poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 2

„O co jej chodzi” Zastanawiałam się siedząc na matematyce. Nie kojarzę tej dziewczyny… Ayumi, Ayumi… A ta Ayumi! Już wiem! Przecież to była moja przyjaciółka jeszcze z podstawówki. A myślałam, że już nigdy się nie spotkamy.Po tym jak moja mama zmarła na białaczkę i przeprowadziliśmy się razem z tatą i moim psem do innego miasta zacząć nowe życie. A tam wylądowałam w wielkim apartamencie z prawie obcą kobietą i czwórką przyrodnich braci.


Moją małą retrospekcję przerwał dzwonek kończący lekcję. Przypomniałam sobie, że mój przyrodni brat wysłał mi sms’a, że mamy się spotkać na tej przerwie. Prawie równo z dzwonkiem wyszłam z sali i ruszyłam na miejsce naszego spotkania czyli dach. Ledwo otworzyłam drzwi a już usłyszałam lekko naigrywający się ze mnie głos.
- Następnym razem pamiętaj o swoim obento. – Powiedział wręczając mi prostokątne pudełko zawinięte w materiał.
- Przepraszam najmocniej, ale to ja prawie się spóźniłam robiąc dla wszystkich śniadanie, nie jestem waszą służącą, to był ostatni raz kiedy robiłam dla was śniadanie! – Powiedziałam lekko poirytowana.
- Dobra już dobra, to ja idę. – Odparł kładąc rękę na mojej głowie, kiedy mnie mijał, pech chciał, że musiał być o głowę wyższy ode mnie.Wtedy drzwi na dach otworzyły się a w nich pojawiła się Ayumi.
- O tu jesteś Misaki! Wszędzie Cię szukałam – Wtedy rozejrzała się i zauważyła, że nie jestem sama. – O przepraszam, nie zauważyłam, że nie jesteś sama. Dziękuję za pokazanie mi klasy. – Zwróciła się do Aoi’ego.
- I tak już idę, nie ma za co – Odparł i otworzył drzwi na schody którymi schodziło się z dachu - A właśnie Misaki, mam nadzieję, że pamiętasz o tym, ze dziś wracamy razem. – Powiedział i zamknął drzwi za sobą.
- Eeee… Kto to był? – Zapytała moja przyjaciółka z dzieciństwa.
-To jest mój… - W tym momencie zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec przerwy. „Super, nie zdążyłam zjeść śniadania przez te rozmowy.” - Chodźmy, bo inaczej się spóźnimy. – Powiedziałam i ruszyłam do klasy zostawiając trochę zszokowaną Ayumi za mną. Po chwili ocknęła się i podbiegła do mnie. W ciszy doszłyśmy do sali i usiadłyśmy w swoich ławkach.
Lekcja jak lekcja żadnych fajerwerków, po mimo to uważnie słuchałam i robiłam dokładne notatki. Na koniec lekcji usłyszeliśmy.
- Za dwa tygodnie przedstawicie prezentacje o wszechświecie, temat możecie wybrać sami. Możecie opisać planety, słońce, gwiazdozbiory. Będziecie pracować w parach które zaraz będą wypisane na tablicy.
Spokojnie czekałam, aż moje imię pojawi się na tablicy. To co zobaczyłam trochę mnie zdziwiło. Moje imię było obok imienia Ayumi. Przynajmniej będziemy mogły powspominać stare czasy. Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli się pakować. To była nasza ostatnia lekcja tego dnia. Kiedy się spakowałam zobaczyłam, że Ayumi już wyszła z klasy, szybko ruszyłam za nią. Okazało się, że jej szafka na buty jest prawie obok mojej. Szybko zmieniłam buty i zwróciłam się do Ayumi.
- Wolę zrobić jak najszybciej nasz projekt, mogłabyś przyjść jutro do mnie do domu żebyśmy go zrobiły?
- Pewnie… - Odpowiedziała, chciała coś dodać, ale przerwał jej krzyk
- Misaki! - To był Aoi - Pośpiesz się!
- Przepraszam, ale muszę już iść. Jutro po szkole pójdziemy do mnie, pamiętaj! – Powiedziałam i podbiegłam do wyjścia z szkoły. Tam czekał na mnie Aoi, razem z nim weszłam do czarnego porsche.
-  Wcześnie dziś skończyliście. – Powiedziałam do moich dwóch przyrodni braci, Izumi’ego i Meiji’ego.
- Tak jakoś wyszło, mała. – Odparł Meiji.
- Tylko nie mała! – Powiedziałam naburmuszona.
- Słodko wyglądasz jak tak robisz. – Drażnił się ze mną mój przyrodni brat.
Tak drażniliśmy się, aż wjechaliśmy na podziemny parking i aż do drzwi mieszkania.
- Umyjcie ręce i siadajcie do stołu, obiad już gotowy. – Dotarł do nas głos mojej macochy i matki moich przyrodnich braci, kiedy ściągaliśmy buty. Umyliśmy ręce, siedlismy do stołu gdzie siedział już mój młodszy przyrodni brat Hinata i zjedliśmy obiad, później dałam jeść mojemu kochanemu psu. Wabi się Czoko i jest czarnym labradorem. Później wyszłam z nim na spacer. Po powrocie do domu siadłam przy biurku i zaczęłam odrabiać lekcje. Kiedy zaczęło się ściemniać, popatrzyłam na zegarek i okazało się, że jest już 20, była to pora ostatniego spaceru z moim psem. Wyszłam z psem na spacer, a po drodze weszłam do sklepu i kupiłam sobie trochę słodyczy. Kiedy wchodziłam do domu zobaczyłam, że buty taty stoją w przedpokoju, poszłam się z nim przywitać. Chwilę porozmawialiśmy, a później tata powiedział mi że kolacja jest już gotowa stwierdziłam, że nie jestem głodna i wróciłam do pokoju. Włączyłam komputer sprawdziłam kilka stron i tak okazało się, że jest już 21:30. Postanowiłam iść się umyć. Kiedy stanęłam przed lustrem przyjrzałam się moim dużym ciemno niebieskim oczom, skrywanymi za długą prostą grzywką, jedwabiście czarnych włosów sięgających do pasa. Moja cera jak zwykle blada była lekko zarumieniona na policzkach z ciepła panującego w łazience.  Przyglądając tak się sobie, stwierdziłam, że nie ma co marzyć żebym kiedyś miała chłopaka z takim wyglądem, kto by chciał taką brzydulę? Pomimo, że miałam już 16 lat, jeszcze nigdy nie miałam chłopaka, ba rzadko kiedy rozmawiałam z chłopakami! Dlatego zamieszkanie z tyloma chłopakami było dla mnie swoistą mordęgą, na szczęście powoli się przyzwyczajałam. Czasem mi trochę ciążyło to, że nie umie zagadać do żadnego chłopaka ale zazwyczaj nie na długo. Kiedy w końcu się umyłam i przebrałam w piżamę i poszłam spać marząc o masie rzeczy naraz.
***
Następnego dnia wstałam na tyle wcześnie, żeby zrobić śniadanie do szkoły i sobie i moim braciom. Na szczęście szybko się uwinęłam i nie musiałam się śpieszyć, kawałek drogi przeszłam razem z Hinatą, którego szkoła jest po drodze do mojej.
Doszłam do mojej szkoły i głęboko westchnęłam przed wejściem do zgiełku roześmianych uczniów.Przez cały dzień nie miałam jak porozmawiać z Ayumi, dopiero wczoraj przyszła do naszej klasy. Więc na przerwach wciąż oblegała ją masa osób zadająca przeróżne pytania. Wydawało mi się, że podoba się jej odpowiadanie na tyle pytań ciągle miała uśmiech na twarzy. Swoje śniadanie zjadłam jak zwykle na dachu.
Po skończonych lekcjach zmieniłam buty i stanęłam przy wyjściu szkoły czekając na Ayumi. Moje oglądanie chmur na niebie przerwał głos mówiący.
- Przepraszam, że musiałaś na mnie czekać, możemy już iść. - To była Ayumi.
- Chodźmy. - Powiedziałam i ruszyłyśmy do mojego domu. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Ale po mimo to nie poruszyłyśmy jakimś cudem kwestii naszego ponownego spotkania po tylu latach. Kiedy doszłyśmy do mojego bloku Ayumi po patrzyła na niego trochę zszokowanym wzrokiem. I co z tego, że mieszkałam w wielkim wieżowcu w środku miasta i  to na najwyższym jego piętrze? Na siedem osób to mieszkanie i tak było małe.
Po otwarciu drzwi od razu przyszedł do mnie Czoko, chociaż powiedzenie przyszedł wydaje się mocno naciągnięte, kiedy leci na ciebie 45 kilo żywego mięsa. Natychmiast powiedziałam.
- Siad! – pies grzecznie posłuchał. Ja i Ayumi ściągnęłyśmy buty. Moja koleżanka od razu podeszła do psa i zaczęła go głaskać.
- Jak się nazywa? – Zapytała.
- Czoko – Odpowiedziałam krótko i zwięźle. – Chodź przedstawię Cię wszystkim.
Weszłyśmy do salonu gdzie wszyscy siedzieli.
-To jest moja nowa rodzina – Powiedziałam. – Po tym jak moja mama zmarła i się tu przeprowadziłam tata poznał Yuki i zamieszkaliśmy tu z nią i jej synami. Teraz jest w pracy ale później pewnie przyjdzie się z tobą przywitać. To jest Hinata, jest z nas najmłodszy chodzi do 4 klasy podstawówki – Wskazałam roześmianego chłopaka w krótkich brązowych włosach i zielonych oczach. - Cześć - Powiedział Hinata radośnie.
- To jest Izumi jest najstarszy i studiuje – Przedstawiłam siedzącego na kanapie chłopaka w ciemno granatowych włosach i ciemno niebieskimi oczami. - Witaj. – Powiedział bardzo oficjalnie.
- A to jest Meiji, może nie wygląda, ale jest bratem bliźniakiem Izumi’ego. Jest młodszy tylko o 3 minuty, a różnią się jak ogień i woda. Chodzą na tą samą uczelnie ale na różne kierunki. - Powiedziałam wskazując na długowłosego blondyna z zielonymi oczami. - Hej, kochanie – Powiedział Meiji kładąc swoje ramie na ramieniu Ayumi - śliczna jesteś, gdybyś chciała się kiedyś ze mną spotkać daj znać, wiesz gdzie mnie szukać.
- Przestań podrywać moją koleżankę, ty playboy’u jeden! – Krzyknęłam na Meiji’ego, on tylko puścił oczko do Ayumi i wrócił do oglądania telewizora z Hinatą.
- No i jest jeszcze Aoi, ale nie wiem gdzie on jest – W tym momencie do pokoju wszedł Aoi ciemnowłosy chłopak z intensywnie zielonymi oczami, ubrany tylko w krótkie spodnie, pomimo wczesnej wiosny było już bardzo ciepło.
- Mówiłam, ze będę miała dziś gościa! – Skarciłam, go za jego ubiór. – Aoi’ego powinnaś kojarzyć z szkoły chodzi do klasy obok.
- O zagubiona dziewczyna! – Powiedział donośnie Aoi. – Jakim cudem nie zgubiłaś się idąc do nas? – Zapytał Aoi.
TheKata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz