poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 5

- Przystopuj trochę. Nie chcę się narzucać. Poza tym to wasze wakacje, spędźcie je jako rodzina - rzekłam.
- Czyli nie chcesz jechać? Dobra rozumiem, też bym z nimi nie wytrzymała. - stwierdziła smutnie.
- Ale ja nie mówiłam o tym, że nie che jechać! Tylko narzucać. Musiałabym mamy się spytać czy mogę. Ty, rodziców. To nie takie proste.
- Oj tam przejmujesz się, moi na pewno się zgodzą, bo co ja niby mam robić z 4 facetami?  Twoja mam też się zgodzi. Zobaczysz. Proszę, nie zostawiaj mnie samej. - rzekła błagalnym tonem.
- Dobra zobaczę co da się zrobić - uśmiechnęłam się do niej.
- No i to jest Ayumi którą znam.
- A to wcześniej nie byłam sobą? - zdziwiłam się.
- Byłaś! - teraz to już nie wiem o co chodziło Misaki.
Furtka była już blisko, lepiej żeby Misaki wracała.


- Dobra już prawie jesteśmy. Wracaj już do domu, bo jeszcze ja będę musiała odprowadzić ciebie - zażartowałam.
- HA HA, bardzo śmieszne. Żadna z nas by w końcu nie trafiła do domu. Jeszcze kawałek - uparła się.
- No dobra - chwila ciszy podsunęła mi pewien pomysł. - Może następnym razem spotkamy się u mnie robić projekt? Nikt nam nie będzie przeszkadzać - wyszczerzyłam się i zauważyłam w oczach Misaki błysk.
- No to całkiem dobry pomysł. Tylko muszę iść wyprowadzić najpierw psa.
- To pójdziemy razem. Dobra teraz to już na pewno trafię. Idź już. Do jutra... - zatrzymałam się i ponownie odwróciłam - a tak w ogóle to kiedy my mamy przedstawiać ten projekt? - zapytałam zakłopotana wzrokiem Misaki.
- Znów nie słuchałaś na lekcji !
- Słuchałam! - rzekłam oburzając się.
- To jesteś zapominalska! Mamy jeszcze na to 4 dni na to jutro, piątek, sobota, niedziela  a w poniedziałek prezentujemy. Oceny dostaniemy w nowy rok szkolny.
- Po jutrze nie będę mogła się spotkać, coś mi wypadło - Misaki wyraźnie czekała na dalszy ciąg, ale chcę jej powiedzieć o co chodzi później - Przepraszam.
- Nic się nie stało - rzekła w końcu.
Pożegnałyśmy się jeszcze raz i weszłam do domu. Yuuko czekała na mnie zniecierpliwiona. Trochę źle się czuję, że nie powiedziałam Misaki co planuję, ale to dla jej dobra. Uśmiechnęłam się do kotki. Poszłam na górę wziąć prysznic, ale jakoś tak mi się nie spieszyło. Rozpuściłam blond włosy, które noszę zazwyczaj spięte w koczek, a one opadły jak fale morskie. Dosięgały za mój tyłek, a do tego się falowały. Bardzo je lubię. Idealnie współgrały z niebieskimi oczami i różową skórą. Czasem wydawało mi się , że wyglądam jak nimfa, ale moja wyobraźnia jest bardzo twórcza. Gdy w końcu stwierdziłam że trzeba coś zrobić, weszłam pod prysznic i delektowałam się jak wszystko spływa ze mnie ze smakiem. Trudy, myśli, wydarzenia odeszły w pustkę. Uwielbiam ten stan. Jednak rzeczywistość jest bolesna. Mama wróciła do domu. Muszę się spytać o te wakacje. Szybko się pozbierałam i poszłam na dół. Rodzicielka siedziała na kanapie z zamkniętymi oczami. Podeszłam, siadłam obok i zapytałam:
- Mamo, czy mogłabym jechać z Misaki do jej domku na morzem?
- A rodzice Misaki się zgodzili? - odpowiedziała pytaniem
- Dziś ma się zapytać. I tak nie miałam planów na przerwę - powiedziałam szybko.
- Zastanowię się , jutro ci powiem.
- Dobrze mamusiu, Dobranoc - już chciałam iść, gdy mi się przypomniało. - Zapomniałabym. Może jutro przyjść Misaki, bo musimy zrobić projekt?
- Oczywiście że może, a teraz już daj matce odpocząć. Dziś wypuścili mnie wcześniej , aż dziwne.
- I bardzo dobrze - ucałowałam ją w czoło i pobiegłam na górę. Zgasiłam światłom, weszłam do łóżka pod ciepły koc i zasnęłam.
Budzik jak zwykle obudził mnie dość chaotycznie. Nie mówiąc o tym że nie chciało mi się wstawać. Zobaczyłam że jeszcze 2 godziny do szkoły.
- NO NIE - rzekłam. - Durny budzik - zrzuciłam winę na rzecz nieożywioną.
Wiedziałam że nie byłą sensu już dalej spać. Więc żółwim tempem zaczęłam się zbierać, zrobiłam sobie obento, nakarmiłam Yuuko, która bacznie mi się przyglądała.  I powoli udałam się do szkoły. Czy to dobrze, żebym miała jechać z nimi na te wakacje? Ta myśl nie dawała mi spokoju. Zmieniłam obuwie i stałam tak przez chwilę. Postanowiłam zaczekać na Misaki przy wejściu. Minęła dłuższa chwila , a przyjaciółka wciąż nie przychodziła. Już miałam iść do klasy kiedy zabiegana Misaki i Aoi przebiegli obok mojego ramienia, zajęli się zmianą obuwia.
- Czy ja jestem niewidzialna?! - zirytowałam się.
Oboje podnieśli głowy w tym samym czasie. Patrzyli ze zdziwieniem.
- No co? Mam coś na twarzy? - zaczęłam grzebać po torebce w poszukiwaniu lusterka.
- Nie ale... -zaczął Aoi.
- ŁAŁ jakie ty masz fajne włosy! - krzyknęła Miskai jak nie ona.
- Coo ? -  zrobiłam wielkie oczy i dotknęłam długich fal.  - O kurde zapomniałam je spiąć. Masz pożyczyć gumkę?
- Zostaw je takie - Aoi rzekł przez ramię i poszedł
Czy miałam uznać to za komplement? Dziwne to było.
- Chyba po raz pierwszy w życiu przyznam mu rację. Ale i tak go zatłukę za to że nie powiedział nic przed wczoraj.
- Ale to było dawno i nic się nie stało - zarzekłam się by broni Aoi'ego.
- Od kiedy trzymasz jego stronę? - zapytała robiąc swój zmrużony wzrok.
- Nie trzymam tylko mówię co myślę - odpowiedź była natychmiastowa.
- Dobra okey. Skoro tak nie chcesz żeby mu się coś stało - powiedziała obojętnie.
- Wiesz, rób se z nim co chcesz. To twój brat - rzuciłam i poszłam dalej.
- No na reszcie - rozległ się dzwonek - choć bo się spóźnimy.
Minęły 2 lekcje i przypomniałam sobie że jutro mam coś do zrobienia. Podrapałam się po głowie. Na przerwie muszę wyjść. Gdy tylko zadzwonił dzwonek rzuciłam Misaki przez ramię że muszę do toalety i zaraz wraca, a ona mi pomachała i otworzyła jakiś zapisany zeszyt.
Okey, to teraz trzeba znaleźć klasę B. No gdzie ona jest? Zaczęłam biec po korytarzu, a wszyscy uczniowie dziwnie na mnie  patrzyli . Znalazłam klasę. Zajrzałam do środka. Aoi siedział obok 2 innych chłopaków. W parowałam do sali. Chwyciłam go za rękę i powiedziałam:
- Choć na chwilę.
- Czekaj. Czek.....
- Mam sprawę - spojrzałam mu w oczy i już nie marudził.
Wyszliśmy na korytarz. Zaczęłam mówić szeptem speszona jego wzrokiem.
- To chwilę potrwa ale posłuchaj. Mam pewien pomysł który.... - i tak zaczęłam prowadzić swój monolog. Tylko od czasu do czasu słyszałam prychnięcia Aoi'ego - ...no to chyba wszystko. Popatrzyłam  na niego, a on na mnie. Cisza stawała się co raz bardziej uciążliwa. Gdy w końcu rzekł:
- Dobra, zobaczymy co da się zrobić - minął mnie bo zadzwonił dzwonek.
- Dzięki - ukłoniłam mu się i uśmiechnęłam.
- Jeszcze nie ma za co, ale długi ci rosną - zauważył.
- Mów czego chcesz, a postaram się to...
- Nie powinnaś mówić czegoś takiego chłopakowi.
- Dlacze...
- Idź bo się spóźnisz na lekcję - przerwał mi.
- Aa racja. Na razie.
Weszłam do klasy i odetchnęłam.
- Co tak długo? - Zapytała Misaki.
- Zapomniałam, że nie wiem gdzie jest toaleta i błądziłam po całej szkole - zaczęłam się śmiać
- Cała ty - westchnęła.
Umilkłyśmy bo do sali wszedł nauczyciel.
Lekcje szybko się skończyły prze brałyśmy buty i poszłyśmy po Czoka.
- Tata i Yuki zgodzili się żebyś jechała z nami, ale oni nadal nie wiedzą czy pojadą.
- To moja mama musi się zastanowić, ale jestem pozytywnej myśli - uśmiechnęłam się.
Po drodze gadałyśmy o tym co możemy robić nad morzem i tak zleciała cała droga. Weszłyśmy do jej domu, a Czoko znów rzucił się na nas. Wybuchłam śmiechem.
- To co idziemy? - zapytała dziewczyna.
- Ja zaczekam i przy okazji skorzystam z łazienki.
- Mam cię zostawić tutaj samą?
- Jakby ktoś się próbowała włamać powalę go moim super mocnym atakiem - zaprezentowałam kilka uderzeń.
- No dobra - rzekła bez przekonania - ale tak będzie szybciej.
- No to ja idę do łazienki. To na lewo 2 drzwi, nie? - zapytałam dla upewnienia.
- Tak, to lecę.
Poszłam do łazienki i zdziwiłam się jaka ogromna. Załatwiłam swoją potrzebę, umyłam ręce, poprawiłam włosy i poszłam do salon. Stanęłam jak wryta, bo jeszcze 5 minut temu nie było to nikogo, a teraz wszyscy 4 czterej bracia gadali do siebie czy też przez siebie. Z resztą oni też zamilkli.
- Co tu robisz? = zapytał Aoi.
- Czekam na Misaki.
- A jak weszłaś ? - zapytał Izumi.
- Normalnie wyciągnęłam wsuwkę z włosów, pilniczek z zakolanówek. Poszperałam przy waszym zamku. W końcu się otworzył i poszłam skorzystać z łazienki - mówiłam ze znudzoną miną jakby było to dla mnie codziennością.
- Na serio? - zapytał Hinata.
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-A do tego o czym wspomniał Aoi, to się postaramy, skarbie - Meji posłał mi całusa.
- Bardzo mnie to cieszy, że nasza współpraca się układa - udałam że się rumienię od jego "latającego pocałunku".
- Nie żebym coś wspominał, ale podrywanie nieletnich to pedofilia, co jest karane Meji - Izumi a obojętną miną świdrował brata.
- Ale spójrz na nią - podszedł do mnie. - Jakie mięciutkie włosy ma i takie długie, a jak pachną. Skóra tak różowiutka, małe dłonie - objął mnie wokół szyi , czego się nie spodziewałam.
- Zostaw ją w końcu, ty podrywaczu nie słyszałeś co Izumi mówił ? - podniósł ton Aoi.
- Czyżbyś był zazdrosny? -  zapytał chytrze Meji. ale wzrok Aoiego był tak zimny że zaraz jego starszy brat puścił mnie - Ja tylko żartuję. Uspokój się - Meji poszedł do swojego pokoju.
Teraz zielone oczy spoglądały na mnie, czułam się trochę zakłopotana. W końcu Izumi powiedział:
- Nie przejmuj się nim, kiedyś dziewczyna go zraniła i od tamtej pory tak się zachowuje. Idiota.
- Nie fajnie. Pewnie to nie jego wina, tylko dziewczyny, mam rację ? Współczuję mu. Nie nawiedzę lasek, które umawiają się z kim popadnie.
- Ayumi-chan zrobiła się jak siostrzyczka Misaki. Straszna. - Hinata wyrwał mnie z zamyślenia.
- Oj wybacz, poniosło mnie. Czasem tak mam. A wspominając o niej, to długo nie wraca.
- Od twojego wyjścia z łazienki minęło dopiero 10 minut - rzekł Aoi.
- Tylko tyle. Ja i moje poczucie czasu - Jak skończyłam mówić do domu weszła Misaki.
- Co wy tu robicie? - zapytała z ponurą miną.
- Mieszkamy - rzucił Aoi.
- Mam nadzieję że jej nic nie zrobiliście.
- Spokojnie, zastosowałam przeróżne chwyty. Teraz siedzą potulnie, widzisz ? - nagle nasza 4 wybuchła śmiechem.
- No właśnie wiedzę. To idziemy ?
- Yes, my lord. - uśmiechnęłam się.
- Awww, jak ja dawno tego nie słyszałam - Misaki wyszczerzyła się.
- Nie wiedziałem że zmieniłaś płeć - powiedział Aoi z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy, a Misaki o mało nie zabiła go wzrokiem.
- Gdzie idziecie ? - zapytał Izumi.
- Do Ayumi, dziś u niej robimy projekt - odpowiedziała przyjaciółka.
- O nie, kogo ja teraz odprowadzę do domu? - skarżył się Aoi.
- Swój tyłek! Nie dam ci nigdy więcej tego zrobić, bo jesteś nie odpowiedzialny.
- O daj już spokój. Było minęło. - Misaki zaczęła się przedrzeźniać z Aoi'm
- Było i jest faktem.
- Oj dobra już koniec - wtrąciłam się - przestaniecie się o mnie kłócić, bo tu więcej nie przyjdę i nie będzie problemu! - obróciła się i już chciałam wychodzić, gdy usłyszałam jak oboje przepraszają. - Jak chcecie to potraficie - na twarzy miałam szerokiego banana.
- Wiesz że dokonałaś niemożliwego? - Izumi spojrzał na mnie.
- Nie .....
- Oni nigdy się jeszcze za nic nie przeprosili.
- Nigdy - powtórzył za Izumi'm Himata.
- Żartujesz -  popatrzyłam się na Aoi'ego i Misaki , po czym wybuchłam śmiechem. - Wybaczcie, ale to śmieszne. Zachowujecie się jak małe dzieci.
- No wiesz ty co !? Mówić tak do swojej przyjaciółki? - oburzyła się dziewczyna.
- Też cię kocham - mówiłam już przez łzy.
- Dobra idziemy. Na razie. Ayumi, skończ się już śmiać !
- Cześć wszystkim, do zobaczenia następnym razem - pomachali mi. - Misaki ale ja nie mogę się przestać śmiać!
Przed windą udało mi się uspokoić. Jednak nie minęła chwila, a obie zwiałyśmy się ze śmiechu. Droga minęła szybko. Jak weszłyśmy do domu. Misaki zaczęła się zachwycać  moją kotką. Gdy tylko skończyła zabrałyśmy się za projekt i tak dobrze bam się pracowało że go prawie skończyłyśmy. Wenus którą namalowałam na plakacie, bardzo mi się podobała. Zadowolone poszyłyśmy zjeść lody wiśniowe popijając słodkim sokiem. Dochodziła właśnie 20.
- Muszę już iść - powiedziała Misaki.
- Odprowadzę się kawałek i tak mszę skoczyć do sklepu. Mama prosiła.
- No dobra skoro musisz.
Wyszłyśmy razem, gadając jeszcze trochę na temat projektu. Potem się rozdzieliłyśmy i poszłam do sklepu niedaleko domu. Kupiłam co miałam kupić i wyszłam. Nagle ktoś pociągnął mnie za ramię.
- Aaaaaa..... - krzyknęłam.
- Cicho, nie musisz aż tak wrzeszczeć - Aoi udawał że odtyka sobie ucho.
- Matkooo, jak mnie przestraszyłeś. Nie rób tak więcej.
- Wręcz przeciwnie, chyba będę częściej tak robić. Szkoda że nie widziałaś swojej miny - zaczął się śmiać. Pierwszy raz widziałam jak śmieje się tak otwarcie. - No dobra a teraz do rzeczy. Co ja niby ma kupić ? - zapytał patrząc mi w oczy.
- Eeee.... coś co myślisz że będzie dobre , będzie pasować.
- A ty już masz wszystko ? - zapytał zawiedziony żę nie dałam mu konkretnego przykładu.
- Tak.
- Dobra pomyślę. A teraz odprowadzę cię pod domu.
- Przecież to jest blisko.
- Nigdy nic nie wiadomo.
Aoi zapytał się o projekt który robimy z Misaki. Nim skończyłam temat byliśmy pod moją furtką.
- Dzięki za kolejne odprowadzenie.
-Nie ma sprawy. Choć zapamiętam że masz kolejny dłużek - uśmiechną się.
- Ha, tym razem to nie ja chciałam żebyś mnie odprowadzał.
- Jakby spojrzeć na to od tej strony to wychodząc od nas też nie chciałaś żeby ktoś cię odprowadzał - powiedział chytrze.
- Ej, to nie fair.
- Przykro mi najszczersza to prawda - zabrzmiał jak jakiś rycerz. - To kiedy następny dług ?
- Znając mnie nie długo - zażartowałam.
- No pewnie tak.
- Miałeś powiedzieć że nie - oburzyłam się, obróciłam i na sam koniec rzuciłam - Na razie. - oczywiście z grobową miną.
Pobiegłam na balkon, który wybiegał na ulicę. Zobaczyłam że chłopak dalej stoi przed furtką, a kątem oka zauważył mnie. Obrócił głowę. Ja natomiast pokazałam mu język i weszłam do środka. Odrobiłam lekcje i zabrałam się za kolację. Gdy akurat kończyłam weszła mama. Pogadałam z nią o jutrzejszym dniu i wyjeździe. Mogłam z Misaki jechać nad morze. Ucieszona pobiegłam na górę i przygotowałam rzeczy na jutro. Poszłam spać.
Rano obudziła mnie ciężarówka wywożąca śmieci. Spojrzałam na zegarek. Była 9: 00, dnia 22 czerwca. Jeszcze tyko tydzień został do końca roku szkolnego. No nic trzeba było się pozbierać. Ubrałam się ładnie, umalowałam, uczesałam włosy tak że połowa była spięta, a reszta swobodnie opadała na ramiona. Jak wychodziła było około 10 00. Czyli około 5 godzin. Szłam wyznaczoną drogą, aż dotarłam do domu. Wjechałam windą na konkretne piętro.  Zapukałam. Drzwi otworzył mi wysoki mężczyzna. Weszłam do środka i rozpoczęłam swój plan.
Dochodziła za kwadrans 15. Zmęczona usiadłam na kanapie. Tak mój plan poszedł idealnie. Teraz wystarczyło czekać. Zasłoniłam żaluzje tak aby światło nie wpadało do pomieszczeni. Stworzyło to wykwintny nastrój. Rozebrałam sweterek, bo upalne lato dawało w kość. Zaczęło się, niecierpliwe odliczanie minut sekund. Słychać klucze. Otwieranie zamka. Otwierające się drzwi, zapalenie światłą .....
-Niespodzianka !
Misaki z powrotem znalazła się na korytarzu, gdy nas zobaczyła.
- Co to jest? Ayumi ? Przecież miałaś coś do załatwienia.
- No właśnie. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - rzuciłam się na nią i wręczyłam prezent. - Choć do pokoju tam jest więcej fajnych rzeczy.
- Co? Jakich znów, coś ty w ogóle wymyśliła?
- Nie marudź - pociągnęłam ją do salonu.
Potem 4 braci wręczyła prezenty, a ja przyniosłam tort, jednak Aoi wziął od mnie zapalniczkę, bo bał się że coś jeszcze podpalę. Zapalił świeczki. Misaki zdmuchnęła je. Następnie Izumi puścił muzykę, a Hinata z Meji'm zaczęli śpiewać na cały głos. Zastanawiałam się czy zatkać uczy, ale postanowiłam się przyłączyć . Nie przejmowaliśmy się niczym, w końcu był piątek. Już około północy Hinata zasnął, a my zmęczeni zabawą siedliśmy i zaczęliśmy wspominać.


Sorki za opóźnienie. Trochę długie wyszło, ale cóż poradzić. :D
Mam nadzieję że miło się czytało.

Aoi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz