poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 3

Szczerze powiedziawszy, byłam śmiertelnie zaskoczona tą sytuacją. Gdy tylko Aoi wszedł do pokoju znieruchomiałam, na dodatek był bez koszulki. Zastanawiałam się jak mam się zareagować ale po chwili stwierdziłam że powinnam tylko stać. Kiedy skończyłam moje rozważania, chłopak odezwał się.
- O zagubiona dziewczyna! – Powiedział donośnie. – Jakim cudem nie zgubiłaś się idąc do nas? – Zapytał ze swoją chłodną miną.
- Nie mogłam się zgubić, Misaki była obok mnie - uśmiechnęłam się, po czym odwróciłam się do przyjaciółki, chyba nadal nią była. - Choć... czekaj... Gdy było rozwidlenie drogi Miskai poszła w prawo, a ja skręciłam w lewo pomóc biednemu kotku zejść z drzewa. Wspinanie się na nie, nie było łatwe. Zejście również - mówiłam w zamyśleniu - Na szczęście Miki się wróciła - skoczyłam za nią , chwyciłam za ramiona i wyszczerzyłam. Nawet nie spostrzegłam, że nazwałam ją dawnym przezwiskiem.

- Miki, powiadasz ? Bardzo słodko, skarbie. Trzymaj tak dalej, a może uda ci się obudzić jej kobiecą stronę, albo przynajmniej delikatniejszą... Miki zrób mi coś do jedzenia, umieram! - powiedział zbyt entuzjastycznie Meiji.
- Mam gościa, nie widać?! Sam sobie zrób, albo nie zdychaj z głodu! - lekko poirytowana Misaki jest naprawdę straszna, ale co by było gdyby się wkurzyła. Lepiej nie wiedzieć. - Ayumi, chodź - ruszyłam z nią, ale gdy tylko znikłam za rogiem usłyszałam jedno słówko:
- Niezdara - rzekł Aoi.
Wtedy, jak  nakręcana zabawka, cofnęłam się tak żeby zobaczyć jego twarz. Nie byłam zła, ale z poważnej miny, której zrobienie to dla mnie wielki wysiłek, znów wyszczerzyłam się jak do jakiejś reklamy pasty do zębów i powiedziałam.
- Wiem.

Potem w głowie dudniło mi cały czas pytanie: czy na prawdę jestem tak niezdarna? Chyba nie.
Misaki zamknęła drzwi. Usiadła, wyjęła kartkę i przestała się ruszać.
- Czy coś...
- Czasem są bardzo nie znośni - przerwał mi.
- Czemu? Ja bym chciała mieć jakieś rodzeństwo ale starsze, bo dzieci mnie przerażają- udałam że przechodzi mnie dreszcz. - Musicie mieć tu wesoło - rozmarzyłam się.
- Czy ja wiem - zamilkła. Dobra nieważne, zabierzmy się za projekt.
- Tak, tak. Tylko...
- Co znów?
Uśmiechnęłam się.
- Masz bardzo ładny pokój.
- Cicho siedź! -burknęła
- Haha, czyli dalej nie lubisz różowego?
- Jakbym miała go polubić... heh- westchnęła.
- No nie wiem...
- Projekt - przypomniała mi.
Tak więc zabrałyśmy się za wstępne planowanie, jednak zajęło nam to więcej czasu niż się spodziewałyśmy. Dochodziła już 21:30, a mówiłam mamie że będę wcześniej. Pewnie znów siedzi do późna w biurze, ale lepiej żebym zadzwoniła.
Miałam rację mama nie wróciła jeszcze z pracy. Jest dobrze płatna, ale wymaga dużo czasu. Opiekunka kazała mi wracać jak najszybciej do domu.
- Będę musiała już iść - zwróciłam się do Misaki.
- Jest już ciemno nie możesz sama iść - jak zwykle sie o mnie martwiła.
- Jakoś sobie poradzę.
- Z twoim szczęściem?
Nie zdążyłam ja powstrzymać, zapytała się braci czy któryś by mnie nie odprowadził do domu.
- Ja już jestem umówiony skarbie, wybacz - powiedział Meiji.
- Mógłbyś się raz na coś przydać- mruknęła w odpowiedzi dziewczyna.
- Muszę się uczyć do egzaminu ustnego, odpadam - odparł Izumi
- Ja mogę! - wszyscy spojrzeliśmy na Hiroto.
- Hahaha, lepiej idź spać. Jakby się coś stało to ta słodka panienka musiałaby ciebie ratować, spytajcie Aoi'ego, ja wychodzę - powiedziała na odchodne podrywacz .
- Wypchaj się - Hiroto rzucił do zamkniętych już drzwi i pobiegł chyba do swojego pokoju.
- Naprawdę mogę wró... - znów mi przerwała
- Najwyżej sama cię odprowadzę, bo Aoi'ego nie ma nawet co pyt... O tata wrócił - poszła do wyjścia. Witaj w domu tato.
- Cześć córeczko - powiedział znajomy mi głos.
- Tatusiu, bo jest sprawa, widzisz A...
- O to twoja nowa koleżanka? - przynajmniej teraz wiem po kim Misaki odziedziczyła wtrącanie się komuś w zadnie.
- To jest Sakuraba Ayumi tato. Moja przyjaciółka z podstawówki.
- A to co tak często u nas bywała, tak? No tak teraz pamiętam. Przepraszam moją nie uprzejmość. Bardzo wyrosłaś młoda damo - powiedział uśmiechając się.
- Nic się nie stało i dziękuję - ukłoniłam się lekko.
- No widzisz Ayumi się zasiedziała ze mną przy robieniu projektu, a nie chcę puszczać jej samej. Mógłbyś ją odwieźć?
- A pytałaś chłopców? Żaden nie może? Dziś miałem ciężki dzień w pracy nie dam rady jechać samochodem, ale jak bym mógł to z pewnością...
- Dziękuję, za chęci, ale już pójdę, nie chcę sprawiać kłopotu, zadzwonię, jak tylko dojdę. Dam radę.
Już ubierałam buty, kiedy za naszych pleców zabrzmiał głos Aoi'ego.
- Ja ją odprowadzę.
Jechaliśmy właśnie windą na sam dół. Panowała długa i niezręczna cisza, gdy w końcu wysiedliśmy chłopak zapytał.
- Daleko mieszkasz?
- Eee, 20 minut piechotą od galerii handlowej.
- Czyli stąd jakieś 30. To nie tak daleko.
- No nie.
I znów nastała cisza, zastanawiałam się jak to jest mieszkać w takim apartamencie z tyloma facetami, ale pewnie nigdy tego nie zrozumiem. Ja mieszkam w małym domku dla 3 osobowej rodziny z niewielkim ogródkiem. Niestety no coś większego nas nie stać. Jak na domek to i tak niska cena.
Po chwili zamiast o domkach zaczęłam zastanawiać się nad przyrodnimi braćmi Misaki. Pewnie ciężko było się jej pogodzić z tą sytuacją.
Gdy powiał chłodny wiatr podniosłam głowę i spojrzałam na niebo. Przystanęłam i podziwiałam błyszczące gwiazdy.
- Można je dostrzec , bo wyszliśmy z zasięgu tych największych świateł, ale są miejsca gdzie widać ich jeszcze więcej.
- Na przykład?
- Tajemnica - obrócił się i ruszył dalej.
- To nie sprawiedliwe. Powinieneś dzielić się takimi miejscami z ludźmi... A może... - spostrzegłam. - To twoje ulubione miejsce i nie chcesz żeby ktoś cię o nim dowiedział? - zapytałam sprytnie.
- N...nie, nie uważasz że za dużo gadasz? - odparł na moją sugestię.
- Odpowiedź wymijająca, a na dodatek zająknięcie. Czyli jednak...
- Stanowczo za dużo gadasz.
- Oj, dobra, już dobra - po czym dodałam pod nosem - Chyba kogoś lekko wkurzyłam.
- Co tam marudzisz?
- Nic ciekawego, gadam do siebie, że po przez słowa i czyny, człowiek może otworzyć się na ludzi, dlatego nie zawsze tyle nawijam. Czasem obserwuję. W taki sposób poznaję osoby, które mnie otaczają - zatrzymałam potok słów.
- Nie dość że niezdara to jeszcze wariatka - parsknął.
- Ej, nie jest ze mną AŻ tak źle - oburzyłam się.
- W takim razie powiedz co wyczytałaś z moich SŁÓW I CZYNÓW?
- Słodka tajemnica -powiedziałam radośnie. - o już widać mój dom. Nie musisz iść dalej.
- Chcesz żeby Misaki mnie zabiła, jak tylko wrócę do domu? - zapytał znudzony
- Kto wie - kątem oka zauważyłam że lekko się uśmiechnął.
Szliśmy jeszcze kawałek w ciszy, po czym przystanęliśmy obok mojej bramy.
- Dzięki, ze mnie odprowadziłeś. Mam u ciebie dług wdzięczności - ukłoniłam się na żarty.
- Nie ma sprawy, jak będę czegoś chciał odezwę się. Może kiedyś ja będę potrzebował by ktoś odprowadził mnie do domu.
- Ha ha, bardzo śmieszne - udałam poważną minę. - Dziękowałam ci za to w szkole?
- Chyba tak, zresztą nie ważne - rzucił przez ramię.
- To na razie.
- Yhy...
Stałam, aż znikł za rogiem.
Weszłam do domu. Mamy jeszcze nie było. Zamknęłam drzwi wejściowe na klucz. Poszłam do kuchni, gdzie czekała na mnie moja czarna kotka Yuuko.
- Witaj mała - pomiziałam sie z nią trochę. - Pewnie jesteś głodna? - a ona jakby zrozumiała miauknęła do mnie. Uśmiechnęłam się szeroko i nasypałam jej jedzeni do miseczki. - Masz -rzekłam i poszłam wziąć prysznic.
Kiedy wyszłam Yuuko leżała wyciągnięta na moim łóżku i smacznie drzemała. Położyłam się i jeszcze przez chwilę myślałam o dzisiejszym dniu patrząc w gwiazdy za oknem, potem zasnęłam.

Aoi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz