poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 1

Idę słuchając ludzi.
Nowy dzień

,Nowe życie.
To co się zaczyna
I to co się kończy.
Móc poczuć bliskość ludzi.

               Mój pierwszy dzień w szkole. Niestety moi rodzice się rozwiedli, przez co musiałam się przenieść. Był to dla mnie trudny czas, jednak udało mi się podnieść. Teraz trzeba było skupić się na zrobieniu dobrego wrażenia w klasie.



Brama szkoły była już blisko, ale szkołę zasłaniały kwitnące wiśnie. Nagle budynek wyłonił się. Był ogromy. Przystanęłam. Spojrzałam po uczniach, którzy szli w grupkach śmiejąc się. Chciałam jak najszybciej znaleźć osobę, która była by mi bliska. Weszłam na dziedziniec i zobaczyłam przepiękną fontannę z idealną postacią anioła. Wchodząc do szkoły czułam się nie pewne. Odnalazłam przydzieloną mi szafkę i zmieniłam obuwie. Szukając klasy, oczywiście musiałam się zgubić .Jak zwykle coś musiało mi nie wyjść. Zabrzmiał dzwonek. Jak można było spóźnić się pierwszego dnia?! To nie wyobrażalne. Zaczęłam biec.
Gdzie jest ta klasa? 1A, 1A, 1A !! –powtarzałam w myślach.

Krążąc bez celu po szarych korytarzach szkoły, nagle wpadłam kogoś.
- Au! – upadłam na tyłek, spojrzałam w górę i zobaczyłam chłopka. Jego włosy były kruczoczarne, a oczy lśniły zielenią – Ammm… - zaczęłam mówić, ale mi przerwał.
- Nic ci się nie stało? – zapytał z obojętnością na twarzy, po prostu zero emocji.
- N.. nie. – odpowiedziałam nieśmiało ponieważ ujął moją dłoń.
Pociągną ja lekko, a ja niczym piórko podniosłam się. Nim się obejrzałam, stałam na równych nogach, trochę zszokowana  i zdezorientowana tą cała sytuacją.
- Dobra to ja już pójdę na lekcję, w końcu oboje jesteśmy spóźnieni – uśmiechnął się lekko, ale jego zimne rysy nie zmieniły się. Jednak było w nim coś urzekającego.
Obrócił się i poszedł. Chwilę stałam, aż zaskoczyłam że mógłby mnie zaprowadzić do mojej klasy. Ruszyłam. Wyleciałam z rogu i znów bym wpadała na niego. Stał przy oknie. Zdziwiłam się.
- Nie idziesz na lekcje? – zapytałam stojąc obok niego.
- Za chwile – jego wzrok dalej tkwił w przestrzeni poza oknem.
- Umm… Dobra, jestem nową uczennicą i nie wiem jak dojść do … mojej klasy – podrapałam się po głowie. Teraz przeniósł wzrok na mnie i patrzył zdziwiony.
- Nie zauważyłem, a więc … chcesz żeby zaprowadził cię do klasy, hęę? – zachichotał cicho.
- Noo, tak – powiedziałam zakłopotana.
- Do której klasy należysz?
- Do 1A.
- Łoo, nieźle. Ja jestem z 1B. Dobra chodź – przeszedł obok mnie, ocierając się o moje ramię.
Minutkę później, byliśmy pod klasą. Otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Serce waliło mi jak opętane. Podeszłam do nauczyciela.
- Przepraszam bardzo, za spóźnienie, ale nie mogłam znaleźć klasy – podniosłam głowi, a nauczyciel spojrzał na osobę za mną.
- Choć raz twoje spóźnienie się na coś przydało – chłopak uśmiechną się, a uczniowie zaczęli rozmawiać, ktoś krzyknął:
- NIE MOŻLIWE, wielki Takada Aoi, zajął się małą owieczką!!! Ty i dziewczyna? Coś nowego! – Takada jak się dowiedziałam, obrócił się i wyszedł z sali.
- Spokój! – nauczyciel upominał klasę raz po raz – Przestańcie natychmiast! – gdy uczniowie się jakoś uspokoili, kontynuował zwracając się do mnie – Przedstaw się.
Przypomniałam sobie jaki był mój cel: dobre wrażenie, a więc…
- Nazywam się Sakuraba Ayumi! Miło mi poznać! – Wykrzyczałam radośnie z wypiekami na twarzy, a moje blond włosy zafalowały.

Na każdej przerwie podchodziły do mnie osoby i musiałam odpowiadać na ich pytania. Oczywiście miło i radośnie. Byłam już zmęczona. Za dużo emocji jak na jeden dzień. Niestety zostały jeszcze dwie lekcje do końca. Co najgorsze teraz będzie matma. Jak ja nienawidzę tego przedmiotu!
Cóż trzeba było wytrzymać.

Nauczycielka zaczęła od tematu : Powtórzmy algebrę. Szczerzę, nie jestem z niej dobra. Jak z całej matematyki. Wole chyba humanistyczne przedmioty.
- … +zx(x2- 12)… - wyrwałam się zamyślenia – Sakuraba jaki jest wynik jeśli za z podstawisz 5, a za x 3 ?
- Emmm… chwila... 36!
- Źle!! -  dziewczyna siedząca obok mnie zgłosiła się – Takamasa .
- -45, Proszę Pani.
- Bardzo dobrze.
Zaraz, zaraz Takamasa, Takamasa, Takamasa, skąd ja to kojarzę? Czekaj… – zrobiłam wielkie oczy.
- Ty jesteś Takamasa  Misaki! Niemożliwe! Dawno cię nie widział! Co tam u ciebie?! Ale się zmieniłaś! – wykrzyknęłam na cała salę. Jednak po chwili dotarło do mnie że dalej trwa lekcja. Dostałam naganę od nauczycielki i wszyscy wróciliśmy do tematu algebry. Ja natomiast byłam daleko w wspomnieniach.

Aoi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz