sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 12

Aż dziwnie pisać coś z prawie roczną przerwą xD
Ciężko się było do tego zabrać ale coś tam wyskrobałam....
P.S. Gdybym miała nadać jakiś tytuł temu rozdziałowi z pewnością była by to Sielanka. Więc nie spodziewajcie się za dużo po tym rozdziale ;)
* * *
   Nareszcie! W końcu po ciężkich trzech dniach z tymi potworami jestem w domu. W moim cichutkim, spokojniutkim i milut...
- ODDAWAJ TO!
- NIE! JA CHCE OGLĄDAĆ TEN PROGRAM!
- A JA GO NIE CHCĘ!
- A JA TAK!
- A JA NIE!
...na tym by się skończyła opowieść o ciszy i spokoju. Oczywiście Meji i Aoi nie mogą się nie kłócić...
- ODDAWAJ TEN PILOT TY NIEDOŚWIADCZONY DZIECIAKU! - "Ciekawe w czym niedoświadczony" - Pomyślałam.

- ODEZWAŁ SIĘ STARY DZIADEK! DZIWNE ŻE MASZ SIŁĘ ZA MNĄ BIEGAĆ! - JA CI ZARAZ POKA....Dalszej części przepięknej dyskusji nie słyszałam. Uciekłam do swojego pokoju. Nawet mi się nie chciało ich uspokajać tzn. wrzeszczeć po nich, rzucać w nich różnymi przedmiotami, rzucać im zabójczych spojrzeń itp.  A teraz siedziałam sobie po prostu w moim małym, cichutkim pokoiku gdzie nikt bezczelnie nie ryczał mi prawie nad uchem, gdzie panuje błoga cisza (dziękuję ci tato za maksymalnie wyciszony pokój!), nikt nic ode mnie nie chce...
-Misaki! - rozległo się pukanie do drzwi i głos Hinaty - jesteś tam? Zrób coś z nimi! Ja chcę oglądać nowe anime a oni zajęli salon i kłócą się o pilota i...
"Grrr... Dlaczego teraz nie ma dorosłych w domu! Dlaczego nie ma ich w domu wtedy kiedy by się najbardziej przydali?! Od kiedy to ja mam niańczyć swoich przyrodnicy braci na dodatek jednego starszego!"
   Wyszłam z pokoju i minęłam spokojnie Hinate nie słuchając co do mnie mówi, poszłam do przedpokoju wzięłam smycz i razem z moim psem wyszłam z domu tak trzaskając drzwiami, że aż w domu zapadła cisza. Było jeszcze wcześnie więc z przyjemnością ruszyłam na spacer. Kiedy idę z moim psem nie przeszkadza mi to czy jest ciemno czy jasno, czy jest dzień czy też noc to nie ma znaczenia. Kiedy idę z Czokiem nie mam się czego bać. Ciemne patykowate postacie sięgające po mnie swoimi kościstymi ramionami zmieniają się z powrotem w cień rzucany przez uschnięte drzewo. Złowieszczy szelest w krzakach okazuje się być małym wróbelkiem szukającym pożywienia. Ciemny zaułek nagle nie robi już na mnie takiego wrażenia... Jest tylko jedna rzecz której mój pies nie umie odmienić... moi bracia, ale to już jest tak beznadziejny przypadek że nic się nie da z tym zrobić...
   Straciłam poczucie czasu i nie wiedzą nawet która jest godzina stwierdziłam, że już czas wracać do domu. Na szczęście kiedy wróciłam w domu było już całkiem spokojnie. W przedpokoju zobaczyłam buty taty i Yuki.
- Długo cię nie było już sie martwiłem... - usłyszałam głos taty. Siedział przy stole w kuchni i widocznie czekał na mnie.
- Ale ja nie byłam sama, był ze mną Czoko. - Odparłam podchodząc do lodówki żeby wyciągnąć z niej sok. Tata westchnął
- Co może mi sie przydarzyć w środku dnia? Przecież wiesz, że gdyby coś jednak się stało to umiem się bronić, nic mi się nie stanie. A tak w ogóle też się stęskniłam i tak dobrze się bawiłam dzięki, że zapytałeś. 
- Już słyszałem od twoich braci opowieści jak to się dobrze bawiliście. Pewnie jesteś zmęczona po podróży idź odpocząć.
- Ok tato.- Rzuciłam i ruszyłam do łazienki. Po szybkim prysznicu wróciłam do pokoju i skoczyłam na łóżko, postanowiłam uciąć sobie małą drzemkę. Moje plany zaśnięcia pokrzyżował sms którego właśnie dostałam. Zdziwiona wzięłam telefon do ręki. Okazało się, że to chłopak z pociągu do mnie napisał. "Nie chcę mi się z nim teraz pisać" pomyślałam jednak odpisałam chłopakowi po czym wyciszyłam telefon i poszłam spać. 
   Spałam może z pół godziny ale tego właśnie było mi potrzeba od razu miałam więcej energii. Podniosłam telefon i okazało się, że jest tam aż 10 nieprzeczytanych sms, od chłopaka z pociągu! "To chyba jakiś psychopata" pomyślałam i  mu odpisałam. Zaczęliśmy z sobą pisać ale po 5 minutach wszystko było jasne. Po za jednym tematem nie mieliśmy o czym rozmawiać tak więc rozmowa się urwała."Szkoda, Ayumi naprawdę postanowiła znaleźć mi chłopaka była taka rozochocona, że od razu zaczęła rozdawać ludziom mój numer telefonu a tu taka historia. Chyba do niej zadzwonię" Jednak moja przyjaciółka nie odebrała. Odłożyłam telefon na stolik i wstałam z fotela na którym siedziałam przez cały ten czas. Podeszłam do regału z książkami i wzięłam tą którą ostatnio zaczęłam. Nie miałam planów na dziś więc postanowiłam zaszyć się w pokoju z dobrą książką.
   Po dwóch godzinach rozległ się dzwonek mojego telefonu. "To pewnie Ayumi" - Pomyślałam i właśnie wtedy dotarło do mnie, ze może jej być przykro, że jej plan z numerem telefonu nie wypalił. Postanowiłam wiec udawać, ze wszystko jest w jak najlepszym porządku "Taki tam mały żarcik jej zrobię". Odebrałam.
- Hej, chciałaś coś? –usłyszałam głos mojej przyjaciółki.Czas zacząć małą zabawę...
- NAPISAŁ! – krzyknęłam z radością.
- AŁA, moje ucho.
- Sorki, no ale napisał.
- I co? Co napisał? –Zapytała z zaciekawieniem. Chyba tym razem udało mi dobrze zagrać swoja rolę.
- Musiałabyś to zobaczyć, za dużo do czytania – "Chociaż większość to wiadomości od niego i są na dodatek strasznie nudne" ale to już pominęłam.
- Szalejesz.
- Przesadzasz. - Powiedziałam, próbując nie udławić się swoim śmiechem.
- No nie, jak następnym razem się spotkamy dasz mi wszystko przeczytać.
- Tak, tak…- Postanowiłam jeszcze bardziej się z nią podroczyć.
- Co to miało być, kto ci to załatwił, coo?! Ja się pytam!
- Jaaa i moja osoba – Udawałam.
- Tak stawiasz sprawę. To ja chcę rekompensatę za zamknięcie ust Meji'emu. Niestety zmusił mnie do siedzenia na jego kolanach i tulił się przez 15 minut, 15 MINUT, wiesz ile to jest?! – "COOOO!!!! Co ten dureń zrobił!? Ja go chyba zatłukę" wyszłam z pokoju i wparowałam do pokoju Meji'ego. 
– Misaki tylko nie rób głupstw –usłyszałam jeszcze w słuchawce.
-… MEJI!! Coś ty sobie myślał?! Ja się pytam co to ma znaczyć?! - Mówiłam podniesionym głosem.
- Ej, co ty robisz! Nie właź od tak so…. - Nie chciałam go słuchać i zaczęłam w niego rzucać tym co miałam pod ręką. - ała nie rzucaj we mnie rzeczami!!
- Nie rzucać?! To się naucz trzymać łapy przy sobie, baranie!!
- Ale ja nic ni…. - Próbował się tłumaczyć.
- Nie?! A kto obmacywał Ayumi w pociągu?! Może ja?!
- Sama chciała!
- Nawet mnie nie wkurzaj… Ayumi czy ty tego chciałaś?
- Eee nie miałam wyboru? Ale czekaj…
-Widzisz? Mówi że nie miała wyboru, niech no ja cię!!
- Czekaj, daj mi wyjaś…
- Nie ma wyjaśnień ja wszystko wiem ty psie na baby!! - Skończyły mi się rzeczy do rzucania więc miałam już zamiar przejść do rękoczynów niestety wtedy wszedł do pokoju Izumi.
- Co tu się dzieję?!! – zapytał gdzieś w tle Izumi.
- To ona tu wparowała i wykrzykuje różne dziwne rzecz – powiedział Meji.
- JA?! To ty robisz zboczone rzeczy!
- Misaki wyjdź z pokój – Izumi mówił spokojnie ale stanowczo.
-Nigdzie się stą…Ej puść…Czek… - "Co za bezczelne typy tak mnie wyrzucić z pokoju!?" Po chwili dotarło do mnie, że czegoś mi brakuje. Uświadomiłam sobie że mój telefon został w jaskini tego zboczonego psa. Wzięłam głęboki wdech i już trochę spokojniejsza weszłam tam i powiedziałam przez lekko zaciśnięte zęby.
- Sory ale zostawiłam tu telefon... Ayumi, przepraszam - wyszłam z pokoju -  troszkę mnie poniosło...
- Noo, nie zaprzeczę, a teraz dasz mi wyjaśnić? – zapytała. - Chciał się odezwać do ciebie kiedy gadałaś z tym chłopakiem, ale mu zagroziłam że nie wyjdzie z wagonu a on to wykorzystał i  powiedział że mam jechać na jego kolanach a ja powiedziałam ze czego się dla przyjaciółki nie robi. - "Ohhh... Jaka ona jest kochana tak się dla mnie poświecą.... Co nie znaczy, że Meji nie przegiął."
- Dzięki.
- Myślę, że jutro powinnaś go przeprosić.
- Yyyyyy… muszę? - "No tego już za wiele prosić mnie o coś takiego?"
- Powiem tak, MUSISZ !! A i nie myśl że nie słyszałam – zachichotała.
- No nieee – Głos mi się załamał z lekkiej irytacji. "Co to to nie przykro mi ale tego nie zrobię. Z resztą i tak się nie dowie, że tego nie zrobiłam.... ale ja jestem złym charakterem" zaśmiałam się w duchu.
- Dobra, ja kończę bo muszę gdzieś zadzwonić. Pa.
- Zostawiasz mnie z tym ?!- powiedziałam jak najbardziej dla żartu.
- Tak. Pa kochana. Buziaki.
- Pa –Odpowiedziałam i rozłączyłam się. "Ayumi jest wspaniałą przyjaciółka, robi dla mnie tyle rzeczy ale muszę jej powiedzieć, ze cokolwiek by się nie działo i jakiegokolwiek chłopaka bym nie poznała ona i tak będzie dla mnie zawsze najważniejsza." 
 Wróciłam do mojego pokoju i zaczęłam znowu czytać książkę. Tak zleciał mi czas do 23. Zmęczona szybko się przebrałam i poszłam spać.
   Obudził mnie dźwięk budzika, wyłączyłam go i zaczęłam się przeciągać. Postanowiłam aktywnie rozpocząć ten dzień więc założyłam dres, sportowe buty i wyszłam na poranną przebieżkę.
Wróciłam do domu, wzięłam prysznic i zjadłam śniadanie nie obyło się oczywiście bez paru sprzeczek braci które puściłam mimo uszu. Po powrocie z wakacji musiałam odpocząć od braci więc postanowiłam ich ignorować. Nie było to aż tak ciężkie jak by się wydawało, jednak wzbudziło to w nich dziwne myśli. Kiedy tak się kłócili o kolejną banalną rzecz a ja postanowiłam wyjść z salonu na balkon usłyszałam jak się uspokoili i zaczęli rozmawiać:
- Co się dzieje z Misaki?- Zapytał troche zmartwiony Hinata.
- Ostatnio jest jakoś dziwnie spokojna, nie rzuca w nas żadnymi rzeczami, ani nic takiego. - Oczywiście to powiedział Meji.
- Nie rzuca morderczych spojrzeń... A może ją jakoś podenerwujemy? - Zaproponował Aoi i zaczęli planować (głównie z Mejim) co takiego można by mi zrobić.
- Oj zostawcie ją w spokoju. - "Jeden tylko Izumi mówi sensownie." Pomyślałam i  wróciłam do pokoju znowu czytać książkę. Cały dzień nie robiłam nic konkretnego, nie licząc czytania i wychodzenia z psem. Aż wieczorem gdy już leżałam w łóżku przypomniałam sobie o chłopaku z pociągu a raczej o tym co Ayumi dla mnie chciała zrobić dając mu mój numer. Było mi trochę głupio, że zrobiłam Ayumi taki żart. Postanowiłam więc umówić się z nią na następny dzień i wyjaśnić jej wszystko. Napisałam do niej sms czy nie może do mnie jutro po południu przyjść. Ona jak zwykle odpisała krótko i zwięźle "OK".
   Następnego dnia wstałam trochę wcześniej wiedząc, że Ayumi przyjdzie, chciałam się wyrobić z poranną toaletą i małymi zakupami. Kiedy już wszystko zrobiłam była 13. Usiadłam na chwilkę przed telewizorem który o dziwo nie był przez nikogo okupowany. "Ciekawe gdzie się podziały te pasożyty" pomyślałam, ale po chwili już sobie nie zaprzątałam tym głowy bo właśnie ktoś pukał do drzwi.
- Cześć! - Powiedziała radośnie Ayumi, kiedy otworzyłam jej drzwi.
- Cześć. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Chodź usiądziemy sobie w salonie.
Ayumi weszła i zaczęłyśmy rozmawiać jak zwykle o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie weszłyśmy na temat chłopaka z pociągu.
- Nooo i jak tam twój nowy KOLEGA - Ayumi mocniej zaakcentowała ostatni wyraz.
- No wiesz.... tak właściwie muszę ci coś wyznać. - Ayumi zrobiła wielkie oczy - Spokojnie to nic aż tak strasznego, ale tak naprawdę ten chłopak... - Postanowiłam podkręcić atmosferę i zrobiłam znaczną przerwę. Ayumi zniecierpliwiona wpatrywała się we mnie swoimi przepięknie niebieskimi oczami z wyczekiwaniem. - Tak naprawdę ten chłopak jest okropny! - Powiedziałam i czekałam na reakcje Ayumi, która przez chwilę milczała i w końcu kiedy na mnie spojrzała razem wybuchnęłyśmy śmiechem. Myślałam że mi zaraz brzuch pęknie.
- W pociągu było nawet miło z nim pogadać ale wiesz to taka znajomość na jedną podróż nic więcej. Kiedy zaczął do mnie pisać sms okazało się, że jest strasznym nudziarzem. Nie można z nim porozmawiać na żaden inny temat niż o książkach. Nie żebym miała coś do książek, sama wiesz, że kocham czytać. Ale czasem miło jest porozmawiać o czymś innym.
- Rzeczywiście to może być mały problem jak nie można z kimś rozmawiać o niczym innym niż o książkach... Wyobrażasz sobie rozmowę w stylu co dziś ugotować na obiad z taką osobą? " A wiesz, że w jednej książce czytałem..." Chyba przez trzy dni nie było by wiadomo co ugotować hahahahha - Znowu wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Ayumi.- Powiedziałam kiedy już trochę się uspokoiłyśmy. - Dziękuję, że chciałaś mi pomóc. Ale pamiętaj, że nigdy ale to nigdy żaden chłopak nie będzie dla mnie ważniejszy od mojej przyjaciółki. Zrozumiano!? - Powiedziała poważnym tonem jednak wciąż z uśmiechem i mierząc w nią palcem.
- Tak jest sir! - Odparła i znowu zaczęłyśmy rozmawiać i śmiać się.
   Po pewnym czasie nagle w salonie na kanapie i fotelach pojawił się Meji i Aoi i zaczęli śmiać sie razem z nami udając, że doskonale wiedzą o co chodzi... A już myślałam, że dali sobie spokój...
- A wam co zaś odbija?- zapytałam, lekko podirytowana.
- Ależ nie przeszkadzajcie sobie my również z wami porozmawiamy. - Powiedzieli i usiedli prosto jak na kazaniu założyli nogę na nogę udawali że piją herbatkę unosząc małe palce.
- Hihihi cóż za ciekawa historia panienko Aoi - Udawał Meji w sumie bardziej piszcząc niż mówiąc.
- Hihihi to jeszcze nic a wiesz, że tamta....
- Wynoście się stąd! Teraz my tu rozmawiamy! - Zaczęłam już na nich krzyczeć rzuciłam też w nich poduszkami które miałam pod ręką. Oni trochę oszołomieni popatrzyli na mnie oczami wielkości talerzy i po chwili rzucili sie na mnie przytulając mnie i całując w policzki.
- Nareszcie! Wróciłaś! A tak sie o ciebie martwiliśmy!
- Dość, poszli ode mnie, ała, co wy wyprawiacie? Idźcie stąd! Fuj przestańcie! - Bez problemu udało mi sie ich odepchnąć od siebie i posłałam im mordercze spojrzenie, a oni ucieszeni przybili sobie piątki i wyszli z salonu.
- Dobrze, że znowu jesteś sobą mała. - Meji wychylił się z za ściany i rzucił mi swój uśmiech "podrywacza", niestety uniknął poduszki którą w niego rzuciłam.
- Wynocha! Czy ty coś z tego rozumiesz? - Zapytałam Ayumi. Ona popatrzyła na mnie rozbawiona i znowu zaczęłyśmy się śmiać.... tak stanowczo za dużo się śmiejemy

1 komentarz:

  1. Dobre i to się nazywa poysłowość xD Ajajajaja teraz moja kokej o kurczaczku... :)

    OdpowiedzUsuń