środa, 17 lipca 2013

Rozdział 8



Po dojściu do domu, szybko sprzątnęłyśmy ketchup z podłogi, przebrałyśmy w piżamy i położyłyśmy do łóżek żeby udawać że śpimy kiedy wrócą moi bracia. Szybko jednak nasz plan wziął w łeb ponieważ po wszystkich atrakcjach tego dnia byłyśmy strasznie zmęczone odpłynęłyśmy w objęcia morfeusza.  
***
- Niech no ja je tylko dorwę, pourywam im łby za to co zrobiły!
Przecież to my mieliśmy je nastraszyć! Jak one mogły nam to zrobić! Przecież to faceci powinni straszyć dziewczyny nie na odwrót! – krzyczał Meji kierując się prosto do pokoju dziewczyn, za nim szli pozostali rozzłoszczeni bracia.
- To było nie odpowiedzialne! A gdyby coś im się naprawdę stało! – Mówiła w miarę opanowany Izumi.
- Znalazły sobie przedmiot do robienia żartów! – Powiedział Aoi zgrzytając zębami.
- Mogły mnie przynajmniej ostrzec, byłem śmiertelnie przestraszony! – Stwierdził łamiącym się głosem Hinata.
            Wykrzykując takie i inne nieco gorsze obelgi chłopcy wpadli do pokoju dziewczyn.

***
            Wstrząs. Co się do jasnej ciasnej dzieje? Wstrząs. Ja tu sobie smacznie śpię, a ktoś mną telepie na lewo i prawo. Wstrząs. Ja chcę spać! Naciągnęłam kołdrę na głowę. Wstrząs i co raz głośniejsze głosy.
- Wstawaj.
- Śpię. – powiedziałam zaspany i ochrypniętym głosem.
- To nie jest zabawne, masz natychmiast wstać! – dobiegł mnie poważny głos Izumiego, chyba był lekko zdenerwowany, a kiedy on się denerwuje jest po prostu źle. Podniosłam się na przedramieniu i przetarłam zaspane oczy.
- O co chodzi? – zapytałam.
- O co chodzi?! Ty się jeszcze pytasz o co chodzi? – Krzyczał Meji. – My chodzimy, szukamy was, a wy sobie spokojnie leżycie w łóżkach i śpicie!
- Gdybyśmy nie zrobił wam tego żartu…
- Żartu?! Ty to nazywasz żartem?
- …to wy zrobilibyście nam jakiś żart i wtedy my byłybyśmy wkurzone a tak miałyśmy niezły ubaw z was… a teraz dajcie mi spać. – powiedziałam i naciągnęłam kołdrę na głowę.
- Trzymajcie mnie bo jej coś zrobię. – Powiedział Aoi. Już chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
- Ciszej bo obudzisz Ayumi. – Chłopak momentalnie zamilkł. Miałam już dość tych ich niepotrzebnych wrzasków więc wstałam i zaczęłam ich wyganiać z pokoju.
- Przecież nic się nie stało, to był tylko jeden niewinny żart. A swoją drogą zabawnie wyglądacie jak się tak przejmujecie… - byli już za drzwiami – …szkoda że nie widziałam waszych przerażonych min kiedy zobaczyliście ketchup na podłodze, ale słyszałam wasze krzyki zachowywaliście się jak małe dziewczynki…- Pokazałam im język i szybko zamknęłam drzwi na klucz. Za drzwiami słychać było krzyki w stylu „Ja ci pokażę małą dziewczynkę”, „Jeszcze się policzymy” itp. Zaśmiałam się w duchu.
- Coś się stało? – Zapytała zaspana Ayumi.
- To zabawne jak coś tak małego może zranić „męską” – zrobiłam gest króliczka dłońmi i poruszałam jego uszami – „dumę”- kolejny ruch.
- Czyżby cos mnie ominęło? – Zapytała śmiejąc się Ayumi.
- Tylko banda wrzeszczących facetów, która jest na nas mega wściekła, ale spokojnie zapewne spotkasz się z nimi jeszcze rano. – Powiedziałam z uśmiechem, kładąc się do łóżka.
- O czyli zapowiada się kolejny ciekawy dzień?
- Dokładnie, ale damy radę co nie?
- Oczywiście. – Wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobranoc Ayumi.
- Dobranoc Misaki. – Teraz już bez żadnych zakłóceń przespałam całą noc.
            Następnego ranka kiedy się obudziłam Ayumi też już nie spała.
- Wiesz trochę mi głupio, że chłopcy wzięli to tak na poważnie… - Powiedziała Ayumi wstając z pod kołdry.
- Tacy już są faceci, nie znają się na żartach. – Powiedziałam z przekąsem.
- Co myślisz o tym żeby jakoś ich udobruchać?
- Masz na myśli to co ja mam na myśli?
- Jeśli myślisz o tym o czym ja myślę to owszem. – Powiedziała z uśmiechem na twarzy Ayumi. Po krótkiej rozmowie, ubraniu się i pościeleniu łóżek, poszłyśmy razem wcielić nasz plan w życie. Kiedy wszystko było gotowe była już dziesiąta, a moi bracia wciąż nie schodzili na śniadanie.
- Pójdę ich obudzić, a ty możesz już sobie jeść. – Powiedziałam do mojej przyjaciółki.
- Nie, wolę poczekać na wszystkich.
- Ok, w takim razie zaraz wracam z bandą nie wyspanych zombie.
- Tylko niech cie nie zjedzą na śniadanie. – Krzyknęła za mną Ayumi.
- Spokojnie nie dam im się. – Odkrzyknęłam i ruszyłam w stronę pokoju który zajmował Hinata i Aoi. Zapukałam cicho i powiedziałam.
- Śniadanie – odpowiedziała mi głucha cisza, więc powtórzyłam trochę głośniej – Śniadanie – dalej nic. Nie wytrzymałam, weszłam do pokoju i powiedziałam dostatecznie głośno żeby wyrwać dwóch obiboków z snu. – ŚNIADANIE! – zerwali się szybciej niż przypuszczałam i popatrzyli na mnie zdziwieni. – Za pięć minut chcę was widzieć na dole. – Powiedziałam słodkim głosem i wyszłam lekko trzaskając drzwiami. Ta sama sytuacja powtórzyła się w pokoju obok. Było zupełnie identycznie łącznie z wytrzeszczonymi oczami, wpatrującymi się we mnie z niedowierzaniem. Wróciłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać sobie jajecznice.
- Zaraz powinni przyjść. – Powiedziałam do Ayumi. – Chcesz też trochę?
- Pewnie. – Powiedziała moja przyjaciółka i już ruszała się żeby mi pomóc, ale ją powstrzymałam. – Siedź sobie, siedź następnym razem to ty mi zrobisz jajecznicę. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się do przyjaciółki która siedziała przy stole.
Kiedy już kończyłam robienie jajecznicy, zjawił się Izumi, Aoi i Hinata mieli zupełnie rozczochrane włosy i co chwilę ziewali. To był cud, że wszyscy normalnie się ubrali i doczłapali do kuchni.
- D..eń …ry – rzucili zaspanymi głosami i siedli przy stole.
- Gdzie jest Meji? – Zapytałam. Ale nie doczekałam się odpowiedzi bo do kuchni wszedł Meji, wyglądał tak jak pozostali, z tym że jemu nie udało się normalnie ubrać i przyszedł bez koszulki.
- Meeeeeji! – Powiedziałam zdenerwowana, chwyciłam pierwszą lepszą rzecz która była pod ręką i rzuciłam prosto w niego.
- Zwariowałaś! Mogłaś mnie zabić!
- Przesadzasz, to tylko… właściwie czym ja w ciebie rzuciłam? – Zapytałam.
- Deską! Rzuciłaś we mnie deska do krojenia!
- To twoja wina!
- Moja wina?! A co ja niby takiego zrobiłem? Przychodzę spokojnie na śniadanie, a ty mnie atakujesz deską! Dobrze, że to nie był nóż!
- Przychodzisz sobie spokojnie, ale jesteś nie ubrany! Pomyślałeś co o tobie pomyśli Ayumi?! Ona jest naszym gościem, a ty sobie chodzisz pół-nagi!
- Przecież na plaży też tak wyglądam!
- Ale nie jesteś na plaży!
- Uważasz, że mam za mało umięśnioną klatę? – Zapytał Meji i zaczął się przyglądać swojemu odbiciu w lodówce.
- Mięśnie może i masz, ale zamiast mózgu masz czarną dziurę! Masz iść się w tej chwili ubrać!- Krzyknęłam i rzuciłam w niego butelką z wodą. Meji unikając kolejnego uderzenia tego ranka skrzętnie się obrócił i wyszedł z kuchni. Ściągnęłam jajecznice z patelni i usiadłam przy stole z wszystkimi. Zauważyłam, że nikt niczego jeszcze nie tknął.
- Co z wami dlaczego nie jecie? – Zapytałam zdziwiona.
- Ja czekam na pozostałych. – Powiedziała Ayumi.
- Myślicie, że jak zrobicie nam śniadanie to o wszystkim zapomnimy? – Zapytał Aoi. Mój wzrok powędrował na Ayumi, ona popatrzyła na mnie i w tym samym momencie powiedziałyśmy.
- Dokładnie tak, skąd wiedziałeś?
- A może to jakiś kolejny żart? – Aoi nie dawał za wygraną.
- Może otrułyście jedzenie? – Powiedział Meji który już ubrany wszedł do kuchni i usiadł przy stole.
- Może dodałyście tam jakieś robaki? – Zastanawiał się Hinata.
- Gdyby tak było, to nie siadałybyśmy z wami do tego śniadania i nie jadłyśmy razem z wami, powiedziałam i zaczęłam jeść jajecznicę – Smacznego – Powiedziałam, Ayumi też zaczęła jeść, a chłopcy jeszcze przez dobrą minutę wpatrywali się w nas czy nic nam się nie dzieje, gdy zjadałyśmy kolejne rzeczy z stołu. Kiedy już się upewnili, że nic nam nie jest zaczęli sięgać po różnie przysmaki które znajdowały się przed nimi.
            Kiedy wszyscy już zjedli i posprzątali (oczywiście nie obeszło się bez kilku kłótni kto ma sprzątać) zaproponowałam.
- Może pójdziemy do gorących źródeł? Jak byłyśmy z Ayumi w sklepie z strojami sprzedawca dał na zniżki, co wy na to?
- Tak chodźmy, mam ochotę się zrelaksować po tych całych waszych kłótniach.
- To nie są kłótnie. – Stwierdziłam poważnym głosem. – To są dosadne dyskusje, z odrobiną sprzeczki, kłócić możemy się dopiero zacząć, a to nie będzie miły widok. Z resztą masz racje chodźmy się zrelaksować.
- Co wy na to? – Zwróciłam się do chłopaków. Oni popatrzyli po sobie, jak dla mnie było w tym coś podejrzanego.
- Nie wiem co knujecie, ale dajcie sobie spokój. – Powiedziałam. – To ma być po prostu miłe wyjście, żeby się zrelaksować.
- Nie denerwuj się tak kotku, przecież nie zrobimy nic głupiego, idziemy tylko się zrelaksować. – Powiedział Meji.
- Nie mów do mnie kotku! – Popatrzyłam na Mejiego morderczym wzrokiem i dodałam. – W takim razie za pół godziny wychodzimy do gorących źródeł. – Po tych słowach razem z Ayumi wyszłyśmy z kuchni i udałyśmy się do pokoju, przygotować się do wyjścia. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy zgodnie zebrali się o umówionej godzinie, przed domem i bez żadnych kłótni czy problemów pomaszerowaliśmy do gorących źródeł. Po wejściu do budynku rozdzieliliśmy się, a Meji rzucił zasmucony.
- Szkoda, że ta łaźnia nie jest koedu… - Szybko umilknął widząc moje mordercze spojrzenie i zniknął razem z resztą za zakrętem. Razem z Ayumi, weszłyśmy do łaźni dla pań, szybko się umyłyśmy i weszłyśmy do gorącego źródła na zewnątrz budynku.
- O jeny jak tu pięknie! – Widząc tak piękny obrazek, ma się ochotę stać i tylko patrzeć. Przed nami rozpościerały się wysokie góry, które gdzieniegdzie porastały małe i duże iglaste drzewa, z jednej strony gór był las, a z drugiej góra przeradzała się w wysoki klif, o którego krawędź rozbijały się fale pobliskiego morza. Niebo i woda były przepięknie błękitne, a kontrast między nimi i górami porośniętymi drzewami wyglądał zabójczo. Samo źródło do którego weszłyśmy, było świetnie zaprojektowane. Wyglądało tak naturalnie, jakby człowiek nigdy nic z nim nie robił. „Jak tu musi być pięknie nocą” pomyślałam. Miałam wrażenie, że siedzę w jakiejś głuszy gdzie nikogo nie ma, a wszystko jest dziełem natury. Moją sielanką przerwał głośny okrzyk i plusk wody. Coś wpadło do naszego źródła. Zdziwiona popatrzyłam na Ayumi.
- Co to było?
- Chyba to co podejrzewałaś.
- Nawet w tak pięknym miejscu musicie mnie denerwować?! – Zapytałam i wstałam tak, że woda sięgała mi połowy uda.
- Ale jak to? Nie jesteście zdziwione? Żadnych krzyków? Pisków? – Zapytał Meji. To on był tym okrzykiem i pluskiem który wpadł do naszego źródła. Razem z nim był Aoi. Na szczęście byli w kąpielówkach.
- Oczywiście, że nie! Wiedziałyśmy że coś knujecie. Domyśliłam się że będziecie chcieli się tu wkraść. Dlatego założyłyśmy kostiumy. A teraz grzecznie proszę żebyście stąd wyszli bo się zdenerwuje i sama was wykopie.
- A ja jej pomogę. – Powiedziała ostro Ayumi – Żarty, żartami, ale żeby tak tu wskakiwać?- Wtedy w wejściu pojawił się Izumi.
- Więc jednak to zrobiliście? – Zwrócił się do chłopaków – Ci dwaj nie umieli wam wybaczyć i chcieli was przestraszyć. – To było już do nas.
- Barany, czy mógłbyś ich z łaski swojej stąd zabrać? – Zapytałam Izumiego. – Przynajmniej ty jedyny masz jakiś rozum. – Podczas gdy ja mówiłam, Meji i Aoi wychodzili z naszego gorącego źródła.
- Jeszcze się odegramy! – Rzucili kiedy już zamykali za sobą drzwi.
- Tak, tak. Zobaczymy. – Powiedziałam i popatrzyłam na Ayumi, obydwie zaczęłyśmy się śmiać. – Widziałaś ich miny? Jacy byli zdziwieni, że nie piszczymy i nie uciekamy. Ale nie wierze, że zrobili coś tak wrednego, jestem na nich zła. – Ayumi przytaknęła mi i z powrotem zanurzyłyśmy się w cudownie ciepłej wodzie gorących źródeł.
            Kiedy już wróciliśmy do domu postanowiłyśmy z Ayumi wybrać się na wycieczkę. Przebrałyśmy się w wygodne ubrania i wyszłyśmy z domu. Kiedy wychodziłyśmy natknęłyśmy się na wszystkich chłopaków zebranych w salonie.
- Gdzie wybieracie kotki? – Zapytał Meji, zaczęłam się z nim mierzyć oczami, a Ayumi powiedziała.
- Postanowiłyśmy wybrać się a wycieczkę. Podobno na plaży jest świetna jaskinia chcemy ją zobaczyć, chcecie iść z nami?
- Zostaw to są takie lenie, że będą siedzieć na tych kanapach dopóki nie zaczną gnić, chodźmy – Powiedziałam i razem z przyjaciółką ruszyłyśmy na wycieczkę. Nie musiałyśmy iść daleko bo plaża była bardzo blisko naszego domku. Przeszłyśmy spory kawałek i natrafiłyśmy na klif który widziałyśmy w gorących źródłach. Przed nim piętrzyła się masa dużych ciemnych kamieni.
- Widzisz gdzieś tą jaskinię? – Zapytałam Ayumi.
- Tam jest! – Powiedziała wskazując na jedną z ścian klifu.
- Rzeczywiście, nie zauważyłam jej… Chodźmy. – I tak znalazłyśmy się w wysokiej na dziesięć metrów i szerokiej na pięć razy tyle jaskini.
- Jej jak tu pięknie. – Powiedziała Ayumi wchodząc na duży kamień. – Misaki, chodź tu! Z tej skały widać morze!
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł ta skała jest cała mokra od wody, chyba zbliża się przypływ, co jak się poślizgnę?
- Spokojnie ja ci pomogę, no chodź. – Powiedziała podając mi rękę. Jakimś cudem weszłam na skałę i już po chwili nie żałowałam, że to zrobiłam. Drugi raz tego dnia widziałam tak piękny widok, że dech zaparł mi w piersi. Lazurowa woda, ograniczona ścianami jaskini, upstrzona kilkoma ciemnymi kamieniami, a dalej tylko horyzont, który łączył się z błękitnym niebie, po którym biegała jedna mała zabłąkana chmurna owieczka. Poczułam jak coraz to kolejne fale omywają skałę na której stałyśmy.
- Chyba czas się zbierać, w końcu mówiłyśmy tym chłopakom z plaży, że dziś też przyjdziemy.
- Masz racje. Zupełnie o tym zapomniałam. – Powiedziała Ayumi i zeszła z skały pociągając mnie za sobą. Niestety skała była śliska i Ayumi się poślizgnęła, udało się jej odzyskać równowagę, ale ja poleciałam jak długa na twarz. Przez chwilę widziałam tylko ciemność przed oczami, a z boku słyszałam stłumiony krzyk Ayumi.
- Misaki! Misaki! Proszę powiedz coś!
- Nic mi nie jest spokojnie. – Powiedziałam cicho i spróbowałam wstać, ale mi się nie udało, ponieważ moja stopa zaklinowała się miedzy skałami. – Ayumi, nie umie wyciągnąć nogi. – Stwierdziłam rzeczowo, na twarzy przyjaciółki dostrzegłam delikatne przerażenie. – Spokojnie to nic strasznego, po prostu zadzwoń po chłopaków niech po nas przyjdą.
- Ok. – Powiedziała Ayumi i wyciągnęła telefon z kieszeni. – Tu nie ma zasięgu!
- Wyjdź z jaskini i zadzwoń czekaj na nich na zewnątrz, ja spróbuję wyciągnąć nogę. – Bez ociągania się przyjaciółka zrobiła to o co ją prosiłam. Próbowałam wiele razy wyciągnąć nogę z szczeliny ale nie dawałam rady, a na domiar złego w jaskini zaczęła pojawiać się woda. „Czyli miałam rację… przypływ”. Zaczęłam trochę panikować i szarpać nogę, która wciąż była utkwiona w skale.
- Głupia skała! – Wody było coraz więcej, a pomoc nie przychodziła, zaczęłam się zastanawiać, czy moi bracia nie ociągają się bo myślą, że to kolejny żart. Coraz więcej wody. Nie, nie zostawią mnie tutaj. Ayumi pewnie tak to im wytłumaczyła, że zaraz tu będą.
Jeszcze więcej wody! Dlaczego tu jest aż tyle tej głupiej wody! Znowu szarpnęłam stopę, ale tylko pogorszyłam sprawę bo przecięłam sobie skórę, kolejna fala słonej wody nie wróżyła nic dobrego, kiedy w końcu uderzyła myślałam, że nie może być nic gorszego na świecie. Teraz już wiedziałam co to znaczy sypać sól na ranę.
- Misaki! – Usłyszałam krzyk.
- Na szczęście, już myślałam, że nigdy nie przyjdziecie. – Powiedziałam z wyrzutami do moich braci.
- Przecież byśmy cię tak nie zostawili. – Izumi pomógł mi wyciągnąć stopę, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak on o zrobił.
- Masz lekko stłuczoną kostkę i kilka rozcięć jedno większe, nic ci nie będzie, ale od leżenia w tej wodzie możesz złapać przeziębienie. – Wreszcie uwolniona próbowałam wstać ale kiedy to zrobiłam, poczułam straszny ból w kostce.
- Chyba nie dasz rady iść takim stanie. – Stwierdził Meji. – Wskakuj na plecy. – Popatrzyłam na niego jak na wariata i powiedziałam.
- Zwariowałeś?
- Przecież ledwo stoisz jak ty chcesz iść taki kawał do domu? – Niestety miał rację, nie dam rady, zrezygnowana posłuchałam brata i zrobiłam co powiedział. Kiedy już wyszliśmy z jaskini, wszystkim wrócił humor a sytuacja nie wydawał się już taka poważna.
- Mam szczęście, że nie zjadłaś tej dokładki na grillu. – Powiedział Meji. – I tak już jesteś za ciężka. – Zaczęłam go okładać piesiami po głowie, a on zaczął krzyczeć, że go boli.
- A z resztą, mów co chcesz, nie mam sił się z tobą kłócić. – Powiedziałam i milczałam aż nie dotarliśmy do domu.
- Marzę tylko o ciepłym łóżku i ewentualnie, gorącej czekoladzie.
- Pierwsze się przebierz nie chodź w mokrych ubraniach bo będziesz chora. – Pouczył mnie Izumi. – Idę zadzwonić do rodziców.
- A ja zrobię ci gorącą czekoladę.- Zaproponował Hinata.
- Ty nie umiesz. – Stwierdził Aoi i ruszył za młodszym bratem do kuchni.
- Ciepłe łóżko też się da załatwić…. – Zaczął Meji, ale tak go uderzyłam, że od nie dokończył.
- Ayumi pomożesz mi, dojść do pokoju?
- Pewnie. – Powiedziała moja przyjaciółka, wyglądała na trochę zmartwioną więc kiedy już doszłyśmy do pokoju powiedziałam.
- Ej! Co jest?! Przecież to nie twoja wina! To moja wina że jestem taką niezdarą, nic się nie stało!
- Ale..
- Żadne ale! Lepiej idź na plażę i odwołaj naszą randkę. – Powiedziałam z lekkim przekąsem.
- A ty idź już spać bo głupoty gadasz.
- A gdzie moja czeko… - W tym momencie do pokoju wszedł Aoi i Hinata podając mi i mojej przyjaciółce po kubku parującej, gorącej i przepysznej czekolady.
- Mniam. – Powiedziałam wypijając prawie połowę zawartości kubka za jednym razem. – Dziękuję.
- Nie ma za co. – Powiedzieli i wyszli, żebym mogła się w końcu przebrać i położyć do łóżka. Ayumi pomagała mi opatrzyć moje rany.
- Ja to jestem jakaś na opak. – Stwierdziłam kładąc się pod kołdrą. – Południe, a idę spać.
- Idź spać musisz być zmęczona, dobranoc Misaki.
- Dobrano. – Odpowiedziałam już na wpół śpiąca. – Chodźmy jutro znowu na plaże… - Dodałam ale odpowiedzi nie usłyszałam bo już do końca zasnęłam.

Informacja dodatkowa!
W rozdziale pojawiają się "gorące źródła", były one wzorowane na japońskim onsenie.( Zainteresowanych odsyłam do wikipedi.) Jest to coś takiego jak łaźnia, występuje tam podział na pomieszczenia/źródła dla pań i panów, czasem można znaleźć, koedukacyjne. W miejscu takim myje się nago, stąd "zemsta" Mejiego i Aoiego, którzy po prostu myśleli, że dziewczyny będą nagie, zawstydzą się i zaczną krzyczeć ;)
TheKata

1 komentarz: