Usiadłyśmy z Ayumi z powrotem na kanapie i już chciałam zacząć rozmowę kiedy moja uwagę przykuło coś co znajdowało się za nią... Coś... A właściwie ktoś. Był to Aoi. Wyglądał tak jakoś... Dziwnie? "Czy on - zrobiłam wielkie oczy - czy on poczesał włosy!? Tu dzieje się coś dziwnego... Tylko co?"
- Coś się tak wystroił? – Zapytałam przyrodniego brata "Jak stróż w Boże Ciało" Ayumi obejrzała się za siebie, żeby sprawdzić do kogo mówię.
- Co cię to obchodzi? – odpowiedział lekko opryskliwie Aoi.
- Aaa zabieram twojego brata na lody w związku z zakładem z plaży – Powiedziała Ayumi, chwyciła Aoiego pod rękę i się do niego zbliżyła.... Nawet bardzo zbliżyła... Powiedziałabym nawet że się przykleiła. Zaraz, zaraz czy Aoi się zarumienił?! "Matko Boska miej mnie w opiece! Świat się wali!"
– No to my idziemy. Pa Miaski, zobaczymy się jutro. - Rzuciła szybko Ayumi i prawie, że wybiegła razem z Aoim z domu.
.
.
.
Are?
.
.
.
Siedziałam sparaliżowana i przez dobre 10 minut patrzyłam się w przestrzeń ciągle przetwarzając informacje które zostały dostarczone przed chwilą do mojego mózgu i nie reagowałam na żadne bodźce, gdy nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. "Nie nadążam za tym wszystkim, co tu się teraz dzieje? I kto śmie mnie obejmować?"
- Coś się tak wystroił? – Zapytałam przyrodniego brata "Jak stróż w Boże Ciało" Ayumi obejrzała się za siebie, żeby sprawdzić do kogo mówię.
- Co cię to obchodzi? – odpowiedział lekko opryskliwie Aoi.
- Aaa zabieram twojego brata na lody w związku z zakładem z plaży – Powiedziała Ayumi, chwyciła Aoiego pod rękę i się do niego zbliżyła.... Nawet bardzo zbliżyła... Powiedziałabym nawet że się przykleiła. Zaraz, zaraz czy Aoi się zarumienił?! "Matko Boska miej mnie w opiece! Świat się wali!"
– No to my idziemy. Pa Miaski, zobaczymy się jutro. - Rzuciła szybko Ayumi i prawie, że wybiegła razem z Aoim z domu.
.
.
.
Are?
.
.
.
Siedziałam sparaliżowana i przez dobre 10 minut patrzyłam się w przestrzeń ciągle przetwarzając informacje które zostały dostarczone przed chwilą do mojego mózgu i nie reagowałam na żadne bodźce, gdy nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. "Nie nadążam za tym wszystkim, co tu się teraz dzieje? I kto śmie mnie obejmować?"
5 minut wcześniej...
"Hmmm... Zjadłbym coś" pomyślałem odkładając pędzel. Ruszyłem do kuchni. "O mała sobie siedzi na kanapie. Ale jest jakaś taka dziwna... Nie rusza się ani nic nie mówi." Szedłem dalej do lodówki wyciągnąłem sok i " O ciasto!" kawałek ciasta, który jednak po chwili odłożyłem " W końcu trzeba trzymać linię!" Po wzięciu jabłka ruszyłem z powrotem do pokoju, ale kiedy spojrzałem na Misaki stanąłem na środku pokoju i wpatrywałem się w nią z dobra minutę ona nic nie zareagowała. Podszedłem do niej i zapytałem:
- Co tak siedzisz? - Brak reakcji. Pomachałem jej ręką tuż przed oczami... dalej nic.
- Mała? - Nawet na to nie zareagowała! A to dziwne.... nawet bardzo dziwne. Normalnie rzuciłaby się na mnie z pazurami, a teraz nic. "Ciekawe jak daleko mógłbym się posunąć. Czas trochę się podrażnić". Usiadłem na kanapie zaraz obok dziewczyny, ale dalej nie wykazała zainteresowania moją osobą. "Normalnie to już dawno by skakała, krzyczała i się odsunęła... czasem zachowuje się jak małpa, ale taka słodka i urocza małpka, zawsze można się z nią podroczyć." Objąłem ją i zbliżyłem swoją twarz do jej ucha i nie wiedzieć czemu zachciało mi się je ugryźć. To było nagłe i instynktowne zanim się obejrzałem już to zrobiłem. "Ojć chyba troszkę przesadziłem" Pomyślałem widząc jak Misaki "wybudza się" z transu i dociera do niej co się właśnie stało.
"Co? Moje ucho, co to ma być?" To był drastyczny powrót do rzeczywistości. Odwróciłam głowę i zobaczyłam blond włosy tuż przy mojej twarzy oczywiście kto inny może mi dokuczać jak nie Meiji? Ale chwila! To on mnie obejmuje i na dodatek... czy on właśnie ugryzł moje ucho!?
- Meiji? - Powiedziałam spokojnie, ale w moim głosie można było wyczuć mój gniew.
- Taaaaak, małpko? - Zapytał jakby nie zauważając mojej wściekłości i rzucił we mnie swoim szarmanckim uśmiechem.
- Chyba wiesz co teraz nastąpi? - Zapytałam.
- Gryzienie, kopanie, rzucanie, szczypanie, wyrywanie włosów. Czy coś w tym guście...
- Jak najbardziej masz rację. - Powiedziałam i już chciałam się wyrwać, jednak zszokowana odkryłam, że chłopak trzyma mnie tak mocno że nic nie mogę zrobić.
- A jednak nie małpko. Przewidziałem to i się przygotowałem psychicznie do twojego ataku dlatego jestem teraz taki silny.
- Ha Ha Ha nie rozśmieszaj mnie ty coś takie wymyśliłeś? I przestań mi tu małpkować ty ptasi móżdżku!
Krzyknęłam i zaczęłam się wyrywać, kopać, szarpać. Jednak Meiji nie dawał za wygraną, w końcu jakoś udało mi się zrzucić go z kanapy, a przynajmniej tak mi się wydawało na moje nieszczęście zleciałam razem z chłopakiem. Na podwójne nieszczęście Meiji przygniótł mnie całym swoim ciężarem.
- Ała! No weź złaź!
- A co jeśli powiem nie? - Zapytał drażniąc się ze mną. - Jednak nie jesteś taka silna, co?
- Ja ci zaraz da...
- Co wy robicie na tej podłodze? Braciszku dlaczego leżysz na siostrzyczce? - Hinata wszedł do salonu. Meiji odwrócił w tym czasie głowę,a ja to wykorzystałam i wyrwałam mu się. Po czym triumfalnie na nim usiadłam.
- Masz za swoje! - Powiedziałam i zaczęłam go okładać poduszką.
- Ała ała nie po twarzy! Dobra, dobra wygrałaś! Przeprasza no!
- Myślisz, że to wystarczy? Masz mi wynagrodzić jakoś moje cierpienie!
- Ok, zgadzam się zrobię co chcesz! Tylko co?
- Nie wiem. Sam wymyśl, użyj w końcu mózgu. To takie coś co masz w głowie wiesz? Chociaż to wątpliwe, że go masz. - Jeszcze raz uderzyłam go poduszką.
- Ej! Już przeprosiłem!
- Tak wiem.Nie mogłam się powstrzymać. - W końcu zeszłam z Meiji'ego i ruszyłam do swojego pokoju.
- Aha i nie myśl, że ja zapomnę o twoim długu! - Rzuciłam mu na odchodne.
- Ale się wkopałem. Chol... Ojć dalej tu jesteś Hinata?
- Tak! Właśnie leci mój ulubiony program w tele...
Wróciłam do pokoju i siadłam na ziemi opierając plecy o łóżko. "Oj Ayumi dlaczego ty mi to robisz? Tak mnie pomijać i zostawiać?". Jeszcze chwilę pomyślałam o tym zajściu, poczytałam książkę i usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Misaki, kolacja. - To był mój tata, raz na jakiś czas mieliśmy w zwyczaju jadać razem posiłki, było to wyjątkowe bo nie zdarzało się za często.
- Już idę. - Włożyłam zakładkę do książki i wyszłam z pokoju. Przy stole były już tylko dwa wolne miejsca jedno moje, a drugie TEGO typka.
- O małpka przyszła. - Rzucił Meiji, na co odpowiedziałam mu tylko zabójczym spojrzeniem.
- A więc jedzmy. - Powiedział tata ignorując nasze zachowanie.
- Nie zaczekamy na Aoi'ego? - Zapytał Hinata.
- Już dawno powinniśmy jeść, jego strata.
"Dokładnie tato! Ty jeden myślisz jak ja!" Spokojnie sobie jedliśmy i toczyliśmy wolne rozmowy to znaczy oni toczyli ja ich słuchałam w pewnym momencie drzwi wejściowe się otworzyły i wszedł nie kto inny jak pewien zgubiony KTOŚ.
- Przepraszam, że się spóźniłem. Już siadam do stołu. - Powiedział i poszedł do łazienki umyć ręce.
- Nic się nie stało. - Powiedziała Yuki. Dokładnie w momencie kiedy Aoi podszedł do stołu i siadał na krzesło ja wstałam.
- Zjem u siebie w pokoju. - Oczy wszystkich zebranych skierowały się z zdziwieniem na mnie.
- Misaki, dobrze wiesz, że dziś jemy wspólnie, nikt nie odejdzie od stołu dopóki nie skończy jeść.
- W takim razie dziękuję skończyłam. - Powiedziałam z lekką irytacją w głosie i odeszłam od stołu, przy okazji posyłając mordercze spojrzenie Aoi'emu. Ruszyłam do swojego pokoju.
- Misaki co ty wyprawiasz! Jak ty sie zachowujesz!? - Zawołał za mną tata. Jednak ja nie słuchałam i szłam dalej.
- Co ją ugryzło? - Padło głuche pytanie które zawisło w przestrzeni gdzieś nad stołem i zaczęło wszystkich dusić....
Po kolacji dokończyłam czytać książkę. "Muszę powiedzieć Ayumi żeby ja przeczytała! Ta książka jest świetna!... Ciekawe czy dalej będziemy tak normalnie rozmawiać..." Poszłam wziąć prysznic, a gdy wróciłam do pokoju i się położyłam długo nie umiałam zasnąć myśląc o Ayumi i Aoi'm.
Następnego ranka obudziłam się w nie najlepszym humorze. "Dobrze, że Ayumi dziś przychodzi, będziemy mogły pogadać." Cały ranek aż do południa nie odzywałam się do nikogo, a nawet nikt nie próbował nic do mnie mówić widząc w jakim jestem nastroju. Koło 13 rozległo się pukanie do drzwi... "Ayumi..." Poszłam otworzyć drzwi.
- Cześć, Miki! - Z Uśmiechem na ustach powitała mnie ja natomiast bez słowa wpuściłam przyjaciółkę do domu i wskazałam jej kanapę. Jej uśmiech zszedł z twarzy tak szybko jak powietrze z przebitego balona.
- Co jest Miki? - Powiedziała już siadając.
- Chcesz coś do picia? - Zmieniłam temat.
- Soku... - Powiedziała troszkę niemrawo. Nalałam jej soku i usiadłam obok niej. Przez dłuższą chwilę milczałyśmy. "No dobra czas zabawić się w detektywa"
- A więc myślę, że musisz mi odpowiedzieć na parę pytań... - Powiedziałam i sięgnęłam po notatnik i długopis leżący na ławie przewróciłam parę kartek i zaczęłam.
- A więc przyznajesz się do wyjścia wczoraj z niejakim Aoim Takadą na lody?
- Czekaj, czekaj, daj mi chwilę do zastanowienia się.... Wychodziło by na to że tak.
"Odpowiada po zastanowieniu się" zapisałam w moim notatniku. Ayumi lekko zdziwiona patrzyła na to że na prawdę zapisuję jej odpowiedzi.
- A wiec opowiedz coś więcej o tym spotkaniu. Gdzie byliście, co robiliście, nie musi byś szczegółowo chodzi mi o konkrety.
-Dom Misaki, lodziarnia, mój dom, pożegnanie.
- Panno Ayumi, - Spojrzałam na przyjaciółkę z nad notesu. - Proszę sobie nie robić żartów i odpowiadać na moje pytania poważnie, więc co robiliście?
- Wiesz, jak to jest lodziarnia, a zazwyczaj w takich typu miejscach są lody, to zapewne jedliśmy lody - mówiłam bardzo powoli, ale to bardzo.
- Pani sobie chyba nie zdaje sprawy z powagi sytuacji! Ale dobrze przejdźmy do kolejnego pytania. Od kiedy to wyjście było planowane?
- Planowane?! Nieplanowane! Absolutnie nieplanowane - zaczęłam machać rękami jak kaczka skrzydłami.
- W takim razie kiedy zapadła decyzja, że to właśnie dziś tj. wczoraj wyjdziecie?
- Wczoraj? - "Ratunku niech ktoś mnie uratuje, czuję się jak mrówka pod lupą!!!" - pomyślałam.
- W takim razie... Chcesz mi powiedzieć, ze przyszłaś do mnie do domu i kiedy wróciłam z toalety nagle Aoi przyszedł. W dodatku uczesany! I tak po prostu już wiedziałaś o co mu chodzi ?
- Nieee, znaczy... no boo... nie patrz tak na mnie, zaczynam się bać!! - zaczęłam się odsuwać na sam koniec kanapy.
- Oj nie masz się czego bać! - zaśmiałam się złowieszczo. Ale po chwili uśmiechnęłam się normalnie. - Naprawdę chcę tylko ustalić kilka faktów.
- Dobra, jakich faktów? Skończmy z tym szybko, a tak poza tym Aoiego też tak przesłuchiwałaś? - zapytałam z lekkim uśmiechem, mając nadzieję że nie tylko ja jestem poddawana takiemu przesłuchaniu.
- Faktów... Dlaczego to przede mną ukrywałaś? I nie wiem o kim mówisz nie znam takiej osoby.
- Dobra było tak, założyłam się z Aoim na plaży że uda mi się odciągnąć Mejigo od jakiś tam lasek i mi się udało, założyliśmy się o lody. To już wiesz, bo ci opowadałam jak wróciliśmy. Kiedy dotarliśmy pod wasz dom, zawołałam Aoiego żeby podszedł, dałam mu nr telefonu żebyśmy sie jakoś zgadali na te lody. Na nastepny dzień podajże, zadzownił wieczorem i zaptał czy jutro idziemy. Ja mu opdpowiedziałam że nie mam czasu bo mam ine plany i że nastepnym razem. A plany to znaczy spotkałam się z Renem. Poszłam na próbę jego zespołu. Na następny dzień przyszłam do was, ty poszłas do toalety, nie miałam co robić to poszłam do pokoju Aoiego i zapytałam czy idziemy na te lody, on nie protestował, więc musieliśmy jeszcze jakoś wyjść i i tyle,
- Czyli wiedziałaś dwa dni wcześniej o tym, że pójdziecie na lody! O to mi chodziło teraz zaczekaj chwilkę. - Zaczęłam zapisywać wnioski w notesie, z rozmachem postawiłam ostatnią kropkę i powiedziałam. - Tak wszystko jasne uznaję cię za winną zdrady przyjacielskiej!
- Ale że co proszę, ja ci zaraz pokażę zdradę przyjacielską - ze złośliwym uśmieszkiem wstałam i poszłam do pokoj chłopaka, który teraz dla Misaki nie istnieje. Zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Spokojnie wstałam i poszłam za Ayumi weszłam do pokoju zamieszkanego przez nikogo ale tak naprawdę Aoi'ego i ignorując jego pytania i krzyki mówiłam dalej do Ayumi.
- Wiesz co? Nawet nie dałaś mi dokończyć. - Powiedziałam i naburmuszyłam się.
- No to możemy kontynuować, prawda ? - zapytałam.
- Oczywiście - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. - Ale może chodźmy stąd. - Dodałam i wyciągnęłam przyjaciółkę z pokoju Aoi'ego, a kiedy zamykałam drzwi powiedziałam do brata - Nie gniewasz się co nie?
- A niby o co? - Zapytał zdziwiony.
- Kochany jesteś. - Powiedziałam z szerokim uśmiechem. Teraz to Aoi był już naprawdę zdziwiony i prawie spadł z krzesła, pewnie się zdziwił, że mogę być dla niego miła. Ayumi wyglądała na równie zdziwioną.
- Oj przesadzacie nie jestem aż tak zła!
Usłyszał to Meiji i wtrącił swoje 5 groszy.
- Nie w ogóle, tylko zrzuca ludzi z kanapy potem na nich siada, pozwala sobie gryźć ucho, ogólnie to fajna z niej małpka.
W tym momencie Ayumi już naprawdę wyszły oczy z orbit.
- Meiji dalej masz dług u mnie! Jak będziesz dalej taki wredny to każe ci zrobić coś upokarzającego!
- Ojć... - Meiji zazgrzytał zębami i niezadowolony wszedł do swojego pokoju.
- Emmmm.... o co mu chodzi Miki?- Zapytała Ayumi.
- Chodź wszystko ci opowiem. - Zaciągnęłam ją do swojego pokoju i opowiedziałam zdarzenie z Meijim.
- Wiesz... Chodziło mi o to, że poczułam się trochę pominięta i mało ważna dla Ciebie. Miałam wrażenie że się świetnie bawicie za moimi plecami, ale chyba trochę przesadzilam. Dobra nawet nie trochę. Ale teraz co ważniejsze... mam dla Ciebie bardzo ważne pytanie. Potraktuj je poważnie ok? Czy ty... Czy ty i Aoi... Czy między wami coś? W sensie... Chodzi mi o to... Czy on Ci się podoba?
- Co tak siedzisz? - Brak reakcji. Pomachałem jej ręką tuż przed oczami... dalej nic.
- Mała? - Nawet na to nie zareagowała! A to dziwne.... nawet bardzo dziwne. Normalnie rzuciłaby się na mnie z pazurami, a teraz nic. "Ciekawe jak daleko mógłbym się posunąć. Czas trochę się podrażnić". Usiadłem na kanapie zaraz obok dziewczyny, ale dalej nie wykazała zainteresowania moją osobą. "Normalnie to już dawno by skakała, krzyczała i się odsunęła... czasem zachowuje się jak małpa, ale taka słodka i urocza małpka, zawsze można się z nią podroczyć." Objąłem ją i zbliżyłem swoją twarz do jej ucha i nie wiedzieć czemu zachciało mi się je ugryźć. To było nagłe i instynktowne zanim się obejrzałem już to zrobiłem. "Ojć chyba troszkę przesadziłem" Pomyślałem widząc jak Misaki "wybudza się" z transu i dociera do niej co się właśnie stało.
"Co? Moje ucho, co to ma być?" To był drastyczny powrót do rzeczywistości. Odwróciłam głowę i zobaczyłam blond włosy tuż przy mojej twarzy oczywiście kto inny może mi dokuczać jak nie Meiji? Ale chwila! To on mnie obejmuje i na dodatek... czy on właśnie ugryzł moje ucho!?
- Meiji? - Powiedziałam spokojnie, ale w moim głosie można było wyczuć mój gniew.
- Taaaaak, małpko? - Zapytał jakby nie zauważając mojej wściekłości i rzucił we mnie swoim szarmanckim uśmiechem.
- Chyba wiesz co teraz nastąpi? - Zapytałam.
- Gryzienie, kopanie, rzucanie, szczypanie, wyrywanie włosów. Czy coś w tym guście...
- Jak najbardziej masz rację. - Powiedziałam i już chciałam się wyrwać, jednak zszokowana odkryłam, że chłopak trzyma mnie tak mocno że nic nie mogę zrobić.
- A jednak nie małpko. Przewidziałem to i się przygotowałem psychicznie do twojego ataku dlatego jestem teraz taki silny.
- Ha Ha Ha nie rozśmieszaj mnie ty coś takie wymyśliłeś? I przestań mi tu małpkować ty ptasi móżdżku!
Krzyknęłam i zaczęłam się wyrywać, kopać, szarpać. Jednak Meiji nie dawał za wygraną, w końcu jakoś udało mi się zrzucić go z kanapy, a przynajmniej tak mi się wydawało na moje nieszczęście zleciałam razem z chłopakiem. Na podwójne nieszczęście Meiji przygniótł mnie całym swoim ciężarem.
- Ała! No weź złaź!
- A co jeśli powiem nie? - Zapytał drażniąc się ze mną. - Jednak nie jesteś taka silna, co?
- Ja ci zaraz da...
- Co wy robicie na tej podłodze? Braciszku dlaczego leżysz na siostrzyczce? - Hinata wszedł do salonu. Meiji odwrócił w tym czasie głowę,a ja to wykorzystałam i wyrwałam mu się. Po czym triumfalnie na nim usiadłam.
- Masz za swoje! - Powiedziałam i zaczęłam go okładać poduszką.
- Ała ała nie po twarzy! Dobra, dobra wygrałaś! Przeprasza no!
- Myślisz, że to wystarczy? Masz mi wynagrodzić jakoś moje cierpienie!
- Ok, zgadzam się zrobię co chcesz! Tylko co?
- Nie wiem. Sam wymyśl, użyj w końcu mózgu. To takie coś co masz w głowie wiesz? Chociaż to wątpliwe, że go masz. - Jeszcze raz uderzyłam go poduszką.
- Ej! Już przeprosiłem!
- Tak wiem.Nie mogłam się powstrzymać. - W końcu zeszłam z Meiji'ego i ruszyłam do swojego pokoju.
- Aha i nie myśl, że ja zapomnę o twoim długu! - Rzuciłam mu na odchodne.
- Ale się wkopałem. Chol... Ojć dalej tu jesteś Hinata?
- Tak! Właśnie leci mój ulubiony program w tele...
Wróciłam do pokoju i siadłam na ziemi opierając plecy o łóżko. "Oj Ayumi dlaczego ty mi to robisz? Tak mnie pomijać i zostawiać?". Jeszcze chwilę pomyślałam o tym zajściu, poczytałam książkę i usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Misaki, kolacja. - To był mój tata, raz na jakiś czas mieliśmy w zwyczaju jadać razem posiłki, było to wyjątkowe bo nie zdarzało się za często.
- Już idę. - Włożyłam zakładkę do książki i wyszłam z pokoju. Przy stole były już tylko dwa wolne miejsca jedno moje, a drugie TEGO typka.
- O małpka przyszła. - Rzucił Meiji, na co odpowiedziałam mu tylko zabójczym spojrzeniem.
- A więc jedzmy. - Powiedział tata ignorując nasze zachowanie.
- Nie zaczekamy na Aoi'ego? - Zapytał Hinata.
- Już dawno powinniśmy jeść, jego strata.
"Dokładnie tato! Ty jeden myślisz jak ja!" Spokojnie sobie jedliśmy i toczyliśmy wolne rozmowy to znaczy oni toczyli ja ich słuchałam w pewnym momencie drzwi wejściowe się otworzyły i wszedł nie kto inny jak pewien zgubiony KTOŚ.
- Przepraszam, że się spóźniłem. Już siadam do stołu. - Powiedział i poszedł do łazienki umyć ręce.
- Nic się nie stało. - Powiedziała Yuki. Dokładnie w momencie kiedy Aoi podszedł do stołu i siadał na krzesło ja wstałam.
- Zjem u siebie w pokoju. - Oczy wszystkich zebranych skierowały się z zdziwieniem na mnie.
- Misaki, dobrze wiesz, że dziś jemy wspólnie, nikt nie odejdzie od stołu dopóki nie skończy jeść.
- W takim razie dziękuję skończyłam. - Powiedziałam z lekką irytacją w głosie i odeszłam od stołu, przy okazji posyłając mordercze spojrzenie Aoi'emu. Ruszyłam do swojego pokoju.
- Misaki co ty wyprawiasz! Jak ty sie zachowujesz!? - Zawołał za mną tata. Jednak ja nie słuchałam i szłam dalej.
- Co ją ugryzło? - Padło głuche pytanie które zawisło w przestrzeni gdzieś nad stołem i zaczęło wszystkich dusić....
Po kolacji dokończyłam czytać książkę. "Muszę powiedzieć Ayumi żeby ja przeczytała! Ta książka jest świetna!... Ciekawe czy dalej będziemy tak normalnie rozmawiać..." Poszłam wziąć prysznic, a gdy wróciłam do pokoju i się położyłam długo nie umiałam zasnąć myśląc o Ayumi i Aoi'm.
Następnego ranka obudziłam się w nie najlepszym humorze. "Dobrze, że Ayumi dziś przychodzi, będziemy mogły pogadać." Cały ranek aż do południa nie odzywałam się do nikogo, a nawet nikt nie próbował nic do mnie mówić widząc w jakim jestem nastroju. Koło 13 rozległo się pukanie do drzwi... "Ayumi..." Poszłam otworzyć drzwi.
- Cześć, Miki! - Z Uśmiechem na ustach powitała mnie ja natomiast bez słowa wpuściłam przyjaciółkę do domu i wskazałam jej kanapę. Jej uśmiech zszedł z twarzy tak szybko jak powietrze z przebitego balona.
- Co jest Miki? - Powiedziała już siadając.
- Chcesz coś do picia? - Zmieniłam temat.
- Soku... - Powiedziała troszkę niemrawo. Nalałam jej soku i usiadłam obok niej. Przez dłuższą chwilę milczałyśmy. "No dobra czas zabawić się w detektywa"
- A więc myślę, że musisz mi odpowiedzieć na parę pytań... - Powiedziałam i sięgnęłam po notatnik i długopis leżący na ławie przewróciłam parę kartek i zaczęłam.
- A więc przyznajesz się do wyjścia wczoraj z niejakim Aoim Takadą na lody?
- Czekaj, czekaj, daj mi chwilę do zastanowienia się.... Wychodziło by na to że tak.
"Odpowiada po zastanowieniu się" zapisałam w moim notatniku. Ayumi lekko zdziwiona patrzyła na to że na prawdę zapisuję jej odpowiedzi.
- A wiec opowiedz coś więcej o tym spotkaniu. Gdzie byliście, co robiliście, nie musi byś szczegółowo chodzi mi o konkrety.
-Dom Misaki, lodziarnia, mój dom, pożegnanie.
- Panno Ayumi, - Spojrzałam na przyjaciółkę z nad notesu. - Proszę sobie nie robić żartów i odpowiadać na moje pytania poważnie, więc co robiliście?
- Wiesz, jak to jest lodziarnia, a zazwyczaj w takich typu miejscach są lody, to zapewne jedliśmy lody - mówiłam bardzo powoli, ale to bardzo.
- Pani sobie chyba nie zdaje sprawy z powagi sytuacji! Ale dobrze przejdźmy do kolejnego pytania. Od kiedy to wyjście było planowane?
- Planowane?! Nieplanowane! Absolutnie nieplanowane - zaczęłam machać rękami jak kaczka skrzydłami.
- W takim razie kiedy zapadła decyzja, że to właśnie dziś tj. wczoraj wyjdziecie?
- Wczoraj? - "Ratunku niech ktoś mnie uratuje, czuję się jak mrówka pod lupą!!!" - pomyślałam.
- W takim razie... Chcesz mi powiedzieć, ze przyszłaś do mnie do domu i kiedy wróciłam z toalety nagle Aoi przyszedł. W dodatku uczesany! I tak po prostu już wiedziałaś o co mu chodzi ?
- Nieee, znaczy... no boo... nie patrz tak na mnie, zaczynam się bać!! - zaczęłam się odsuwać na sam koniec kanapy.
- Oj nie masz się czego bać! - zaśmiałam się złowieszczo. Ale po chwili uśmiechnęłam się normalnie. - Naprawdę chcę tylko ustalić kilka faktów.
- Dobra, jakich faktów? Skończmy z tym szybko, a tak poza tym Aoiego też tak przesłuchiwałaś? - zapytałam z lekkim uśmiechem, mając nadzieję że nie tylko ja jestem poddawana takiemu przesłuchaniu.
- Faktów... Dlaczego to przede mną ukrywałaś? I nie wiem o kim mówisz nie znam takiej osoby.
- Dobra było tak, założyłam się z Aoim na plaży że uda mi się odciągnąć Mejigo od jakiś tam lasek i mi się udało, założyliśmy się o lody. To już wiesz, bo ci opowadałam jak wróciliśmy. Kiedy dotarliśmy pod wasz dom, zawołałam Aoiego żeby podszedł, dałam mu nr telefonu żebyśmy sie jakoś zgadali na te lody. Na nastepny dzień podajże, zadzownił wieczorem i zaptał czy jutro idziemy. Ja mu opdpowiedziałam że nie mam czasu bo mam ine plany i że nastepnym razem. A plany to znaczy spotkałam się z Renem. Poszłam na próbę jego zespołu. Na następny dzień przyszłam do was, ty poszłas do toalety, nie miałam co robić to poszłam do pokoju Aoiego i zapytałam czy idziemy na te lody, on nie protestował, więc musieliśmy jeszcze jakoś wyjść i i tyle,
- Czyli wiedziałaś dwa dni wcześniej o tym, że pójdziecie na lody! O to mi chodziło teraz zaczekaj chwilkę. - Zaczęłam zapisywać wnioski w notesie, z rozmachem postawiłam ostatnią kropkę i powiedziałam. - Tak wszystko jasne uznaję cię za winną zdrady przyjacielskiej!
- Ale że co proszę, ja ci zaraz pokażę zdradę przyjacielską - ze złośliwym uśmieszkiem wstałam i poszłam do pokoj chłopaka, który teraz dla Misaki nie istnieje. Zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Spokojnie wstałam i poszłam za Ayumi weszłam do pokoju zamieszkanego przez nikogo ale tak naprawdę Aoi'ego i ignorując jego pytania i krzyki mówiłam dalej do Ayumi.
- Wiesz co? Nawet nie dałaś mi dokończyć. - Powiedziałam i naburmuszyłam się.
- No to możemy kontynuować, prawda ? - zapytałam.
- Oczywiście - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. - Ale może chodźmy stąd. - Dodałam i wyciągnęłam przyjaciółkę z pokoju Aoi'ego, a kiedy zamykałam drzwi powiedziałam do brata - Nie gniewasz się co nie?
- A niby o co? - Zapytał zdziwiony.
- Kochany jesteś. - Powiedziałam z szerokim uśmiechem. Teraz to Aoi był już naprawdę zdziwiony i prawie spadł z krzesła, pewnie się zdziwił, że mogę być dla niego miła. Ayumi wyglądała na równie zdziwioną.
- Oj przesadzacie nie jestem aż tak zła!
Usłyszał to Meiji i wtrącił swoje 5 groszy.
- Nie w ogóle, tylko zrzuca ludzi z kanapy potem na nich siada, pozwala sobie gryźć ucho, ogólnie to fajna z niej małpka.
W tym momencie Ayumi już naprawdę wyszły oczy z orbit.
- Meiji dalej masz dług u mnie! Jak będziesz dalej taki wredny to każe ci zrobić coś upokarzającego!
- Ojć... - Meiji zazgrzytał zębami i niezadowolony wszedł do swojego pokoju.
- Emmmm.... o co mu chodzi Miki?- Zapytała Ayumi.
- Chodź wszystko ci opowiem. - Zaciągnęłam ją do swojego pokoju i opowiedziałam zdarzenie z Meijim.
- Wiesz... Chodziło mi o to, że poczułam się trochę pominięta i mało ważna dla Ciebie. Miałam wrażenie że się świetnie bawicie za moimi plecami, ale chyba trochę przesadzilam. Dobra nawet nie trochę. Ale teraz co ważniejsze... mam dla Ciebie bardzo ważne pytanie. Potraktuj je poważnie ok? Czy ty... Czy ty i Aoi... Czy między wami coś? W sensie... Chodzi mi o to... Czy on Ci się podoba?
Cisza
.
.
.
Cisza, a ja siedzę dalej patrząc przed siebie. Miki chyba coś tam mówiła. Wróciłam do siebie i że spokojem podeszlam do oknai zaczęłam wpatrywać się w błękit nieba rozmyślając nad p ytaniem Misaki "Czy ja go lubię? Czy ja go lubię?" W końcu się odezwałam mówiąc bardzo powoli:
- Wiesz... Chyba sama... nie wiem... W sumie nie grałam go pod uwagę... jako chłopaka. Może... może nie... albo tak. Jakby się tak zastanowić to jest... miły i ma ciekawy charakter... i całkiem fajnie wygląda... - obróciłam się do Miki. - Chyba bardziej powiedziałabym że to ciekawość... Musiałabym to jakiś sprawdzić... Zrobić... albo... lub... - z każdym kolejnym wyppwiedzianym słowem, czułam jak czerwienieję. - Nie ważne, nie słuchaj mnie! - siadłam na łóżku przyjaciółki.
- Czyli jednak.... No nic chyba będę musiała się z tym pogodzić... Nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć ci powodzenia - Powiedziałam i uśmiechnęłam się serdecznie do przyjaciółki.
- Powiem tak, nie wiem co z tego wyjdzie, skrzat czy gremlin, ale pamiętaj faceci są zawsze na drugim miejscu, a przyjaciółki na pierwszym - usmiechnęłam się.
Zaczełyśmy rozmawiać i w pewnym momencie przypomniałam sobie naszą rozmowę z przed kilku dni.
- A tak wlaściwie to jak tam nasze plany na wakacje? - zpytałam.
- Plany wakacyjne, tak? Jedziez ze mną do taty i do kuzynów, dzwoniłam już do nich, wszstko w porządku. A u taty możemy sobie trochę dorobić - mówiłam podekscytowana.
- Poważnie? Jej! To super! - Powiedziałam uradowana. Zaczęłyśmy snuć plany wakacyjne, które w pewnych momentach były skrajnie szalone.
Nadeszła pora obiadowa więc poszłyśmy coś zjeść, a kiedy skończyłyśmy to zaczęłyśmy rozmawiać o Aoim.
- Czyli rozmawialiście o grach? W takim razie dlaczego nie pójdziesz teraz do niego zobaczyć jego kolekcję?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz