piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 15

- Ale czy to w porządku? - zapytałam, jednak zmieniałam zdanie gdy tylko przyjaciółka na mnie spojrzała. - Dobra, idę.
    Już więcej nie rozmyślając poszłam do pokoju chłopaka, w tym czasie przypomniało mi się to pytanie, które jeszcze przed chwilę zbiło mnie z tropu. Stanęłam przed wejściem, a za sobą usłyszałam głos zamykanych drzwi frontowych. "Misaki chyba poszła na spacer z Czokiem". Ociągając się długo w końcu zapukałam. Aoi otworzył z mina że już nic go nie zaskoczy.
- Znów coś wymyśliłyście, a ja dowiem się czego - powiedział dosadnie i z determinacją. - I nie myślcie, że odpuszczę - mówiąc to przybliżył się.
- Niczego nie kombinujemy - powiedziałam najniewinniej jak tylko potrafiłam z miną potwierdzającą moje słowa. - Naprawdę - spuściłam głowę.
- Gdzie ONA jest? I dlaczego była dla mnie miła? - był przerażony jak i zaskoczony.



- Chyba wyszła z psem, a na drugie pytanie nie jestem ci wstanie odpowiedzieć - też byłam zdziwiona zachowaniem Misaki.
- Chcesz mi powiedzieć, że tak po prostu cię tu zostawiła? Gdzie jestem JA i MEIJ? - zapytał podejżliwie.
- Skoro nie chcesz żebym weszła - powiedziałam ze smutkiem. - To pójdę do Mejiego.
    W tej chwili akcja potoczyła się tak szybko, że ledwo wiedziałam co się dzieje. Czułam, że ręka chłopaka chwyta mnie za łokieć, a następnie wciąga do czeluści jego pokoju. Drzwi zamknęły się z łoskotem. Aoi puścił rękę, ale złapał mnie w tali żeby nie upadła. Stając obok, pochylił się, tak że jego głowa znalazła się nad moją.
- Nie radzę teraz do niego wchodzić... maluje. Misaki mówiła ci, że staje się... dziwny, nie? - nagle uświadomił sobie w jakiej jesteśmy pozycji i zaraz mnie puścił. "Czyżby zazdrosny? " - myślałam podejżliwie.
- Ach, maluje. Nie wiedziałam - bo to prawda.
- I co chce teraz robić?  - zapytał siadają na krześle przy biurku i laptopie.
- Chciałam zapytać, czy nie pokazał byś mi swoich gier? - miałam uśmiech na twarzy.
   Bez słowa wstał z krzesła i podszedł do szafy ściągając z niej ogromne pudło. Zrobiłam wielkie oczy, kiedy postawił je na dywanie. Zaczął wyciągać, a ja patrzyłam z wielkim niedowierzaniem. 
- Starczy? - widać że był dumny ze swej kolekcji.
- Na całe lata! - rzekłam rozentuzjazmowana.
- Masz takie stare klasyki... Właaaa!!! - prawie zaczęłam piszczeć. - To wiedźmin 1?! Tego już nie ma w sklepach! - nie dowierzałam.
   Z ekscytacji padłam na dywan kołyszcząc się w prawo i lewo, że takie cudeńka są w moich rękach. Szybko zobaczyłam całą kolekcję, a wręcz pochłonęłam.
- Zagrajmy w to i w to i jeszcze w to, a może ta... aaa nie mogę się zdecydować, ale Aoi zagrajmy w coś.
   Do tej pory chłopak albo siedział cicho uśmiechając się, albo opowiadał jakie przygody miał, żeby dostać jakąś grę. Gdy zaproponowałam żebyśmy zagrali, wziął płytę ze stosiku i włożył ją do xbox'a, który stał obok dużego telewizora. Zobaczyłam na ekranie że to gra wyścigowa, Aoi dał mi pada i zaczął się wyścig. 3... 2... 1... START!!!
- Nie dam ci wygrać! - powiedziałam do chłopaka.
- Chyba śnisz, że miałbym przegrać - "Humor mu dopisuje" - pomyślałam
-Ej! Grasz na jakiś kodach!
- To się nazywa umiejętność, a nie kody!
- Patrz policja nas ściga! A masz! - moje auto uderzyło w tył policyjnego radiowozu, a on zrobił ładny piruet w powietrzu i pokoziołkował w jakieś pola, pojawiła się scenka z filmikiem jak to wyglądało. - Aaa, mam dodatkowe punkty, aha aha ou jeah! I co teraz powiesz?
- Drugi jest mój! - Aoiemu udało się robić drugi wóz, ale spadł za mnie.
- Teraz ja prowadzę, wygram! - byłam zdeterminowana.
- Nie myśl że się poddam! - "Słyszę to już drugi raz".
- Widać metę, gaz do dechy!
No i ostatecznie przegrałam ten wyścig, ale TYLKO o setne sekundy. Rozpoczynaliśmy rewanż, kiedy do pokoju ktoś wszedł. Był to Meji.
- Ale głośno jeste... czekajcie, co tu się dzieję? - oniemiał starszy brat
- Nie widzisz? - odpowiedział mu Aoi, nie patrząc na brata.
- Gramy. Ej to nie fair!
- Gdzie Misaki? - by tak zdziwiony, że ledwo mówił.
- Nie wiemy! - powiedzieliśmy jednocześnie.
- Ale... - urwał.
- Hahaha, tym razem ja wygrałam - czułam satysfakcję.
- Zmiana gry? zaproponował Aoi.
- Ok, ja wybieram... hmmm, boks!
- Ohohoh, no to rozłożę się na łopatki! - uśmiechnął się złośliwie.
- Ooo co to, to nie. Nie jestem taka mięciutka na jaką wyglądam!
- To ja tu sobie posiedzę i zobaczę jak moja kochana Ayumi daje komuś łomot.
- Zaczynamy! - powiedziałam.
   I zaczęliśmy prę rund ciężkiego boju na ringu. Meji dopingował mnie. Za chwilę przyszedł Hinata i stanął po stronie Aoiego. Teraz mając ludzi zachęcających cię do walki, zabawa była jeszcze większa. Tym razem ja wygrałam, ale kolejne rundy należały do mojego przeciwnika. Potem oddaliśmy pozostałej dwójce pady i siedliśmy na łóżku. Tym razem to my im skandowaliśmy. Zapytałam Aoiego czy mogłabym się czegoś napić, a on zaproponował że przyniesiemy dla reszty. Weszliśmy do kuchni i zaczęliśmy gadać o premierach gier.
- Muszę iść kupić jutro Assassina Unity, premiera już jutro. Tak się cieszę! - w tym samym czasie nalewałam soku.
- Serio? Ja też chce iść. - powiedział zdziwiony chłopak.
- Idziemy razem?  - zapytałam. - Będą takie tłumy. Ehhh... Ale czego nie robi się dla świetniej gry.
- Jasne, przyjdę po ciebie, o której? - zaproponował.
- Oo... 7:30. Sklep otwierają o 8:00, ludzie będą w kolejce stali pewni od 7:00
- Tak wcześnie?! - przeraził się Aoi.
- Hahaha, a co za wcześnie? - zaczęłam się śmiać.
- Nie... ale...
- Pan Aoi śpioch ... pasuje - wyszczerzyłam zęby.
- Ja ci dam śpiocha, to ty jesteś niezdarna - pokazał mi język uśmiechając się.
- Ale ja się nigdzie ostatnio nie potykałam, wywalałam, gubiłam i innych takich dziwnych rzeczy nie robiłam - zaprzeczałam.
- Chodź, zanieśmy im ten sok - powiedział, a ja w tym czasie spojrzałam na zegarek. Była 18. "Właśnie 18, muszę się zbierać. Jeszcze zakupy."
- Ja za chwilę będę szła, tylko zajrzę do Miki - rzekłam do chłopaka gdy wypiłam sok.
- Idę do niej z tobą - wyszliśmy z pokoju, a ja zapukałam do drzwi naprzeciwko.
- Misaki jesteś tam? - nic. - Misaki? - nic, dla pewności otworzyłam drzwi, a ona stała z dużymi słuchawkami na uszach, zamkniętymi oczami i łapała jakieś chwyty na saksofonie. Podeszłam do niej i poklepałam po ramieniu.
- Aaa, nie strasz mnie tak! O matko! - ledwo łapała oddech.
- Przepraszam, ale jak miałam inaczej do ciebie dotrzeć, zamknęłaś się w tych słuchawkach.
- Coś się stało? - zapytała zmartwiona, a gdy zobaczyła Aoiego za mną była chyba lekko zirytowana.
- Nie nic. Muszę iść do domu, a po drodze jeszcze zakupy zrobić. zobaczymy się niedługo. Omówimy co i jak z wyjazdem, w końcu to za trzy dni - uśmiechnęłam się.
- Gdzie się wybieracie? - zapytał podejrzliwie chłopak.
- Nie interesuj się  - powiedziała ze znudzeniem Misaki.- Dobra to ja idę. A tak przy okazy. Idziemy jutro z Aoim na premierę gry w sklepie. Pójdę się pożegnać.
- Z kim?  - zapytała Misaki.
- Z resztą... Mejim i Hinatą - dziwnie na mnie patrzyła.
- A co oni robią u Aoiego?  - teraz była zdegustowana.
- Grają - weszłam do pokoju, a chłopcy dalej ze sobą walczyli. - Ja będę uciekać. Na razie - pomachałam im. Poszłam do wyjścia i już miałam wychodzić, kiedy pozostała dwójka (patrz: Miaski, Aoi) nie odsępują mnie na krok i sami się ubierają. - STOP! STOP! I jeszcze raz STOP! Tym razem idę sama . SAMA. SAMIUTEŃKA JAK PALEC - powiedziałam na poważnie, zero uśmiechów czy jąkania się.
- Ale... - zaczęła Miki.
- NIE. (przerwa) Koniec kropka. - nie pozwoliłam nawet dojść do słowa.
- Jest poź... - zaczął chłopak.
- Miki, wiesz o co mi chodzi, prawda?- mówiłam ze sztucznym uśmiechem. - A dodatkowo przypominam że nie mam 5 lat. Skoro zrozumieliście moje przesłanie. Dziękuję i cześć.
    Szybko podeszłam do windy ale była na samym dole. "Jeszcze wyjdą". Zaczęłam schodzić schodami i usłyszałam jak jak wychodzą i coś tam rozmawiają. "O nie, nie dam się". Co usłyszałam: "Winda jest już na dole, cholera". " Chodź schodami". Szybko zeszłam na kolejne piętro i schowałam się za dużą doniczką z palmą. Nikt mnie nie zauważył. Podeszłam cicho do schodów, głosy się oddalały. Spojrzałam na sam dół. Widać było jak ręce przemieszczają się po barierce. Kontynuowałam swobodne schodzenie. Gdy dotarłam do dużego holu, znowu stali przy windzie tym razem żeby wjechać. Żadne z nich nie gadało, wręcz czarne chmury zbierały się w pomieszczeniu. Dało się wyczuć potworną aurę. Zaczekałam , aż pojechali do góry i poszłam w dalszą część drogi.
    Daleko nie zaszłam, a znalazłam sklep spożywczy. Zrobiłam zakupy, trochę były ciężkie, lecz dałam radę donieść je do domu. Położyłam rzeczy na stole i zobaczyłam co mam na telefonie. Oczywiście kilka sms'ów i nieodebrane połączenia od Misaki, również jedno od Aoiego. Kotka zaczęła się wić mi pod nogami. Dałam jej jeść i poszłam do sąsiadki oddać jej klucze. Bardzo mi dziękowała za opiekę nad jej pupilem. Dostałam także parę drobnych. Wróciłam i zaczęłam robić to co zwykle, czyli obiad, sprzątanie. Mama wróciła dziś dość wcześnie więc nie przeszkadzałam jej. Poszłam do swojego pokoju, siadłam. Oczywiście głównym tematem moich rozważań to "Czy ja lubię Aoiego?". Myślałam o tym co było wcześniej, co jest teraz i co będzie. Nawet nie wiem kiedy zawędrowałam pod prysznic. Dużo się zmieniło od mojej przeprowadzki. Położyłam się i nastawiłam budzik na bardzo , ale to bardzo wczesną godzinę jak na letnie wakacje. Próbowałam także czytać książkę, jednak nie umiałam się skupić. Zasną też nie mogłam, a jak wracałam myślałam do dzisiejszego dnia to serce waliło mi szybciej. Zaczęłam wpatrywać się w gwiazdy na niebie, a potem usnęłam.
     ZASPAŁAM!!! Budzik mnie nie obudził dochodziła 7:30. Za chwilę przyjdzie....(dzwonek do drzwi).... Aoi. Skoczyłam do wyjścia niczym strzała. Otworzyłam drzwi, pociągnęłam chłopaka do środka.
- Zaspałam! Daj mi 5 minut. - został zszokowany na dole, nie mówiąc że widział mnie w piżamie.
- Ok - usłyszałam za sobą.
     Wpadłam do łazienki. Przemyłam twarz. Poczesałam włosy. Umyłam zęby. Nałożyłam tusz do rzęs. Zajęło mi to z 4 minuty. Ubrałam się w spodnie, adidasy, bokserkę, na to luźniejszą bluzkę. Wzięłam portfel, szmacianą torbę i pobiegłam na dół.
- Już... - sapnęłam, żeby złapać oddech.
- Szybko jak na dziewczynę. Tylko 7 minut i 22 sekundy - uśmiechnął się.
- E tam drobnostka. Chodźmy bo nam wszystko wykupią.
     Błyskawicznie wyszliśmy, a po drodze Aoi opowiadał o tym jak mnie wczoraj próbowali dogonić i co potem się działo. Bardzo szybko doszliśmy do sklepu i okazało się że nie ma wcale tak dużej kolejki, co było dla nas plusem. Otwarto drzwi po kilku minutach stania i większość rzuciła się tak jak myślałam na premierowe wydania najnowszych gier. Udało nam się zabrać po egzemplarzu. Wtedy podszedł do nas Ren.
- Cześć wam - przytulił się.
- Ren, co tu robisz? - zapytałam zaskoczona.
- Jak to co? Przyszedłem kupić premierę gry - pomachał pudełkiem.
- My tak samo - rzekł Aoi.
- O nawet ta sama gra? - zdziwił się Ren.
- Możemy grać w multiplayer'a - wyszczerzyłam się.
- To świetny pomysł! Jeśli  tylko Aoi będzie chciał.
- Nie ma problemu - powiedział chłopak lekko się uśmiechając.
Nie słuchałam ich, ponieważ poszłam porozgląda się po innych działach.

                                                                                ***
W tym samym czasie...

- Ayumi... gdzie ona się podziała? - zapytał Ren.
- Chyba poszła w tym kierunku - Aoi zaczął iść, lecz Ren go zatrzymał.
- Poradzi sobie... Lubisz ją, prawda? - zapytał z uśmieszkiem Ren.
- Myślę, że to nie twoja... - nie dokończył, bo mu przerwano.
- To widać. Być może ona też zauważyła... może nie. Jest jak huragan niespodzianek. Za każdym razem, kiedy ją poznajesz krok po kroku, ciągle się czyś zaskakuje. W dodatku jest bardzo silna... fizycznie też - mówił Ren do Aoiego.
- Czy ty próbujesz dowieść że więcej o niej wiesz? - Aoi popatrzył swojemu rozmówcy w oczy.
- Nie - zaśmiał się Ren. - Miałem swoją szansę i jej nie wykorzystałem tego. Poza tym byłoby to nieodwzajemnione uczucie. Ona postrzega mnie TYLKO jako przyjaciela. A ja... przywykłem do tego że jej kuzyni nazywają nas "parą" - przewrócił oczami. - Starczało mi to, a potem przeniosłem się do tutejszego gimnazjum. Zapomniałem. Teraz jestem jej przyjacielem - opowiadał Ren.
- Po co mi to mówisz? - obaj na siebie nie patrzyli .
- Żeby cie ostrzec.
- Przed czym? - Aoi zaczął mu się bacznie przyglądać.
- Jeśli ją zranisz , to nie wiem czy twoje kości będzie dało się poskładać - Ren udał że przywala pięścią w otwartą dłoń.
- Ahhh, o to chodzi - uśmiechnął się Aoi.
- Myślę, że powinniśmy zostać kumplami - zaproponował Ren.

                                                                             ***

    Zajęło mi to trochę czasu, dlaczego szybko wróciłam do chłopaków. Widziałam że o czymś rozmawiają, ciekawe o czym.
- O czym rozmawiacie? - zapytałam zaciekawiona.
- O tym, czy Ren nie mógłby przyjść do mnie i zobaczyć moje gry - to uruchomiło zapłon w bombie zwanej Ayumi. Zaczęłam gadać przez całą drogę powrotną do mojego domu, tam rozstaliśmy się. Jak tylko weszłam do domu, zaraz poleciałam zainstalować moje nowe cudo. Teraz świat się nie liczył, tylko gra. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz