wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 11

Nie wiem jakim cudem ale znalazłam się pośrodku 4 braci, ale co najdziwniejsze dziadziałam na kolanach meji’ego. Jego zdaniem Aoi się tak rozpycha, że nie starczyło by miejsca dla mnie. O sobie nawet nie wspomniał. Niestety skutkowało to tym, że Misaki siedziała sama. Widać było po niej, że chce chwilę spokoju.
- Jeee, ile ja mam rzeczy do zrobienia w wakacje – rzekłam udając załamanie.
- To znaczy? – zapytał Izumi.
- Aaa, no na przykład znalezienie chłopaka Misaki, znalezienie sobie chłopaka, pomoc sąsiadce, zajęciem się kotem innej sąsiadki, muszę posprzątać dom jak wrócę, zrobić re mement w szafkach i szafie, pójść kupić sobie jakieś ciuchy, zadzwonić do starych znajomych , a znając ich potem się z nim spotkać. Odwiedzić ojca na Hokaido, no i jeszcze wyjazd do kuzynów – jak tak wymieniałam zauważyłam że do Misaki dosiadł się ten koleś z wcześniej i już wiedziałam co się święci. Teraz tylko żeby bracia nie przeszkadzali. Więc musiałam wymyślić coś ciekawego tylko co?
- A z nami już się nie spotkasz w to lato, kochanie? – zapytał Meji wtulając się w moją szyję.
- A-aa tak j-jakoś nie pomyślałam o… tym… - czując się trochę zmieszana jego gestem.
- Zostaw ją Meji tylko ją onieśmielasz – powiedział zły Aoi.
- Ty się nie odzywaj młody. Nie wiesz że kobiety ONIEŚMIELONE są najładniejsze? – jeszcze mocniej mnie przytulił, a ja poczułam jak się rumienię.
- Dobra starczy… tego… - wyrwałam się z objęć Meji’ego i usiadłam na kolanach Aoi’ego, który siedział obok.
- Wolisz niedoświadczonego Aoi’ego? – spojrzał mi w oczy podrywacz.

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 10

W sumie rozdział dosyć krótki, ale wydaje mi się nawet ciekawy, akurat wpasowuje się w klimat zakończenia wakacji, prawda? Na początku miałam małe problemy z wzięciem się w garść i napisaniem go, a później nie miałam czasu, a chęci były. Ale tak to już czasem bywa.Nie przedłużając zapraszam na rozdział 10 i do komentowania ;)

*   *   *
O co jej chodzi? Pomyślałam , dlaczego ona tak nagle z czymś takim wypaliła? To jest… dziwne…
- Eee… ale dlaczego? O co ci chodzi? – Po tych słowach Ayumi zaczęła się śmiać, a ja trochę otępiała ruszyłam dalej i po pewniej chwili powiedziałam. – Jeśli ty mi znajdziesz chłopaka to ja tobie też! -
Zaśmiałam się, a moja przyjaciółka dołączyła do mnie, po chwili szłyśmy drogą i ciągle się śmiałyśmy nie umiejąc nad sobą zapanować. Widziałam tylko kątem oka jak moi przyrodni bracia idą za nami, patrzą na nas jak na idiotki i czasem coś do siebie mówią. Nagle zauważyłam, że chłopcy stoją i spoglądają na coś po drugiej stronie ulicy. Odwróciłam się i zobaczyłam, że po drugiej stronie ulicy jest festyn.
- Idziecie czy zostajecie?-

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 9

- Jak ty chcesz iść na plaże, skoro masz stłuczoną kost… - nie dokończyłam, bo Misaki mnie już nie słuchała, zasnęła. -  Chyba muszę iść dochodzi 16. Śpij smacznie.
Uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam się zbierać. Założyłam sportowe buty, poczesałam się i zaczęłam wychodzić. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Z kuchni dobiegały głosy rozmowy, pewnie chłopcy rozmawiali na nasz temat. Nie myliłam się. Zatrzymałam się na końcu schodów, tak żeby mnie nie widzieli. To Izumi i Meji gadali.

Misaki


Taki tam wizerunek Misaki naszymi oczami :D A tym kółkiem proszę się tam nie przejmować, bo zapomniałam gumiki chebowej i niestety miałam zwykłą, która za nic nie chciała gumować ;c

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 8



Po dojściu do domu, szybko sprzątnęłyśmy ketchup z podłogi, przebrałyśmy w piżamy i położyłyśmy do łóżek żeby udawać że śpimy kiedy wrócą moi bracia. Szybko jednak nasz plan wziął w łeb ponieważ po wszystkich atrakcjach tego dnia byłyśmy strasznie zmęczone odpłynęłyśmy w objęcia morfeusza.  
***
- Niech no ja je tylko dorwę, pourywam im łby za to co zrobiły!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 7

- Ooooooooo nie, nie, nie , nie, nie i jeszcze raz nie – rzuciłam się na Misaki wyrwałam jej książkę z ręki, wsadziłam do plecaka. – Nie po to poszłyśmy kupić ci strój żebyś się teraz kisiła w ciuchach!! Nie pozwolę na to! -  ja skończyłam tylko gadać rzuciłam się na przyjaciółkę i zaczęłam ją rozbierać.
- Ayumi, co ty wyprawi…. – Misaki zaczęłam mi uciekać. Ruszyłam w pościg.
- Wracaj tu, jeszcze z tobą nie skończyłam!!  Dawaj gacie!!!  - latałyśmy po plaży w tą i powrotem przyciągając uwagę wszystkich którzy na niej byli. Kątem oka zauważyłam że bracia Misaki ledwo łapią dech przez śmiech.
- Czekaj – powiedziała Misaki.

Rozdział 6

Siedzieliśmy tak chyba do 3. Oczywiście nie obeszło się bez kilku małych kłótni między mną, a chłopakami. W końcu przyszedł mój tata i powiedział że musimy już być trochę ciszej. Wtedy też stwierdziliśmy że skończymy nasze małe przyjęcie.  Po lekkim ogarnięciu salonu Ayumi powiedziała:
- W takim razie ja już będę się zbierała…
- O nie ja cię nigdzie nie puszczę o tej porze – Ostro zaprzeczyłam – Przenocujesz u mnie.
- Ale…
- Żadnego „ale”. Proszę tu masz telefon wyślij mamie sms że u mnie nocujesz. – Powiedziałam podając Ayumi moją komórkę. Przez chwilę biłyśmy się na wzrok ale na szczęście wygrałam i moja przyjaciółka posłusznie wysłała mamie sms, na którego odpowiedzią było zwykłe i krótkie „OK”. Ucieszona zaciągnęłam Ayumi do mojego pokoju i przygotowałam sobie materac na ziemi. Przygotowałam koleżance jakąś piżamę, oczywiście nie obyło się bez śmiechu przy wybieraniu tego co Ayumi może założyć. Po czym zaprowadziłam Ayumi pod drzwi mojej łazienki i powiedziałam.

Rozdział 5

- Przystopuj trochę. Nie chcę się narzucać. Poza tym to wasze wakacje, spędźcie je jako rodzina - rzekłam.
- Czyli nie chcesz jechać? Dobra rozumiem, też bym z nimi nie wytrzymała. - stwierdziła smutnie.
- Ale ja nie mówiłam o tym, że nie che jechać! Tylko narzucać. Musiałabym mamy się spytać czy mogę. Ty, rodziców. To nie takie proste.
- Oj tam przejmujesz się, moi na pewno się zgodzą, bo co ja niby mam robić z 4 facetami?  Twoja mam też się zgodzi. Zobaczysz. Proszę, nie zostawiaj mnie samej. - rzekła błagalnym tonem.
- Dobra zobaczę co da się zrobić - uśmiechnęłam się do niej.
- No i to jest Ayumi którą znam.
- A to wcześniej nie byłam sobą? - zdziwiłam się.
- Byłaś! - teraz to już nie wiem o co chodziło Misaki.
Furtka była już blisko, lepiej żeby Misaki wracała.

Rozdział 4

- Zabiję go! Jak tylko Aoi znajdzie się w zasięgu mojego wzroku dopadnę go! – Wykrzykując takie i inne mniej przyjemne zdania chodziłam w kółko po salonie między kanapą, fotelem i stolikiem. Ciągle czekałam na Aoi’ego, który poszedł odprowadzić Ayumi. Powinno mu to zająć góra godzinę, a nie było go już ponad dwie! Zbliżała się godzina 23, prawie wszyscy domownicy już spali, łącznie z psem.
- Kładź się już spać, na pewno nic im się nie stało, po prostu Aoi gdzieś poszedł po odprowadzeniu Ayumi – Powiedział do mnie tata, który wszedł do kuchni, która była połączona z salonem, żeby napić się szklanki wody.
- Obyś miał rację, nie daruję Aoi’emu jeśli Ayumi spadnie chodź jeden włos z głowy!
- Bardzo się o nią troszczysz.
- Ona jest dla mnie jak siostra, której nigdy jak dobrze wiesz nie miałam.
- Pomimo to jeśli zaraz nie pójdziesz spać, nie dasz rady wstać rano do szkoły.
-Jeszcze chwilkę poczekam, na pewno wstanę jutro do szkoły tato, nie masz o co się martwić, idź już spać widać, że jesteś zmęczony po pracy.
- Pomyśl czasem o sobie. Ty też nie najlepiej wyglądasz - Powiedział do mnie tata i duszkiem wypił całą zawartość swojej szklanki. – Dobranoc.
- Dobranoc tato. – Odpowiedziałam, a tata poszedł do swojej sypialni.
Siadłam na kanapie i czekałam na Aoi’ego, który wciąż nie wracał. A dochodziła już pierwsza w nocy. Wtedy usłyszałam szczęk klucza w zamku, przy drzwiach wejściowych, popatrzyłam na nie z nadzieją, że to Aoi  i powie mi, że Ayumi bezpiecznie dotarła do domu. Niestety to był tylko Meiji.

Rozdział 3

Szczerze powiedziawszy, byłam śmiertelnie zaskoczona tą sytuacją. Gdy tylko Aoi wszedł do pokoju znieruchomiałam, na dodatek był bez koszulki. Zastanawiałam się jak mam się zareagować ale po chwili stwierdziłam że powinnam tylko stać. Kiedy skończyłam moje rozważania, chłopak odezwał się.
- O zagubiona dziewczyna! – Powiedział donośnie. – Jakim cudem nie zgubiłaś się idąc do nas? – Zapytał ze swoją chłodną miną.
- Nie mogłam się zgubić, Misaki była obok mnie - uśmiechnęłam się, po czym odwróciłam się do przyjaciółki, chyba nadal nią była. - Choć... czekaj... Gdy było rozwidlenie drogi Miskai poszła w prawo, a ja skręciłam w lewo pomóc biednemu kotku zejść z drzewa. Wspinanie się na nie, nie było łatwe. Zejście również - mówiłam w zamyśleniu - Na szczęście Miki się wróciła - skoczyłam za nią , chwyciłam za ramiona i wyszczerzyłam. Nawet nie spostrzegłam, że nazwałam ją dawnym przezwiskiem.

Rozdział 2

„O co jej chodzi” Zastanawiałam się siedząc na matematyce. Nie kojarzę tej dziewczyny… Ayumi, Ayumi… A ta Ayumi! Już wiem! Przecież to była moja przyjaciółka jeszcze z podstawówki. A myślałam, że już nigdy się nie spotkamy.Po tym jak moja mama zmarła na białaczkę i przeprowadziliśmy się razem z tatą i moim psem do innego miasta zacząć nowe życie. A tam wylądowałam w wielkim apartamencie z prawie obcą kobietą i czwórką przyrodnich braci.

Rozdział 1

Idę słuchając ludzi.
Nowy dzień

,Nowe życie.
To co się zaczyna
I to co się kończy.
Móc poczuć bliskość ludzi.

               Mój pierwszy dzień w szkole. Niestety moi rodzice się rozwiedli, przez co musiałam się przenieść. Był to dla mnie trudny czas, jednak udało mi się podnieść. Teraz trzeba było skupić się na zrobieniu dobrego wrażenia w klasie.