poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 7

- Ooooooooo nie, nie, nie , nie, nie i jeszcze raz nie – rzuciłam się na Misaki wyrwałam jej książkę z ręki, wsadziłam do plecaka. – Nie po to poszłyśmy kupić ci strój żebyś się teraz kisiła w ciuchach!! Nie pozwolę na to! -  ja skończyłam tylko gadać rzuciłam się na przyjaciółkę i zaczęłam ją rozbierać.
- Ayumi, co ty wyprawi…. – Misaki zaczęłam mi uciekać. Ruszyłam w pościg.
- Wracaj tu, jeszcze z tobą nie skończyłam!!  Dawaj gacie!!!  - latałyśmy po plaży w tą i powrotem przyciągając uwagę wszystkich którzy na niej byli. Kątem oka zauważyłam że bracia Misaki ledwo łapią dech przez śmiech.
- Czekaj – powiedziała Misaki.

- Co? Ja mam czekać, niby na co?
- Aż złapię oddech – wzięła głęboki wdech i wydech. – Dobra, skończymy tą paradę jeśli ściągnę spodenki, tak ?
- Tak, bo bluzki jak już zauważyłaś nie masz – uśmiechnęłam się szeroko. To był triumfalny uśmiech.
- Trudno żeby nie zauważyła skoro praktycznie zdarłaś ją ze mnie – rzekła ponuro. – Nie poddasz się?
- Nie ma mowy! Skoro ty zaciągnęłaś mnie nad morze, to ja zdejmę ci te gacie czy tego chcesz czy nie!
- Dobra, już dobra – wróciłyśmy na koc, cały czas uważnie się przyglądałam Misaki. Byłam gotowa znów ruszyć za nią w pościg. Spojrzała mi w oczy błagalnym wzrokiem, ale byłam nie ugięta. Założyłam rękę  na rękę i tupałam nogą, tak jak się robi to czekając na coś. Misaki westchnęła i w końcu posłusznie ściągnęła spodenki, które także wylądowały tam gdzie książka.
- Zadowolona ? - spytała wyraźnie zdegustowana.
- Owszem. Zadowolona i to nawet bardzo. Robisz postępy – rzekłam z powagą.
- Jakie postępy? – już miałam odpowiedzieć na jej pytanie kiedy to Meji  wyprzedził mnie.
- No nie mogę, jak tego dokonałaś ? – znów chciałam odpowiedzieć  jednak tym razem Misaki  mi przerwała.
-  Siedź cicho! – rzuciła w niego już nie tylko książką, ale całym plecakiem.
-  Ohoho, jaka agresywna – Meji nie mógł się powstrzymać.

Już chciała mu odpowiedzieć kiedy chwyciłam ją za rękę i pobiegłyśmy w stronę morza.
- Ej, czekaj ja nie umiem pływać ! – powiedziała za moich pleców.
- Nie idziemy daleko. Spokojnie... – zaniemówiłam bo choć było lato woda była dość zimna.
Nim Misaki zaprotestowała ochlapałam ją cała, szczerząc się. Ona zrobiła minę w stylu „Jak mogłaś mi to zrobić?!”, poczym odwdzięczyła się tym samym. Tak po chlapance, obie się mocowałyśmy i całe wpadłyśmy do morza. Potem dołączyłyśmy do Aoi’ego i Hinaty w odpijaniu piłki. Co chwile ktoś lądował cały w wodzie. Po dość długiej zabawie trochę się zmęczyłam.
- To co idziemy na kocyki się poopalać? – zapytałam.
- Jak kto woli, ja tam się nie będę opalać, ale chodźmy to potwornie męczące – uśmiechnęła się.
Tak wróciłyśmy na plażę, wytarłyśmy się i siadłyśmy na ręcznikach.
- Misaki co zamierzasz robić, skoro nie opalać? – zapytałam wertując i analizując osobniki płci przeciwnej, które znajdowały się na plaży.
- Zamierzam czytać książkę ? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- A to czytaj. Posmarujesz mi plecy kremem?
- Co to było?
- Co, co było? – zapytałam
- Miałaś już jakiś plan, ale wyraźnie z niego zrezygnowałaś – kurde przejrzała mnie.
- Powiem co w odpowiednim czasie – pokazałam jej język.
- Ej weź, nie bądź taka – protestowała.
- Nie, bo jak ci powiem to nici będą z tego. – obróciłam się na brzuch i spojrzałam na zegarek. Jest 15. Nie tak źle.
Obie pogrążyłyśmy się wy swoich czynnościach. Odpoczywając, od czasu do czasu przychodził Meji, Aoi i Hinata. Coś tam pomarudzili i szli dalej zabawiać się. Meji podrywając coraz to inną dziewczynę, a Aoi i Hinata w cos tam grali. Izumi był jak kamień. Oprócz przewracania kartek stron, nic się nie ruszał. W końcu minęła godzina. Rozejrzałam się po plaży. Po czym dźgnęłam Misaki żeby się ruszyła.
- Gdzie my idziemy ? – zapytała.
- Jak to gdzie? – uśmiechnęłam się do niej. – Na polowanie.
***
- Ja nigdz.. – nim zdążyła powiedzieć to co chciała. Zdążyłam zaczepić chłopaków grających w siatkę.
- Hej, chłopcy czy możemy się przyłączyć? – uśmiechnęłam się słodko. Natomiast 4 niezłych ciach popatrzyła po sobie.
- Jasne, im nas więcej tym lepsza zabawa! – krzyknął któryś z nich.
- Dzięki, ja jestem Ayumi, a to Misaki. Miło mi was poznać – rozdzieliłyśmy się i poszłyśmy na osobne połówki. Nie powiem że Miki bardzo zadowolona z tego powodu ale nie narzekała. Ja natomiast byłam ciekawa co na to 4 braci. Nie mogłam powstrzymać śmiechu gdy zobaczyłam ich miny. Po godziny grania i śmiania się dołączyły do nas jeszcze 2 dziewczyny. Zabawa rozkręciła się na całego. Po kolejnej godzinie byliśmy już tak wszyscy zmęczenie, że padliśmy na piach nie mając siły ruszać nogami.
- Będziecie tu jutro dziewczyny ?  - zapytał blond włosy chłopak.
- Moglibyśmy sobie jeszcze pograć – dopowiedział brunet.
- My na pewno będziemy – odpowiedziały dziewczyny które przyszły później.
- My także się nigdzie nie wybieramy. – odpowiedziałam i popatrzyłam na przyjaciółkę, a ona kiwnęła na zgodę.
- To super, zobaczymy się znów o 16, co wy na to ? – zapytali z uśmiechami na twarzach.
- No to jesteśmy umówieni. My będziemy się zbierać. Do jutra – pomachałam na odchodne.
Podchodząc do naszych rzeczy Izumi zaczął pakować wszystko. Pomogłyśmy mu i już w następnej chwili wracaliśmy wszyscy do domku. Nie mogąc się powstrzymać od obgadywania chłopaków z plaży, przegadałyśmy całą drogę, chichrając się i szeptają. Widocznie działało to na nerwy Meji’emu i Aoi’emu. Kto wie dlaczego. Rzuciłyśmy się na kanapę padnięte ze zmęczenia. Jednak nie trwało to długo bo Izumi obwieścił że będziemy robić grilla, a my z Misaki miałyśmy zająć się mięsem. Doprawiłyśmy go a potem położyłyśmy na rozpalonym przez Aoi’ego grilla. Meji zajął się napojami. Nie wspominając że do walizki schował kilka piw. Nie podejrzewałam, że mógłby rozpijać młodzież. Ja odmówiłam, Misaki także, a Hinacie zabronili. Mały się oburzył i udawał obrażonego. A może na poważenie był obrażony.
- Dziękuję za posiłek. Było bardzo smaczne – rzekłam.
- No dobre było, chyba wezmę dokładkę… - zastanawiała się Misaki.
- Uważaj bo się roztyjesz, krówko – powiedział Meji już nieco podpity. Natomiast ja padłam ze śmiechu.
- Będę jeść tyle ile będę chcieć i nic ci do tego – odparowała Miki.
- Ajaja kobi…eto, ze …ro gr…acji, z…ero gra…cji…- Meji dostał czkawki. Teraz do już się sturlałam pod stół.
- Nie wyjeżdżaj mi tu z gracją, ja to nie baletnica. Chodź Ayumi, idziemy do pokoju – zakomenderowała przyjaciółka. Ja grzecznie powłóczyłam się za nią, bo ledwo trzymałam się na nogach ze śmiechu. Jednak Izumi nas zatrzymał.
- Nie zapomniałyście o czymś ? – Izumi spojrzał na nas tak jak nigdy, aż mnie gęsia skórka złapała.
- Aaa. Mówisz o tych co rocznych durnych opowiastkach o duchach? – Misaki powiedziała zamyślona.
- Durnych powiadasz? – Izumi wpatrywał się w nas jeszcze intensywniej.
- Tak, a bo co? – zapytała znudzona przyjaciółka.
- Nie nic, idźcie już. – powrotem wyglądał tak samo.
Gdy odeszłyśmy choć trochę, powiedziałam do Miki szeptem.
- Nie podoba mi się to, oni będą chcieli nam coś zrobić w no … -  uśmiechnęłam się i zaczęłam śmiać złowieszczo. Misaki spojrzał na mnie z przerażeniem, po czym się przyłączyła. – Myślisz o tym samym co ja?
- Nie wiem o czym ty myślisz, ale ja myślę żeby to im coś wykręcić.
- Dokładnie siostro, hmmm… zastanówmy się … co powiesz na zniknięcie, podłożenie poduszek zamiast naszych ciał. Może jakaś krew na podłodze….
- A skąd wytrzaśniesz krew? – zapytała podekscytowana.
- A do czego jest ketchup? – uśmiecham się.
- Dobra to ja pójdę po niby jeszcze jedną dokładkę i wezmę ketchup. Kurde nie… nie jadam ketchupa.
- No to ja pójdę. Już jest ciemno więc,  akacja pod pseudonimem…
- …„Ketchup na podłodze”, rozpoczęta. Jest dokładnie 22:48. Mamy 10 min.
- Idź do pokoju i ułóż poduszki. A ja idę na dół.
- Oki.
I tak się rozdzieliłyśmy. Akcja się zaczęła. Oby coś jeszcze zostało.
- A ty jeszcze nie śpisz? – zapytał Izumi zastając mnie w dzwiach.
- A wy też jeszcze nie spicie? – odpowiedziałam mu tym samym. – Przyszłam po cos do jedzenia. Cały dzień spędzony na plaży dał mi się we znaki, a jutro muszę mieć dużo siły. I co opowiadaliście sobie te straszne historie? – zapytałam znudzona, kiedy nabierałam mięsa.
- Tak opowiadaliśmy sobie – odpowiedział Aoi.
- I co boisz się teraz? – popatrzałam mu w oczy.
- Ani trochę – uśmiechną się sztucznie.
- Heh, widzę że Meji poszedł w inny świat – stwierdziłam widząc całującego się z talerzem.
- Na to wygląda – westchnął Aoi.
- Gdzie jest ketchup?
- Powinien być w lodówce – wskazał palcem Aoi.
- Idź już lepiej spać – rzekł do mnie Izumi.
- Tak, tak zjem i idę, Misaki już zasnęła więc ciiii… - puściłam do nich oczko i poszłam, trzymając widelec w ustach, a w ręce ketchup. Wchodząc po schodach uśmiechnęłam się złowieszczo.
- Co tak długo? Już za 2 min 23. Pośpieszmy się.
- Tak, tak – rzuciłam na podłogę talerz, a raczej zawartość  i przykryłam talerzem. Misaki za ten czas zrobiła kałużę ketchupu.
- Gotowe.
- Ubierzmy wygodne buty tak będzie lepiej się poruszać. – stwierdziłam.
- Dobry pomysł.
Po bezszelestnym ubraniu się cieplej i założeniu wygodnych butów, ruszyłyśmy w stronę wyjścia, na szczęście domek miał 2. Wyjścia tarasem z tyłu i głównymi drzwiami. Schodzą ze schodów. Aoi był w kuchni dlatego musiałyśmy chwilę poczekać. Ale za to dowiedziałyśmy się wielu ciekawych rzeczy. Na przykład tego ze przyjdą do nas za godzinę, by nas wystraszyć, i mają mieć ze sobą jakieś lalki czy coś. Najciekawsze było to że Meji nie był pijany. Zdziwią się i to bardzo gdy zobaczą że nas nie ma. Tak więc ruszyłyśmy, w mgnieniu oka przeszłyśmy do lasku obok domu, nic nie zauważyli. Przyczaiłyśmy się w krzakach na końcu działki domku tak by widzieć okno naszego pokoju. Posiedziałyśmy tak z 30 minut i cos się zaczęło dziać. Chłopcy zaczęli się krzątać i buszować po całym domu. Po czym zgodni poszli na górę. Chwila oczekiwania i krzyki. Przeraźliwe które miały nas wystraszyć, zaczęłyśmy chichotać. Po chwili znów rozpoczęły się krzyki ale ze strachu.
- To krew!
- Uspokój się durniu!
- One są nie żywe.
- To ketchup!
- Coooo? Ale wam się teraz dostanie! Bierz jedną a ja drugą!
- Łaaaaaaaaaaaaa, nie ma ich !
- Jak to ich nie ma ?!
- PORWALI JE !!
- Hinata nie histeryzuj!
- A więc tak pogrywają!
- Sprawdźmy  cały dom!
Minęło 10 min.
- Nie ma ich, no po prostu ich nie ma.
- Cholera … Plaża poszły na plażę.
- Szybko.
Szybko popędziłam Misaki żeby się położyła na ziemi. Odczekałyśmy chwilę. Teraz pociągnęłam ją za sobą do domu.
- Idziemy spać ? – zapytałam z uśmiechem.
- Tak jestem wykończona. To da im nauczkę żeby nas nie lekceważyć – przyjaciółka odpowiedziała mi uśmiechem.
- My 2 przeciw 4 facetów. – zaśmiałam się – Cóż za równowaga w zawodnikach.
- Przecież  Izumi czym się nie przejmuje, Meji to bałwan, Aoi to idiota, a Hinata to dzieciak. To wszystko rekompensuje. – wyliczała.
- No cóż musimy się wyspać.
- Czemuż to? – zapytała zdziwiona.
- Jak to czemu? Idziemy na randkę.
Aoi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz