Siedzieliśmy tak chyba do 3. Oczywiście nie obeszło się bez kilku małych kłótni między mną, a chłopakami. W końcu przyszedł mój tata i powiedział że musimy już być trochę ciszej. Wtedy też stwierdziliśmy że skończymy nasze małe przyjęcie. Po lekkim ogarnięciu salonu Ayumi powiedziała:
- W takim razie ja już będę się zbierała…
- O nie ja cię nigdzie nie puszczę o tej porze – Ostro zaprzeczyłam – Przenocujesz u mnie.
- Ale…
- Żadnego „ale”. Proszę tu masz telefon wyślij mamie sms że u mnie nocujesz. – Powiedziałam podając Ayumi moją komórkę. Przez chwilę biłyśmy się na wzrok ale na szczęście wygrałam i moja przyjaciółka posłusznie wysłała mamie sms, na którego odpowiedzią było zwykłe i krótkie „OK”. Ucieszona zaciągnęłam Ayumi do mojego pokoju i przygotowałam sobie materac na ziemi. Przygotowałam koleżance jakąś piżamę, oczywiście nie obyło się bez śmiechu przy wybieraniu tego co Ayumi może założyć. Po czym zaprowadziłam Ayumi pod drzwi mojej łazienki i powiedziałam.
- W takim razie ja już będę się zbierała…
- O nie ja cię nigdzie nie puszczę o tej porze – Ostro zaprzeczyłam – Przenocujesz u mnie.
- Ale…
- Żadnego „ale”. Proszę tu masz telefon wyślij mamie sms że u mnie nocujesz. – Powiedziałam podając Ayumi moją komórkę. Przez chwilę biłyśmy się na wzrok ale na szczęście wygrałam i moja przyjaciółka posłusznie wysłała mamie sms, na którego odpowiedzią było zwykłe i krótkie „OK”. Ucieszona zaciągnęłam Ayumi do mojego pokoju i przygotowałam sobie materac na ziemi. Przygotowałam koleżance jakąś piżamę, oczywiście nie obyło się bez śmiechu przy wybieraniu tego co Ayumi może założyć. Po czym zaprowadziłam Ayumi pod drzwi mojej łazienki i powiedziałam.
- Nie musisz się spieszyć. – Po tych słowach otworzyłam drzwi łazienki. Nie było to najlepsze posunięcie bo jak się okazało w łazience akurat był Meji. Na nasze szczęście miał na sobie ręcznik.
- O chcecie się do mnie przyłączyć? – Zapytał blondyn.
- Ty…. Ty…. Ty zboczeńcu! – Krzyknęłam na niego i rzuciłam w niego pierwszą lepszą rzeczą którą miałam pod ręką. – Drzwi się zamyka! – Po tych słowach trzasnęłam mocno drzwiami.
- Przepraszam Ayumi, zawsze jak jesteś u mnie musi przytrafić ci się coś takiego.
- Nic się nie stało Miki. – Powiedziała Ayumi z uśmiechem na twarzy ale widziałam po niej że jest chyba trochę zakłopotana. Po chwili z łazienki wyszedł Meji, który nawet się nie odezwał na widok mojego morderczego wzroku i od razu umknął do swojego pokoju.
- Teraz już na pewno nikogo tam nie będzie. – Powiedziałam do Ayumi.
- Jesteś tego pewna? – Zapytała z udawana powagą.
- Na 100% - Odparłam - … chociaż może lepiej sprawdzę – Otwarłam drzwi do łazienki i dokładnie się po niej rozejrzałam. – Nie, nikogo nie ma. Możesz się spokojnie myć, tylko nie zapomnij zamknąć zamka, moi bracia nie maja w zwyczaju pukać do łazienki. Jak skończysz przyjdź do mojego pokoju. – Powiedziałam przyjaciółce i zostawiłam ją sam na sam z łazienką.
A ja udałam się do pokoju wziąć kilka rzeczy i poszłam do drugiej łazienki która jest w moim mieszkaniu. Chociaż ogólnie jest to łazienka mojego taty i Yuki. Czasem z niej korzystam. Kiedy już skończyłam brać prysznic, zebrałam wszystkie swoje rzeczy i poszłam do swojego pokoju. Kiedy ścieliłam łóżko dla Ayumi usłyszałam jakiś krzyk. Szybko wyszłam z pokoju i usłyszałam, że ten odgłos dochodził z pokoju Aoi’ego. Szybko tam weszłam jednak było całkowicie ciemno i nic nie zobaczyłam. Od razu sięgnęłam ręką do włącznika światła, żeby zobaczyć co się stało. Chwilę później stałam jak wryta bo to co zobaczyłam było co najmniej dziwne. Ayumi siedziała na łóżku Aoi’ego a właściwie leżała pod kołdrą, a obok niej leżał zaspany Aoi. Obydwoje byli co najmniej zmieszani całą sytuacją.
- Ja… Ja chyba pomyliłam pokoje – Powiedziała zakłopotana Ayumi, szybko wychodząc z łóżka Aoi’ego. – Naprawdę macie tu tyle pokoi, że trudno się w nich wszystkich połapać – Ayumi podeszła do mnie, odwróciła się i spuściła głowę – Przepraszam Aoi. – Powiedziała i wyszła z pokoju. Zauważyłam, że na jej policzkach wykwitł rumieniec.
- Dobranoc. – Rzuciłam wciąż oszołomionemu Aoi’emu, zgasiłam światło i zamknęłam drzwi. – Mój pokuj jest tu. - powiedziałam do Ayumi wskazując drzwi naprzeciwko pokoju Aoiego, z którego dopiero teraz można było usłyszeć „Co to do cholery było?”. Widocznie dopiero teraz do niego dotarło co się stało. Wtedy nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Wciąż zarumieniona Ayumi zmierzyła mnie wzrokiem i bez słowa weszła do mojego pokoju.
- No co? – zapytałam.
- To w cale nie jest zabawne… macie tu za dużo drzwi. – odparła naburmuszona.
- Tłumacz się tłumacz. To naprawdę było zabawne, gdybyś tylko widziała wasze miny! Szkoda, że nie zrobiłam wam zdjęcia. – Kolejny zabójczy wzrok Ayumi. – Daj spokój to naprawdę było zabawne! Przyznaj, że było… - Przez chwilę Ayumi siedziała z spuszczoną głową, a w końcu usłyszałam jak się śmieje. W końcu sama przyznała, że to było zabawne. Tak śmiejąc się przegadałyśmy cała noc a spać poszłyśmy około 5 rano. Kilka razy mój tata, Meji, Hinata a nawet Izumi przychodzili nas uciszać bo byłyśmy za głośno, ale my nie umiałyśmy powstrzymać napadu głupawki.
Kiedy wstałyśmy była 9 ale czułyśmy się całkowicie wyspane. Ubrałyśmy się i poszłyśmy do kuchni zjeść śniadanie. Jak się okazało nie tylko my wpadłyśmy na ten pomysł i cała moja rodzinka siedziała przy stole jedząc śniadanie. Przywitałyśmy wszystkich i zabrałyśmy się za jedzenie. Podczas rozmowy nie obyło się bez komentarzy co do wczorajszego dnia, a gdy opowiadałam co się przytrafiło Ayumi, zauważyłam że nie tylko ona ale i Aoi miał delikatny rumieniec na twarzy. Po śniadaniu moja przyjaciółka stwierdziła, że musi już wracać do domu, więc bardzo podziękowałam jej za wspaniałe przyjecie i powiedziałam, że musimy to kiedyś jeszcze powtórzyć. Ayumi nie zaprzeczyła i po pożegnaniu się z moim tatą i Yuki wyszła. Reszta weekendu minęła mi raczej spokojnie tzn. na tyle spokojnie ile mogło być u mnie w domu.
W poniedziałek w szkole Ayumi przypomniała mi, że to dziś mamy przedstawiać nasze projekty.
- Na śmierć o tym zapomniałam! – Powiedziałam i natychmiast wyciągnęłam notatki z torby i zaczęłam się uczyć tego co miałam mówić. Miałam sporo czasu po prezentacja miała odbyć się na ostatniej lekcji.
- Więcej się nie nauczę. – Stwierdziłam, tuż przez naszą prezentacją.
- Dasz radę, jak coś to ci pomogę. – Powiedziała Ayumi i wtedy nauczycielka zawołała nas pod tablicę abyśmy przedstawiły nasz projekt. Tylko raz zapomniałam co miałam powiedzieć ale Ayumi szybko mi pomogła. Zadowolone z siebie wróciłyśmy do ławek.
Cały tydzień ciągnął się jak flaki z olejem bo był to ostatni tydzień przed wolnym, uczniowie snuli się po korytarzach jak duchy, co nie było ciężkie bo upał tak dawał się w znaki, że powietrze aż stało w miejscu. W czwartek po lekcjach przypomniało mi się, że Ayumi nie dała mi odpowiedzi co do wakacji.
- To jak będziesz mogła ze mną jechać nad morze? – zapytałam kiedy wyszłyśmy z szkoły.
- Wiesz… moja mama w sumie nie dała mi jeszcze odpowiedzi….
- Ale, jak to? Musisz się dowiedzieć i jutro dać mi znać! Dobrze? Proszę cię musisz jechać! – Powiedziałam błagalnym tonem i błagalnym wzrokiem.
- Postaram się, ale nic nie obiecuję. – Powiedziała Ayumi.
- Dziękuję! Jesteś kochana. – Krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję. Wtedy usłyszałam jak ktoś trąbi na nas z jakiegoś samochodu. Okazało się ze to Meji po mnie przyjechał.
- O to Meji. Chodź podwieziemy cię. – Powiedziałam i zaczęłam ciągnąć Ayumi w kierunku auta.
- Ale ja mieszkam nie daleko, nie trzeba naprawdę! – Zaprzeczała Ayumi, ale ja już ją wepchnęłam do samochodu i zapytałam Meji’ego.
- Podwieziemy Ayumi do domu, prawda?
- Pewnie. Gdzie mieszkasz kotku? – Zapytał Meji odwracając się w naszą stronę.
- Nie podrywaj jej!
- Dobra już dobra… - Próbował się tłumaczyć Meji. I odpalił auto.
Następnego dnia w szkole nie umiałam się doczekać wieści od Ayumi, przyszłam nawet 15 minut wcześniej, ale Ayumi się spóźniła i nie mogła mi udzielić odpowiedzi. Na szczęście lekcja szybko minęła i mogłam zadać nurtujące mnie pytanie.
- I jak!? Możesz? Powiedz, że możesz! – Powiedziałam błagalnym głosem.
- Niestety przykro mi Misaki, ale nie mogę. Po za tym nie chciała bym wam przeszkadzać w rodzinnym wyjeździe!
- Jaki mi to rodzinny wyjazd. – Oburzyłam się. – Okazało się, że tata i Yuki nie mogą wziąć urlopu i muszę jechać sama z moimi braćmi… Proszę Cię nie zostawiaj mnie samej! Błagam poproś jeszcze mamę!
- Ale moja mam już pojęła decyzję…
- Gdyby jednak zmieniła zdanie to jedziemy jutro o 9. Jak będziesz chciała to przyjdź do mojego domu wcześniej. Błagam porozmawiaj jeszcze z mamą! – Pomimo moich słów widziałam, że Ayumi nie ma co zrobić i raczej nie będzie mogła ze mną pojechać. Cały dzień błagałam Ayumi, aby jeszcze porozmawiała z swoją mamą. Wyciągnęłam najcięższą artylerię – Pomyśl Ja, Ty, moi bracia i oczywiście Aoi… - Powiedziałam z ukrytym przekazem. Wiedziałam, że Ayumi go dostrzeże i od razu się zarumieniła.
- Nie wiem o co ci chodzi.
- Jak to nie? A z resztą nie ważne, porozmawiaj jeszcze z mamą. Proooszę!
Pod koniec dnia chyba już denerwowałam Ayumi moim gadaniem, bo powiedziała żebym przestała i już mnie nie słuchała. W nie najlepszych stosunkach rozeszłyśmy się do domów.
Następnego dnia byłam przekonana, że Ayumi nie przyjdzie załamana postawiłam walizkę przed drzwiami i czekałam na moich braci. Była już 8:30 a oni jeszcze nie byli gotowi.
- Gorzej jak baby! – Krzyknęłam w głąb mieszkania. – Pospieszcie się! Bo się spóźnimy! – Kiedy w końcu wszyscy się zebrali i wyszliśmy z mieszkania okazało się, że jest już za 15 dziewiąta. Mieliśmy 15 minut na dojście na dworzec kolejowy, ale to nie problem bo mieszkamy 5 minut drogi od niego. Kiedy już wychodziliśmy z bloku zauważyłam Ayumi która biegła w naszym kierunku.
- Zdążyłam? – Zapytała zdyszana.
- Ayumi! Tak się cieszę! Myślałam, ze jesteś na mnie zła.
- Trochę byłam, ale już nie jestem.
- Przepraszam za to co mówiłam….
- Spóźnimy się jak zaraz nie pójdziemy. - Powiedział Izumi. Dalszą część rozmowy prowadziłam z Ayumi w drodze na dworzec i w pociągu, a także gdy szliśmy do miejsca gdzie mieliśmy spędzić nasze wolne od szkoły dni.
- Daleko jeszcze? – Zaczął marudzić Hinata po 15 minutowej drodze.
- Już prawie jesteśmy. – Powiedział Izumi. Dokładnie w tym momencie naszym oczom ukazał się domek w którym mieliśmy spędzić nasze małe wakacje. Był to zwykły dosyć mały ale wyglądający na przestronny domek nad morzem z dostępem do gorących źródeł. Byliśmy zachwyceni jego wyglądem i tym, że od niego do morza jest tylko 10 minut drogi.
Szczęśliwi po wyczerpującej drodze, ruszyliśmy do domku. Kiedy już wszyscy się rozpakowali i rozejrzeli po domku ktoś rzucił hasłem „plaża”. Od razu wszyscy polecieli do swoich pokoi przeprać się w kostiumy kąpielowe. Tylko ja powoli poszłam i wzięłam kilka najpotrzebniejszych na plaży rzeczy. Kiesy wszyscy zeszli już na dół ruszyliśmy na plażę. Tam rozłożyliśmy koce i parasole. Wszyscy ściągnęli już swoje ubrania, nawet Ayumi i chcieli iść popływać. No wszyscy po za Izumi’m który pomimo tego że także się przebrał wolał posiedzieć na kocu z i poczytać książkę.
- Miki, dlaczego się nie przebierasz? – Zapytała mnie Ayumi.
- B… …ie.. ma… ..oju – Powiedziałam pod nosem.
- Nie słyszałam. – Powiedziała moja przyjaciółka.
- Po nie mam ..r.ju
- Misaki nie wygłupiaj się tylko powiedz o co chodzi.
- Nie mam stroju. – Powiedziałam dalej cicho ale na tyle głośno, żeby Ayumi mnie usłyszała. Ona na to zaczęła się strasznie śmiać.
- Jak mogłaś jadąc nad morze nie wziąć stroju Misaki?
- Kto nie wziął stroju? – Zapytał Meji. – Misaki? No tak można było się tego po tobie spodziewać. Ale wiesz zawsze jak chcesz możesz pływać nago, nam to nie będzie przeszkadzało - Moje mordercze spojrzenie nie wystarczyło i Meji ciągnął dalej - Chociaż i tak nie było by na co popatrzyć, w kocu ty nawet nie jesteś dziewczy… – W tym momencie rzuciłam w niego książką Izumi’ego.
- Kiedy tu szliśmy widziałam sklep z strojami, co ty na to, żeby się tam przejść i wybrać jakiś strój dla ciebie? – Powiedziała Ayumi zupełnie ignorując Meji’ego.
- Ale po co mi strój? I tak nie umiem pływać, a opalać się nie lubię.
- Oj nie marudź i chodź. – Nie miałam nic do gadania bo moja przyjaciółka wzięła mnie za rękę i zaczęła ciągnąć do widzianego przez siebie sklepu. Kiedy do niego weszłyśmy byłam oszołomiona ilością i różnorodnością strojów kąpielowych. Za to Ayumi wyglądała jak ryba w wodzie i od razu rzuciła się do przeglądania strojów. Chcąc mieć to już za sobą podeszłam do najbliższego wieszaka i powiedziałam do Ayumi.
- Może to? – Zapytałam.
- Nie wygłupiaj się Misaki! To pianka do nurkowania! Chodź to będzie idealne, powiedziała i wepchnęła mi do rąk jakiś kostium po czym wepchnęła mnie przymierzalni.
- Ayumi…. Ja w tym się niegdzie nie pokarzę…
- Oj tam marudzisz. Pokaż jak wyglądasz. – Powiedziała i odsłoniła zasłonę przymierzalni. – O czym ty gadasz! Ślicznie wyglądasz! Proszę pana weźmiemy ten strój.- Powiedziała do sprzedawcy, odcięła metki od kostiumu i poszła zapłacić. Ja w tym czasie założyłam z powrotem na siebie moje ubrania i podeszłam do płacącej Ayumi. Oddałam jej pieniądze i zaczęła protestować, że nie potrzebnie założyłam ubranie.
- Przebiorę się na plaży. – Zapewniałam ją.
- Nie ufam cie, ale niech będzie. – Powiedziała i wróciłyśmy na plażę gdzie zabawa trwała na całego. Aoi i Hinata odbijali piłkę w wodzie, Meji flirtował z jakimiś dziewczynami, a Izumi dalej czytał książkę. Kiedy przyszłyśmy wszyscy się na nas popatrzeli.
- Wiedziałem, że ci się nie uda namówić ja na kupienie i założenie stroju! – Powiedział triumfalnie Meji. – Izumi dawaj dychę.
- Zakładaliście się o to czy założę strój?! Dzieciaki! – Powiedziałam siadając na kocu.
- Dzieciakiem to jesteś ty. Pewnie się wstydzisz, tego że wyglądasz jak dziecko i dlatego nie chcesz ściągnąć ubrań i chodzić po plaży w stroju.
- Nawet jak tak to co? Nie mam ochoty chodzić w stroju, a gdybym się pokazała w stroju to byście pewnie powiedzieli, żebym lepiej coś na siebie założyła!
- Dzieciak!
- Nie mów tak na mnie! – Krzyknęłam i zaczęłam ściągać ubrania. – Widzisz?! Lepiej wyglądam jak siedzę w ubraniach. – Powiedziałam i lekko się zarumieniłam. Pierwszy raz miałam na sobie tak dużo odkrywający strój. Dla normalnej osoby to pewnie było nic, ale ja nigdy nie chodziłam w bikini. Ayumi wybrała dla mnie bardzo ładny strój. Czarne bikini zawiązywane na szyi. Ale czułam się w nim nie swojo. „Teraz wszyscy na mnie dziwnie patrzą”- o tym właśnie myślałam w tym momencie.
- Widzicie jak dziwnie na mnie patrzycie!? - Powiedziałam i szybko z powrotem założyłam ubrania i wyciągnęłam książkę którą z sobą zabrałam i zaczęłam ją czytać.
TheKata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz