poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 4

- Zabiję go! Jak tylko Aoi znajdzie się w zasięgu mojego wzroku dopadnę go! – Wykrzykując takie i inne mniej przyjemne zdania chodziłam w kółko po salonie między kanapą, fotelem i stolikiem. Ciągle czekałam na Aoi’ego, który poszedł odprowadzić Ayumi. Powinno mu to zająć góra godzinę, a nie było go już ponad dwie! Zbliżała się godzina 23, prawie wszyscy domownicy już spali, łącznie z psem.
- Kładź się już spać, na pewno nic im się nie stało, po prostu Aoi gdzieś poszedł po odprowadzeniu Ayumi – Powiedział do mnie tata, który wszedł do kuchni, która była połączona z salonem, żeby napić się szklanki wody.
- Obyś miał rację, nie daruję Aoi’emu jeśli Ayumi spadnie chodź jeden włos z głowy!
- Bardzo się o nią troszczysz.
- Ona jest dla mnie jak siostra, której nigdy jak dobrze wiesz nie miałam.
- Pomimo to jeśli zaraz nie pójdziesz spać, nie dasz rady wstać rano do szkoły.
-Jeszcze chwilkę poczekam, na pewno wstanę jutro do szkoły tato, nie masz o co się martwić, idź już spać widać, że jesteś zmęczony po pracy.
- Pomyśl czasem o sobie. Ty też nie najlepiej wyglądasz - Powiedział do mnie tata i duszkiem wypił całą zawartość swojej szklanki. – Dobranoc.
- Dobranoc tato. – Odpowiedziałam, a tata poszedł do swojej sypialni.
Siadłam na kanapie i czekałam na Aoi’ego, który wciąż nie wracał. A dochodziła już pierwsza w nocy. Wtedy usłyszałam szczęk klucza w zamku, przy drzwiach wejściowych, popatrzyłam na nie z nadzieją, że to Aoi  i powie mi, że Ayumi bezpiecznie dotarła do domu. Niestety to był tylko Meiji.

- Wcześnie dziś wróciłeś. – Powiedziałam cicho.
- Aaa! – Krzyknął chłopak i zapalił światło w salonie – Nie strasz mnie tak nigdy więcej! – Zagroził.
- Bo co mi zrobisz? Z resztą nie ważne, nie mam ochoty na kłótnie.
- Cóż za zmiana, zazwyczaj nie odmówiłabyś sobie tej przyjemności.
- Aoi miał odprowadzić Ayumi i ciągle nie wrócił, tata i Yuki nie martwią się bo wiedzą, ze Aoi chodzi gdzie i jak chce, ale ja nie mogę iść po prostu spać wiedząc, że Ayumi mogło się coś stać.
- Bardzo się o nią troszczysz…. Jednak masz jakieś emocje!... A może to nie ty?
- Jakbym słyszała tatę, po za  tą częścią o emocjach oczywiście. Ayumi jest dla mnie jak siostra mówię to drugi raz dziś i nie chcę mówić trzeci raz. Idź już spać i zgaś światło. Jak Aoi wejdzie do domu i mnie zobaczy to od razu gdzieś zniknie. A tak mnie nie zobaczy, zamknie drzwi i swoją drogę ucieczki, będzie musiał słuchać mojego kazania, zatłukę robala normalnie.
- Ajajajaj…. Kochana złość piękności szkodzi, szczególnie jak nie prześpi się pół nocy! – Meiji podszedł do mnie od tyłu i nachylił się, żeby szepnąć do mojego ucha – Jeśli nie umiesz zasnąć bo martwisz się o Ayumi, możesz pójść spać ze mna, w moich ramionach na pewno zapomnisz o przyjaciółce…
- Za dużo wypiłeś – Powiedziałam bardzo rzeczowym tonem. – Idź już spać.
- Ahhh… kiedy ty staniesz się bardziej kobieca? Ale chyba masz rację, pójdę już spać – Wychodząc Meiji zgasił światło i powiedział – Ale pamiętaj zawsze możesz do mnie dołąc…
- Idź już spać! – Powiedziałam na tyle donośnie, aby wykonał polecenie, ale na tyle cicho, żeby nikogo nie zbudzić. W odpowiedzi usłyszałam stłumiony śmiech i ciche zamknięcie drzwi pokoju Meiji’ego.
Siedziałam na kanapie chyba do drugiej w nocy, zanim się obejrzałam opadłam w objęcia Morfeusza.

***
Starałem się wejść do domu na tyle cicho, żeby nikogo nie obudzić, a już na pewno nie Misaki. Gdyby się teraz obudziła, nie wątpliwie było by ze mną krucho. Na szczęście wszyscy spali, nawet Misaki z tym, że ona spała na kanapie.
- Głupia – Mruknąłem, przykrywając ją kocem, przez przypadek trąciłem stopą Czoka który leżał u stóp pani. Podniósł na mnie swoje świecące oczy które wydawały się mówić „Ona czekała na wieści o Ayumi!” – Ayumi musi być dla Ciebie jak siostra…
***
-Misaki, Misaki! Wstawaj już wpół do ósmej, jeśli zaraz nie wstaniesz spóźnisz się na pierwszą lekcję! - To była Yuki – No już wstawaj.
- Już – Powiedziałam zaspana. – Czy ja tu spałam całą noc? O dziękuję za koc. – Powiedziałam wstając z kanapy.
- Owszem spałaś tu całą noc, ale to nie ja Cię przykryłam.
- W takim razie kto? A z resztą nie ważne… Aoi już w domu?
- Wyszedł 10 minut temu, pewnie spotkasz go dopiero w szkole…
- Niech no ja go tylko dorwę to mu nogi z d…
- Ykhym… - Odchrząknęła Yuki.
- z zacnego miejsca na którym siada, a później przyszyję tył na przód.
- Cóż to bardzo ambitny plan, ale nici z niego, bo spóźniając się na pierwszą lekcje, będziesz musiała zostać po szkole. I plan się nie ziści.
- Co racja, to racja. – Powiedziałam i żwawo ruszyłam do łazienki odświeżyć się, później wzięłam torbę z pokoju i poszłam założyć buty.
- Misaki nie zjadłaś śniadania! – Usłyszałam głos taty z kuchni.
- Nie zdążę już… kupię coś sobie w stołówce, Pa! – Powiedziałam i wybiegłam z domu, żeby zdążyć na pierwszą lekcję. Nie zdążyłam nawet usłyszeć odpowiedzi na moje pożegnanie.
To był chyba pierwszy raz kiedy musiałam biec do szkoły, a to wszystko prze Aoi’ego. Niech no ja tylko dorwę ta wsze! Ale teraz najważniejszą sprawą było sprawdzenie czy Ayumi bezpiecznie dotarła do domu.
Weszłam do szkoły i szybko przebrałam buty. W tym momencie zadzwonił dzwonek zwiastujący rozpoczęcie lekcji. Miałam pecha, moja sala znajdowała się prawie na samym końcu szkoły. Na szczęście dotarłam do nie j przed nauczycielem. Szybko rozejrzałam się po Sali, ale nigdzie nie widziałam Ayumi, serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Czyli jednak coś się jej stało! Już miałam iść do Sali obok do Aoi’ego i wyrzucić z siebie moje żale, ale wtedy usłyszałam głos za moimi plecami.
- Misaki! – Na szczęście to była Ayumi, cała i zdrowa, z wszystkimi włosami na głowie. Odetchnęłam z ulgą. – Czy dziś też spotkamy się robić projekt? Mam dziś czas więc to dla mnie nie problem chyba, ze dla Ciebie?
- Nie, nie skądże! – Zaprzeczyłam szybko. – Prosto po lekcjach możesz przyjść do mnie.
- To świetnie – Powiedziała uradowana Ayumi.
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Pewnie, o co chodzi?
- Czy Aoi, naprawdę Cię odprowadził?
- Tak…
- Pod sam dom?
- Tak, ale o co cho…
- Pod same drzwi?
- Tak właściwie pod furtkę, ale o co chodzi?
- Wczoraj czekałam na niego do drugiej w nocy, później zasnęłam, a rano wyszedł zanim wstałam, bałam się, że tak naprawdę nie odprowadził Cię do domu, tylko poszedł sobie gdzieś.
- Martwiłaś się? – zapytała zdziwiona Ayumi.
- Oczywiście! – Oburzyłam się lekko. – Jesteś dla mnie jak siostra! – „Ile razy ja już to mówiłam?” – Byłaś ze mną w najtrudniejszych chwilach życia, a ja powierzyłam odprowadzenie Cię do domu ostatniemu du… szkoda nawet słów na niego. Na szczęście nic Ci nie jest.
- Nie musiałaś się martwić, Aoi jest naprawdę porządnym chłopakiem odprowadził mnie pod sam dom.
- Nie sądzę, że jest taki porządny, ale cóż to tylko moje zdanie… - Chciałam jeszcze dodać jaki Aoi jest nie odpowiedzialny i że nie można na nim polegać, ale wtedy do Sali wszedł nauczyciel i kazał na usiąść na swoich miejscach.
Lekcje okropnie mi się dłużyły, a na przerwach nie udało mi się dopaść Aoi’ego.
Po szkole szłam razem z Ayumi do mojego domu, rozmawiałyśmy jak zwykle o wszystkim i o niczym. Po wejściu do domu napadł na nas Czoko domagając się spaceru.
- Przepraszam widocznie nikt nie raczył z nim wyjść, zaraz to załatwię. – Powiedziałam i ruszyłam w stronę pokoju Meiji’ego. Otworzyłam drzwi i powiedziałam.
- Twoja kolej n wyjście z psem.
- Mogłabyś czasem pukać?!
- Nie.
- A co byś zrobiła gdybym się przebierał?
- Zapewne powiedziała bym „Wyjdź z psem!”
- Idę już idę przecież – Powiedział Meiji i wyszedł z pokoju, wtedy zobaczył Ayumi, podszedł do niej i powiedział. – Ayumi, kochanie moje! Jak dawno Cię tu nie było! A nie czekaj byłaś tu wczoraj… Dla mnie to jak całe wieki bez Ciebie!... No nic, może dziś chcesz żeby Cię odprowadził do domu?
- O nie, nie pozwolę na to! Dziś to ja odprowadzę Ayumi do domu, nie mam zamiaru znowu siedzieć do drugiej w nocy i zamartwiać się czy moja przyjaciółka dotarła do domu – Odparłam za Ayumi. – Idź już z tym psem, bo będziesz musiał jeszcze po nim sprzątać w domu!
Meiji posłuchał mnie, albo raczej stwierdził, ze nie ma co więcej gadać i wyszedł z mieszkania, razem z Czokiem który radośnie szczeknął.
- Chcesz coś do picia? – zapytałam Ayumi, ona kiwnęła głowa i powiedziała.
- Zawsze się tak… droczycie?
- Tylko wtedy jak Meiji cos tworzy, jak zaczyna malować zmienia się nie do poznania, ale wtedy zazwyczaj zamyka się w pokoju więc wątpię żebyś kiedyś zobaczyła go w tym „transie malowania” – Wtedy usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają. – Meiji? Znowu zapomniałeś smyczy? – Żadnej odpowiedzi, przeszłam do salonu i zobaczyłam jak Aoi próbuje po cichu przejść do swojego pokoju. Normalnie się we mnie cos zagotowało.
- Lepiej zacznij się już tłumaczyć, bo zaraz może być za późno…
- Ej co chcesz? Zagubiona owieczka dotarła do domu cała i zdrowa. Włos jej z głowy nawet nie spadł!
- Teraz to wiem, ale jeszcze wczoraj w nocy nie wiedziałam. Wiesz jak ja się tu o nią martwiłam! Nawet nie wysłałeś głupiego sms’a, ze już ja odprowadziłeś, pal licho, że później gdzieś sobie poszedłeś. Mogłeś powiedzieć, że „owieczka” jest już w domu. Głupi sms, nie kosztuje dużo a ja bym się przynajmniej wyspała. A tak jestem jeszcze bardziej na Ciebie wściekła! – Wtedy przypomniało mi się, ze obok mnie stoi Ayumi, zrobiło mi się głupio, że tak przy niej wybuchłam. – Masz szczęście, że Ayumi stoi teraz tu obok mnie. Gdyby nie ona nie powstrzymałabym się do tego co Ci teraz powiedziałam i uwierz na słowach by się nie skończyło! I lepiej nie pokazuj mi się na oczy w najbliższych dniach… – Zagroziłam i powiedziałam do mojej przyjaciółki. – Chodźmy. – Przechodząc obok Aoi’ego posłałam mu mordercze spojrzenie, a on stał jak wryty. Kiedy tylko zamknęłam drzwi mojego pokoju zaczęłam przepraszać Ayumi za mój wybuch.
- Przepraszam, naprawdę przepraszam, nie powinnam była, aż tak wybuchać. Ale nie wiem co bym zrobiła gdyby coś Ci się stało, nie widziałyśmy się trzy lata. Przez trzy lata nie miałam z kim porozmawiać, po za tym byłaś przy mnie kiedy moja mama zachorowała i zmarła. Jesteś dla mnie jak siostra! Wiem, ze przesadzam, ale wiesz, że ja już taka po prostu jestem. Naprawdę przepraszam.
-  To miłe, że tak mówisz, ale nie musisz się, Az tak zamartwiać żeby nie spać do drugiej w nocy! Po za tym nie było jeszcze tak późno, co mogło by mi się stać? Następnym razem jak będę w domu wyślę Ci sms’a.
- Następnym razem to ja Cię odprowadzę. Następnym razem czyli dziś – Już widziałam, że Ayumi chce coś powiedzieć, ale ją wyprzedziłam. – I nie ma żadnego „ale”, przy okazji wezmę psa na spacer.
- Ale…
- Powiedziała żadnego „ale”! Bierzmy się za ten projekt bo nigdy go nie skończymy.
- Masz rację. – Powiedziała Ayumi i zaczęłyśmy obmyślać plan przedstawienia naszego projektu. Nim się obejrzałyśmy była już dwudziesta i Ayumi musiała wracać do domu. Kiedy zakładałyśmy buty zawołałam.
- Czoko! Chodź idziemy na spacer. – Mój pies przyszedł powoli, ale radosnym krokiem. Jednak od razu się położył i zaczął sapać z zmęczenia. – Pewnie Meiji Cię wymęczył na tym spacerze. No nic zostań w domu. Idę odprowadzić Ayumi krzyknęłam w głąb mieszkania.
- Uważaj na siebie! – Odpowiedział mi tata.
Po tych słowach razem z Ayumi ruszyłyśmy do jej domu. Po drodze rozmawiałyśmy o tym co zawsze czyli o niczym konkretnym. W pewnym momencie Poruszyłam temat zbliżającej się długiej przerwy w szkole.
- Jeszcze tylko 2 tygodnie! Masz jakieś plany? – Zapytała mnie Ayumi.
- Pewnie pojedziemy całą rodziną nad morze do naszego domku. Chociaż tata mówił mi coś o tym, ze on i Yuki chyba nie będę mogli wziąć urlopu. Wtedy albo zostanę w mieście albo pojadę sama, albo z braćmi… nie bardzo mi się to uśmiecha – Powiedziałam szczerze, później dodałam jeszcze. – Może to ty pojedziesz ze mna do towarzystwa? Hmmm… Ale ty pewnie masz już swoje plany prawda? – Zapytałam.
***
Do tego rozdziału dołączam mały dodatek, a mianowicie plan mieszkanie Misaki. Nie jest on bardzo dokładny ale na pewno pomoże w porządnym wyobrażeniu sobie wszystkich sytuacji zaistniałych w tym rozdziale :) Oj trochę już późno, bo go przeczytaliście no nic następnym razem będzie wam łatwiej :)
TheKata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz