniem.
- Że w sensie co? – dziewczyna nie zrozumiała.
- W sensie takim, że zapłakana zagroziłam im że zadzwonię do waszych rodziców. Powiem ci, zareagowali natychmiast.
- Że w sensie co? – dziewczyna nie zrozumiała.
- W sensie takim, że zapłakana zagroziłam im że zadzwonię do waszych rodziców. Powiem ci, zareagowali natychmiast.
- Nie myślcie sobie, że zapomnimy o
zeszłej nocy – Meji zaczął wymachiwać widelcem w naszym kierunku.
- Nawet to przez myśl mi nie przeszło – odezwałam się jako pierwsza.
- I mi też. – zawtórował mi Misaki, a chłopcy siedzieli z otwartymi ustami i gapili się jak byśmy spadły z kosmosu.
- Nawet to przez myśl mi nie przeszło – odezwałam się jako pierwsza.
- I mi też. – zawtórował mi Misaki, a chłopcy siedzieli z otwartymi ustami i gapili się jak byśmy spadły z kosmosu.
- Dajcie talerze – zaproponowałam jak
zjedliśmy. – Chce ktoś herbat?
Wszyscy chórem odpowiedzieli tak. Wyniosłam naczynia, nastawiłam wodę i poszłam sprzątnąć resztę rzeczy ze stołu. Wróciwszy do kuchni Meji powiedział że pozmywa. Aoi pomógł mi przynieść kubki na taras. Bracia powrócili do przerwanej gry w karty, a ja z Misaki siedziałyśmy i patrzyłyśmy jak niebo zmienia swoje barwy aż w końcu staje się ciemne jak głębia morza, dodatkowo usłana tysiącem świetlików. Odezwałam się pierwsza.
Wszyscy chórem odpowiedzieli tak. Wyniosłam naczynia, nastawiłam wodę i poszłam sprzątnąć resztę rzeczy ze stołu. Wróciwszy do kuchni Meji powiedział że pozmywa. Aoi pomógł mi przynieść kubki na taras. Bracia powrócili do przerwanej gry w karty, a ja z Misaki siedziałyśmy i patrzyłyśmy jak niebo zmienia swoje barwy aż w końcu staje się ciemne jak głębia morza, dodatkowo usłana tysiącem świetlików. Odezwałam się pierwsza.
- Ej… Misaki?
- Co?
- Są jacyś fajni faceci w naszej szkole? – przyjaciółka popatrzyła na mnie jak na ufo. – No kiedyś trzeba znaleźć sobie chłopaka – uśmiechnęłam się.
- Co?
- Są jacyś fajni faceci w naszej szkole? – przyjaciółka popatrzyła na mnie jak na ufo. – No kiedyś trzeba znaleźć sobie chłopaka – uśmiechnęłam się.
- No cóż… Powiem tak na pewno
wystrzegaj się 3 kolesi.
- To znaczy?
- To znaczy?
- Już, już. Tylko niech nie zmyli cie
ich wygląd.
- Dobrze wiesz, że nie tylko to jest ważne.
- Noo, ale tak na przyszłość. Więc pierwszy z nich to Takanoshi Kei klasa 2c. Zbywa wszystkie dziewczyn, ale nie tak normalnie tylko … jakby to określić … ostro. Plotki głoszą, że lubi starsze kobiety. Drugi to Narumi Josuke klasa 1c. Zabawia się z dziewczynami i co ohydniejsze nie kryje się z tym. Do o koła niego zawsze widać tłum pustych lalek. Teraz najgorszy z nich - Naoki Oda 2a. Dobrze uczący się i miły dla dziewczyn. Jednak gdy któraś zaczęła się z nim spotykać można było ją zobaczyć na drugi dzień lub jeszcze następny cały czas płaczącą.
- Dobrze wiesz, że nie tylko to jest ważne.
- Noo, ale tak na przyszłość. Więc pierwszy z nich to Takanoshi Kei klasa 2c. Zbywa wszystkie dziewczyn, ale nie tak normalnie tylko … jakby to określić … ostro. Plotki głoszą, że lubi starsze kobiety. Drugi to Narumi Josuke klasa 1c. Zabawia się z dziewczynami i co ohydniejsze nie kryje się z tym. Do o koła niego zawsze widać tłum pustych lalek. Teraz najgorszy z nich - Naoki Oda 2a. Dobrze uczący się i miły dla dziewczyn. Jednak gdy któraś zaczęła się z nim spotykać można było ją zobaczyć na drugi dzień lub jeszcze następny cały czas płaczącą.
W sumie nikt nie wie dlaczego, ale nie
wątpliwe to chore – zakończyła.
- Takanoshi Kei, Natumi Josuke, Naoki
Oda… postaram się zapamiętać – rzekłam. – Ale teraz druga strona medalu, kto ci
się rzucił w oczy od dobrej strony?
- Z tym będzie gorzej. Powiem ci kogo
inne dziewczyny obgadują. Znów główna trójka którą zapamiętałam. Pierwszy Akira
Masami 2b. Jest kapitanem szkolnej drużyny siatkarskiej. Miły, uprzejmy i
pomocny.
- Siatkarz, słodko – siatkówka jest
jedną z moich ulubionych dyscyplin.
- Drugi to Shiroyama Ren 1c, należy do zespołu muzycznego i jest najlepszy w łucznictwie z naszego rocz…
- Drugi to Shiroyama Ren 1c, należy do zespołu muzycznego i jest najlepszy w łucznictwie z naszego rocz…
- Niemożliwe! – przerwałam jej. –
Jesteś pewna że gra w zespole? Wiesz może na czym gra?
- Najprawdopodobniej na elektryku, a
co znasz go? – zapytała podejrzliwie.
- Jeśli to co mówisz jest prawdą, to tak. – zaczęłam się uśmiechać tak szeroko że Misaki zrobiła dziwną minę. – Długa historia. Opowiem ci ale najpierw dokończ. – Już wyglądała na bardziej zadowoloną.
- Trzeci to Satoshi Hiro 2c. Należy do kołka artystycznego. W tym roku zdobył 2 miejsce w konkursie na skalę całego kraju za namalowany obraz. Podobno dostał już przepustkę do francuskiej akademii sztuk pięknych. No to by było na tyle z tego co słyszałam i wiem.
- Jeśli to co mówisz jest prawdą, to tak. – zaczęłam się uśmiechać tak szeroko że Misaki zrobiła dziwną minę. – Długa historia. Opowiem ci ale najpierw dokończ. – Już wyglądała na bardziej zadowoloną.
- Trzeci to Satoshi Hiro 2c. Należy do kołka artystycznego. W tym roku zdobył 2 miejsce w konkursie na skalę całego kraju za namalowany obraz. Podobno dostał już przepustkę do francuskiej akademii sztuk pięknych. No to by było na tyle z tego co słyszałam i wiem.
- Który ci się podoba? – zapytałam
się Misaki.
- Gdybym musiała wybierać tak nagle
to zapewne Hiro. Ale kładę nacisk na słowo MUSIAŁA.
- Pokażesz mi go w szkole –
wyszczerzyłam się.
- Nie ględź mi tu tylko gadaj o tym
Renie – ponagliła mnie.
- Ehhh …Niedługo po tym jak się
wyprowadziłaś, moi rodzice się rozstali. Razem z mamą przeprowadziłam się do
Kyoto. Tam też uczęszczałam do gimnazjum, gdzie poznałam wielu ludzi. Z jednych
były dobre duszyczki, natomiast inne to diabły wcielone. Ren był jedna z osób
które poznałam na początku. Potem jakoś tak wyszło, że razem z czwórką innych
kolegów z klasy, stworzyliśmy grupkę która przez całe 3 lata trzymała się
razem. Byliśmy przyjaciółmi. Robiliśmy takie rzeczy, na które teraz nigdy bym
sobie nie pozwoliła. Jednak wspomnienia o nich pozostają łącząc naszą szóstkę.
Trzy dziewczyny i trzech chłopaków.
- Jakie rzeczy robiliście? – popatrzyła na mnie Misaki z ciekawością.
- Uwierz, nie chcesz wiedzieć – zaczęłam się śmiać lekko.
- Uwierz , że chcę – powiedziała.
- Co by tu … - zaczęłam bo nie było co sprzeczać się z przyjaciółką. – Na przykład raz zostałabym zawieszona na 3 dni, z powodu nocnego włamania do szkoły. Stróż się obudził o niewłaściwej porze – zaczęłam się głośno śmiać.
- Czemu nie zostałaś zawieszona? – spytała z niedowierzaniem.
- Zostałam… ukarana, tak jak dziewczyny. Chłopcy że tak powiem poświęcili się i powiedzieli że zmusili nas do pójścia. Więc miałyśmy przez tydzień chodzić na zajęcia dodatkowe. Próbowałyśmy jakoś zainterweniować, żeby kara poszła na nas wszystkich, ci nawet nie chcieli słuchać. Więc powiedzmy, że mam dług u Shiroyamy – uśmiechnęłam się pogardliwie. – A oprócz tego jeździliśmy na przeróżne wycieczki razem. Ubaw był po uszy. Jeden z takich wypadów to wyjazd do moich kuzynów którzy mieszkają w górach. W pierwszej gimnazjum wzięłam ze sobą Rena, w drugiej pojechali ze mną wszyscy.
- Jakie rzeczy robiliście? – popatrzyła na mnie Misaki z ciekawością.
- Uwierz, nie chcesz wiedzieć – zaczęłam się śmiać lekko.
- Uwierz , że chcę – powiedziała.
- Co by tu … - zaczęłam bo nie było co sprzeczać się z przyjaciółką. – Na przykład raz zostałabym zawieszona na 3 dni, z powodu nocnego włamania do szkoły. Stróż się obudził o niewłaściwej porze – zaczęłam się głośno śmiać.
- Czemu nie zostałaś zawieszona? – spytała z niedowierzaniem.
- Zostałam… ukarana, tak jak dziewczyny. Chłopcy że tak powiem poświęcili się i powiedzieli że zmusili nas do pójścia. Więc miałyśmy przez tydzień chodzić na zajęcia dodatkowe. Próbowałyśmy jakoś zainterweniować, żeby kara poszła na nas wszystkich, ci nawet nie chcieli słuchać. Więc powiedzmy, że mam dług u Shiroyamy – uśmiechnęłam się pogardliwie. – A oprócz tego jeździliśmy na przeróżne wycieczki razem. Ubaw był po uszy. Jeden z takich wypadów to wyjazd do moich kuzynów którzy mieszkają w górach. W pierwszej gimnazjum wzięłam ze sobą Rena, w drugiej pojechali ze mną wszyscy.
- Czy ty się z nim spotykałaś? –
zapytała zamyślona przyjaciółka.
- Nie, ale przez to że właśnie w pierwszej klasie pojechał ze mną, moi kuzyni uznali że to mój chłopak i o tamtej pory nazywają nas parą zjazdu… Ja im dam – zamknęłam pięść. - Jak tylko przyjedziemy do domu musze spróbować się z nim skontaktować.
- Nie, ale przez to że właśnie w pierwszej klasie pojechał ze mną, moi kuzyni uznali że to mój chłopak i o tamtej pory nazywają nas parą zjazdu… Ja im dam – zamknęłam pięść. - Jak tylko przyjedziemy do domu musze spróbować się z nim skontaktować.
- Hahahah to musi być zabawne –
rzekła Misaki.
- Ale nie jest! Choć w sumie… -
uśmiechnęłam się.
Potem trwała cisza. No właśnie, cisza. Odwróciłam się. Moje oczy spotkały się z 4 innych które patrzyły ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Właśnie uświadomiłam sobie, że gadałyśmy przy braciach od Misaki o facetach. O matko… Przyjaciółka z tym samym wyrazem twarzy jakby mnie zrozumiała.
Potem trwała cisza. No właśnie, cisza. Odwróciłam się. Moje oczy spotkały się z 4 innych które patrzyły ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Właśnie uświadomiłam sobie, że gadałyśmy przy braciach od Misaki o facetach. O matko… Przyjaciółka z tym samym wyrazem twarzy jakby mnie zrozumiała.
- Chodźmy spać – rzekła, a ja podreptałam
za nią.
Noc minęła szybko. Obudziłam się
bardzo wcześnie, więc zaczęłam się pakować tak by nie zbudzić Misaki. Gdy mniej
więcej wszystko było już schowane, poszłam wykonać mniej lub bardziej ważne
czynności w łazience. Kiedy wyszłam zaczęła dochodzić już 9, więc postanowiłam
zabrać się za przygotowywanie śniadania. Już prawie skończyłam kiedy Izumi i
Meji zeszli na dół.
- Kawy, herbat? – zapytałam.
- Kawy, herbat? – zapytałam.
- Co to za okazja? – spytał blondyn.
- Taka że wstałam wcześniej –
odparłam.
- Ja poproszę o herbatę – powiedział Izumi.
- Ja poproszę o herbatę – powiedział Izumi.
- Ja też - zawtórował mu brat.
- A czy mógłby któryś obudzić tamtych
śpiochów na górze?
- Ja pójdę - powiedział Meji.
- Ja pójdę - powiedział Meji.
- Izumi pomożesz mi zanieść to na
stół? – chłopak kiwnął głową i zabrał się do roboty.
Nim skończyliśmy wszystko zanosić,
cała ferajna była już na dole. Śniadanie, które przygotowałam znikło ze stołu
tak szybko jak się pojawiło. W końcu poruszyłam temat wyjścia na plażę.
- Ci kolesie z którymi grałyśmy
przedwczoraj w siatkówkę, mówili że będzie jakaś impreza dziś na plaży, można
by się tam przejść.
- Ja muszę zostać i dopilnować żeby wszystko zostało w takim porządku jakim jest teraz, więc odpadam. Hinata pomożesz mi – rzekł Izumi.
- Ja muszę zostać i dopilnować żeby wszystko zostało w takim porządku jakim jest teraz, więc odpadam. Hinata pomożesz mi – rzekł Izumi.
- Eee… ale …
- W taki razie mogę – uśmiechną się
Meji.
- W żadnym wypadku nie puszczę cię samego
z Ayumi, ja też idę – rzekła poważnym tonem Misaki.
- Ty też zostajesz, nie możesz
chodzić z taką nogą – powiedział Izumi.
- Nic mi nie jest, przecież to
niedaleko – odparła dziewczyna.
- Misaki, twój brat ma rację. Mam
lepsze rozwiązanie tej sprawy. Ty zostaniesz teraz, my sprawdzimy co tam
ciekawego się dzieje i zaraz wracamy po ciebie, a jak Meji będzie coś
kombinował będę krzyczeć w niebogłosy – uśmiechnęłam się.
- Nie podoba mi się to – stwierdziła.
- Pójdę z nimi – powiedział znudzony
Aoi.
- Wcale nie będzie lepiej – przyjaciółka się upierała.
- Wcale nie będzie lepiej – przyjaciółka się upierała.
- Oh, daj już spokój, co mogło by się
stać takiej małej, ślicznej dziewczynce jak ta – wskazał mnie, a Misaki
spiorunowała go wzrokiem.
- Macie być za 20 min z powrotem i ani minuty dłużej – powiedziała.
- Droga tam i z powrotem trawa 20 więc … tak jakby nie zdążymy – zauważył Aoi.
- Macie być za 20 min z powrotem i ani minuty dłużej – powiedziała.
- Droga tam i z powrotem trawa 20 więc … tak jakby nie zdążymy – zauważył Aoi.
- I w tym rzecz! – przyjaciółka
zwróciła się do chłopaka.
- Idziecie? – rzucił przez ramię Aoi.
Spojrzałam na Misaki, nie była
zadowolona.
- Poradzę sobie – szepnęłam do niej. – Tak, tak idziemy.
- Poradzę sobie – szepnęłam do niej. – Tak, tak idziemy.
Nim się obejrzeliśmy byliśmy na
plaży. Było pełno ludzi. Praktycznie nie dało się chodzić. Niedaleko ustawiono
scenę, a na niej stała grupka ludzi która tańczyła mimo godziny 12.
Gdy zaczęłam się wsłuchiwać w muzykę
zaczęła wydawać się ciekawsza niż wcześniej. Pokazałam chłopakom scenę i udałam
się w jej kierunku. Zbliżając się do niej, rozpoznałam jednego z moich
ulubionych tancerzy. Stanęłam jak wryta. Musiałam naprawdę dziwnie
wyglądać. Odwróciłam się do moich
towarzyszy i pokazałam im 10 palców co miało oznaczać 10 min, ale czy
zrozumieli tego nie wiem. Podeszłam bliżej tak żeby być przy grupie fanek,
które tańczyły wraz z tancerzami. Z uśmiechem na twarzy dołączyłam się do nich.
Ta fala radości która płynęła jak tańczyłam była niesamowita. Kiedy już
uświadomiłam sobie że przetańczyłam 2 piosenki musiałam iść. Niechętnie się
oddalałam od grupy dziewczyn i powędrowałam do czekającego na mnie Aoiego.
- Gdzie Meji? –zapytałam.
- Gdzie Meji? –zapytałam.
- Tam – wskazał brodą blondyna
flirtującego z dziewczynami.
Minuty mijały a on nie wracał.
Zaczęliśmy się niecierpliwić. Minęło z 20 min może nawet więcej.
- Misaki nas pozabija – rzekłam.
- Noo… - westchnął ponuro Aoi. –
Przydałaby mu się dziewczyna, która by go powstrzymała od tego – stwierdził.
- Da się załatwić.
- Niby jak chcesz teraz znaleźć dziewczynę, która by… nie mów że to ty , nie zrobisz tego – prychnął Aoi.
- Niby jak chcesz teraz znaleźć dziewczynę, która by… nie mów że to ty , nie zrobisz tego – prychnął Aoi.
- W takim razie zakład? –
uśmiechnęłam się z pogardą.
- Dobra i tak tego nie zrobisz więc czemu nie. O co ? – zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
- Jeśli ja wygram, kupujesz mi loda.
- A jeśli ja?
- To ja ci kupuję – chwyciliśmy się za dłonie.
- Umowa stoi, lubię cytrynowe - uśmiechną się triumfalnie.
- A ja truskawkowe – wysunęłam język. Puściliśmy nasze dłonie, a ja dodałam. – Skoro twierdzisz, że tego nie zrobię to znaczy że mnie nie znasz – uśmiechnęłam się tak pogardliwie jak tylko umiałam.
Odwróciłam do swojego celu, wzięłam głęboki oddech. Przypomniałam sobie trochę smutą historyjką o kotku. Oczy mi się zaszkliły i poszłam.
- Dobra i tak tego nie zrobisz więc czemu nie. O co ? – zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
- Jeśli ja wygram, kupujesz mi loda.
- A jeśli ja?
- To ja ci kupuję – chwyciliśmy się za dłonie.
- Umowa stoi, lubię cytrynowe - uśmiechną się triumfalnie.
- A ja truskawkowe – wysunęłam język. Puściliśmy nasze dłonie, a ja dodałam. – Skoro twierdzisz, że tego nie zrobię to znaczy że mnie nie znasz – uśmiechnęłam się tak pogardliwie jak tylko umiałam.
Odwróciłam do swojego celu, wzięłam głęboki oddech. Przypomniałam sobie trochę smutą historyjką o kotku. Oczy mi się zaszkliły i poszłam.
- Meji! – krzyknęłam. – Jak mogłeś ?!
Mieliśmy te wakacje spędzić razem, a ty flirtujesz sobie z każdą napotkaną
dziewczyną! – o mało nie wybuchłam śmiechem, jak zobaczyłam zszokowaną minę
Mejiego. - Myślałam, że bardzo dobrze się dogadujemy… a ty… yhhh.
Wracam dzisiaj do domu! – pobiegłam w kierunku wyjścia i Aoiego. Stał z otwartymi ustami i oczami jak dwa spodki. Teraz ja uśmiechnęłam się do niego triumfalnie. Przebiegłam obok niego i pobiegłam w kierunku domu. Chłopcy za mną nie biegli więc miałam chwilę żeby ochłonąć i opowiedzieć Misaki co się stało, żeby nie była zła. Gdy dotarłam do domu, chodziła w tą i z powrotem po tarasie.
- Co tak chodzisz? – zapytałam.
Wracam dzisiaj do domu! – pobiegłam w kierunku wyjścia i Aoiego. Stał z otwartymi ustami i oczami jak dwa spodki. Teraz ja uśmiechnęłam się do niego triumfalnie. Przebiegłam obok niego i pobiegłam w kierunku domu. Chłopcy za mną nie biegli więc miałam chwilę żeby ochłonąć i opowiedzieć Misaki co się stało, żeby nie była zła. Gdy dotarłam do domu, chodziła w tą i z powrotem po tarasie.
- Co tak chodzisz? – zapytałam.
- Co tak długo?! – podniosła głos.
- Ano… trochę się spóźniłam.
- Gdzie ci błaźni – zapytała wściekła.
- Eeee… myślę że idą z plaży – udałam zamyśloną.
- Co, proszę?
- Wiesz kogo jest na plaży?! – zmieniłam temat. – Ten sławny tancerz, z tą dziwną czupryna na głowie i jego grupa, musisz tam ze mną pójść.
- Nie ma sprawy, po drodze mogę zamordować te oszołomy, przynajmniej nie będzie śladów w domu – mówiła już spokojnie.
- Ano… trochę się spóźniłam.
- Gdzie ci błaźni – zapytała wściekła.
- Eeee… myślę że idą z plaży – udałam zamyśloną.
- Co, proszę?
- Wiesz kogo jest na plaży?! – zmieniłam temat. – Ten sławny tancerz, z tą dziwną czupryna na głowie i jego grupa, musisz tam ze mną pójść.
- Nie ma sprawy, po drodze mogę zamordować te oszołomy, przynajmniej nie będzie śladów w domu – mówiła już spokojnie.
- Cóż… to tak jakby moja wina. – zaczęłam się drapać po głowie.
- Że co? – teraz i ona miała zszokowaną minę.
- Że co? – teraz i ona miała zszokowaną minę.
Opowiedziałam przyjaciółce wszystko
ze szczegółami, byle tylko sprężyć się przed przyjściem chłopaków. Jak weszli
na taras to Misaki wybuchła takim śmiechem, aż pewnie na plaży było ją słychać,
a do tego popłakała się. Popatrzyła na Mejiego i Aoiego.
- Żeby tak dać się wrobić – pokręciła głową. – Przez „małą, słodką dziewczynkę”… - znów zaczęła się śmiać.
- Cicho już bądź – rzekł Aoi, w tym czasie przyszedł Izumi.
- Żeby tak dać się wrobić – pokręciła głową. – Przez „małą, słodką dziewczynkę”… - znów zaczęła się śmiać.
- Cicho już bądź – rzekł Aoi, w tym czasie przyszedł Izumi.
- Może ktoś zrobić nam kanapki na
drogę ? – zapytał.
- Ja mogę! – zgłosiłam się.
- A ja jej pomogę choć powinno być odwrotnie – wymieniłyśmy zadowolone spojrzenia między sobą, uśmiechając się tajemniczo.
- A ja jej pomogę choć powinno być odwrotnie – wymieniłyśmy zadowolone spojrzenia między sobą, uśmiechając się tajemniczo.
Poszyłyśmy do kuchni i zabrałyśmy się
do roboty. W pewnym momencie Misaki oznajmiła ze idzie do łazienki. Kiedy tylko
wyszła do kuchni ktoś wszedł. Obróciłam się. Meji. Przyszedł oparł się o blat i
zapytał.
- Co to miało znaczyć?
- To co znaczyło. A dosłowniej „Pośpiesz się!” – odpowiedziałam nie przerywając pracy.
- Tak po prostu, nic konkretnego? – upewniał się.
- Co to miało znaczyć?
- To co znaczyło. A dosłowniej „Pośpiesz się!” – odpowiedziałam nie przerywając pracy.
- Tak po prostu, nic konkretnego? – upewniał się.
- Dokładnie, nic konkretnego, mały
przyjacielski psikus – odpowiedziałam spokojnie.
- „Jak mogłeś ?! Mieliśmy te wakacje spędzić razem, a ty flirtujesz sobie z każdą napotkaną dziewczyną!”. W takim razie co to znaczy? – zapytał zakładając ręce na klatkę piersiową. – A może ty coś do mnie czujesz? – zapytał jakby natrafił na coś specjalnego.
- Nie – obróciłam się do niego. – A co do mojego wypowiedzianego zdania jest czyta prawdą, zamiast zabawiać się na plaży z różnymi dziewczynami mógłbyś więcej czasu poświęcić braciom i Misaki – wróciłam do dalszej pracy.
- „Jak mogłeś ?! Mieliśmy te wakacje spędzić razem, a ty flirtujesz sobie z każdą napotkaną dziewczyną!”. W takim razie co to znaczy? – zapytał zakładając ręce na klatkę piersiową. – A może ty coś do mnie czujesz? – zapytał jakby natrafił na coś specjalnego.
- Nie – obróciłam się do niego. – A co do mojego wypowiedzianego zdania jest czyta prawdą, zamiast zabawiać się na plaży z różnymi dziewczynami mógłbyś więcej czasu poświęcić braciom i Misaki – wróciłam do dalszej pracy.
- A z tym nastawieniem ? – zapytał
jakby nie brał pod uwagę drugiej możliwości znaczenia moich słów.
- Eee to moje takie tam przemyślenia
na głos, w końcu nie dogadujemy się bardzo dobrze tylko dobrze – uśmiechnęłam
się do niego, a on stał oniemiały.
- A więc to tak sobie wymyśliłaś – do kuchni wszedł Aoi. – Zapomniałem ci wspomnieć bracie, że założyłem się z Ayumi czy to zrobi czy nie. Przyznam że mnie zaskoczyłaś.
- Nie takie rzeczy się robiło kiedyś ehhh… stare czasy – popatrzyli po sobie. – Ooo, nie… nie powiem. O Misaki jesteś, właśnie skończyłam.
- Co tu się dzieje? – zapytała podejrzliwie.
- Nic, chłopcy tylko patrzyli tylko czy dobrze robię kanapki, prawda? – uśmiechnęłam się do nich.
- Prawda, prawda… - odparł Meji i obaj wybuchli śmiechem.
- A więc to tak sobie wymyśliłaś – do kuchni wszedł Aoi. – Zapomniałem ci wspomnieć bracie, że założyłem się z Ayumi czy to zrobi czy nie. Przyznam że mnie zaskoczyłaś.
- Nie takie rzeczy się robiło kiedyś ehhh… stare czasy – popatrzyli po sobie. – Ooo, nie… nie powiem. O Misaki jesteś, właśnie skończyłam.
- Co tu się dzieje? – zapytała podejrzliwie.
- Nic, chłopcy tylko patrzyli tylko czy dobrze robię kanapki, prawda? – uśmiechnęłam się do nich.
- Prawda, prawda… - odparł Meji i obaj wybuchli śmiechem.
- I co Misaki idziemy na tą plażę? –
złapałam przyjaciółkę za rękę.
- Spakowałaś się? – zapytała.
- Zaraz jak wstałam, zostało mi parę rzeczy.
- To możemy iść. Tyko trzeba zapytać Izumiego czy jeszcze w czymś nie pomóc.
Poszyłyśmy, bo prawie wszystko było gotowe, tylko chłopcy musieli skończyć się pakować.
Musiałyśmy pamiętać o tym by za półtorej godziny wrócić bo planowane wyjście było o 15:30. Na plaży bawiłyśmy się świetnie, Misaki pomimo swojej skręconej kostki, coś tam potańczyła. Wzięłyśmy także popcorn usiadłyśmy w najwyższym punkcie plaży i oglądałyśmy wszystkich przechodzących facetów. Opowiedziałam też przyjaciółce o zajściu w kuchni, a ona znów wybuchła śmiechem. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę i powoli wracałyśmy do domu, bo dochodziła wyznaczona godzina. Kiedy wróciłyśmy do domu, poszłam na górę żeby spakować ostanie rzeczy. Kiedy to zrobiłam niosłam torbę na dół i zawołałam Misaki.
- Nie ma ich – powiedziała.
- Spakowałaś się? – zapytała.
- Zaraz jak wstałam, zostało mi parę rzeczy.
- To możemy iść. Tyko trzeba zapytać Izumiego czy jeszcze w czymś nie pomóc.
Poszyłyśmy, bo prawie wszystko było gotowe, tylko chłopcy musieli skończyć się pakować.
Musiałyśmy pamiętać o tym by za półtorej godziny wrócić bo planowane wyjście było o 15:30. Na plaży bawiłyśmy się świetnie, Misaki pomimo swojej skręconej kostki, coś tam potańczyła. Wzięłyśmy także popcorn usiadłyśmy w najwyższym punkcie plaży i oglądałyśmy wszystkich przechodzących facetów. Opowiedziałam też przyjaciółce o zajściu w kuchni, a ona znów wybuchła śmiechem. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę i powoli wracałyśmy do domu, bo dochodziła wyznaczona godzina. Kiedy wróciłyśmy do domu, poszłam na górę żeby spakować ostanie rzeczy. Kiedy to zrobiłam niosłam torbę na dół i zawołałam Misaki.
- Nie ma ich – powiedziała.
- Czekaj, co? – nie zrozumiałam.
- No po prostu ich nie ma, ich rzeczy
nie ma, torb, niczego, nawet jedzenia.
- Chcesz powiedzieć że nas zostawili? – zapytałam z powarzą miną.
- Na to wygląda. – odparła, a ja zaczęłam grzebać w bocznej kieszeni torby. – Co za nie odpowiedzialne typy, co my teraz zrobimy, nie mamy kasy i nie mamy biletów, świetnie!
- Coś mówiłaś? – pomachałam jej biletami i portfelem.
- Jak? – zapytała łapiąc jeden z biletów.
- Jak jechaliśmy tutaj pociągiem poprosiłam Izumiego, aby dał mi mój bilet tak „na wypadek gdybym się zgubiła” czy coś… W każdym razie jak jeździłam pociągami ze znajomymi tak robiliśmy bo nigdy nic nie wiadomo a bilet zawsze można dokupić – uśmiechnęłam się.
- Chcesz powiedzieć że nas zostawili? – zapytałam z powarzą miną.
- Na to wygląda. – odparła, a ja zaczęłam grzebać w bocznej kieszeni torby. – Co za nie odpowiedzialne typy, co my teraz zrobimy, nie mamy kasy i nie mamy biletów, świetnie!
- Coś mówiłaś? – pomachałam jej biletami i portfelem.
- Jak? – zapytała łapiąc jeden z biletów.
- Jak jechaliśmy tutaj pociągiem poprosiłam Izumiego, aby dał mi mój bilet tak „na wypadek gdybym się zgubiła” czy coś… W każdym razie jak jeździłam pociągami ze znajomymi tak robiliśmy bo nigdy nic nie wiadomo a bilet zawsze można dokupić – uśmiechnęłam się.
- Ayumi, kocham cię! – uściskała
mnie.
- Łał, jakie wyznanie, to co gotowa do drogi powrotnej?
- Łał, jakie wyznanie, to co gotowa do drogi powrotnej?
- A jak. Nie mogę się doczekać aż
zobaczę czoka.
- A ja Yuuko. Tak w ogóle, czy ty też uważasz chcieli nas wrobić?
- A ja Yuuko. Tak w ogóle, czy ty też uważasz chcieli nas wrobić?
- Tak, nawet przez myśli mi nie
przyszła inna opcja – rzekła Misaki.
- Kiedy oni robią krok do przodu…
- My jesteśmy o 2 kroki dalej –
przybiłyśmy piątkę.
- Nie mają szans – powiedziałam i ruszyłyśmy.
Misaki zamknęła dom kluczami które zostały w drzwiach od środka i ruszyłyśmy drogą. Jak zawsze gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Na przykład przejście z rozmowy o umyśle i zachowaniu do rysunku, albo z kwiatka do krowy. Gdy minęłyśmy skrzyżowanie, usłyszałyśmy jakieś hałasy za sobą. TO ONI. Odwróciłyśmy się na chwilę i poszłyśmy dalej.
- Nie mają szans – powiedziałam i ruszyłyśmy.
Misaki zamknęła dom kluczami które zostały w drzwiach od środka i ruszyłyśmy drogą. Jak zawsze gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Na przykład przejście z rozmowy o umyśle i zachowaniu do rysunku, albo z kwiatka do krowy. Gdy minęłyśmy skrzyżowanie, usłyszałyśmy jakieś hałasy za sobą. TO ONI. Odwróciłyśmy się na chwilę i poszłyśmy dalej.
- Nic, ani jednego słowa? – zapytał
Meji.
- Mówiłem się że to zły pomysł – powiedział Izumi.
- Mówiłem się że to zły pomysł – powiedział Izumi.
- Ja chce już jechać – marudził
Hinata.
- Nie wystraszyłyście się jak was tak zostawiliśmy? – zapytał Aoi.
- Nie wystraszyłyście się jak was tak zostawiliśmy? – zapytał Aoi.
Nie opowiedziałyśmy.
- I co nie będziecie się teraz do nas odzywać? – znów próbował blondyn.
- I co nie będziecie się teraz do nas odzywać? – znów próbował blondyn.
W końcu przystanęłam i powiedziałam.
- Było do przewidzenia. Jakbyście pojechali…
- To byśmy pojechały same – dopowiedział Misaki.
- Po to chyba wzięłam nasze bilety – odezwałam się na koniec.
- Było do przewidzenia. Jakbyście pojechali…
- To byśmy pojechały same – dopowiedział Misaki.
- Po to chyba wzięłam nasze bilety – odezwałam się na koniec.
- Zapomniałem! – powiedział Izumi.
- Idziemy? – zapytałam.
- Idziemy – odpowiedziała przyjaciółka.
- Idziemy – odpowiedziała przyjaciółka.
Misaki przystanęła na chwilę, a za
nią orszak braci. Poprawiła sznurówkę buta i już chciała iść kiedy
powiedziałam:
- W to lato znajdę ci chłopaka.
- W to lato znajdę ci chłopaka.
Hmmm... nie wiem jak to opisać... Świetne! :*
OdpowiedzUsuń