niedziela, 19 października 2014

Rozdział 16

- To wszystko twoja wina! - Powiedziałam zezłoszczona do Aoi'ego. - Gdybyś nie poszedł za mną jak szłam za Ayumi. To udałoby mi się ja odprowadzić....
- Moja wina? To gdybyś TY nie poszła za nami to JA mógłbym ja odprowadzić! - ale nie słuchałam go już bo wybiegam za Ayumi.
- No nie! Winda jest na dole.
- Schody!
I tak zaczęliśmy szaleńczo zbiegać po schodach żeby jak najszybciej dotrzeć do Ayumi. Przeskakując nawet po dwa stopnie byłam pierwsza na dole.


- Nie ma jej! - powiedziałam zrezygnowania i ruszyłam w stronę windy żeby wjechać na górę.
- Następnym razem się nie wtrącaj!
- Ty też! - odegrał się Aoi. W ciszy czekaliśmy na windę, kiedy do niej wsiedliśmy zdałam sobie sprawę jak ta sytuacja musiała zabawnie wyglądać i wybuchłam śmiechem. Aoi popatrzył na mnie jak na szaloną ale po chwili i on się śmiał uświadamiając sobie w jakiej sytuacji właśnie się znaleźliśmy.
- Następnym razem lepiej się zorganizujemy. - Powiedziałam do Aoi'ego kiedy weszliśmy do domu i wchodziliśmy do swoich pokoi.
"Czyli jednak da się z nim normalnie rozmawiać" stwierdziłam zamykając drzwi pokoju i wracając do przerwanych ćwiczeń.
   Dwa dni później obudziłam się z świadomością, że przecież już jutro wyjeżdżamy do taty Ayumi. Dotarło to do mnie jeszcze bardziej gdy uwiadomiłam sobie, że mam strasznie mało rzeczy i musiałabym sobie jakieś kupić. To lato byli bardzo upalne i moje zwykłe letnie ubrana okazały się zbyt ciepłe.
"Zakupy?" - wysłałam sms do przyjaciółki.
"Zdecydowanie, zaraz u ciebie będę"
"Ale tak zaraz?"
"No nie tak zaraz, gdzieś tak za 10 minut"
"A to rzeczywiście jednak nie zaraz >.<"
Po tej krótkiej rozmowie. Postanowiłam w końcu wyjść z łóżka. Zebrałam w sobie całą siłę jaką miałam, odrzuciłam kołdrę na bok i ruszyłam do łazienki. Zajęte... Puk puk...
- Zajęte! - "O nie! Meji w łazience! Będę musiała czekać chyba z godzinę żeby stamtąd wyszedł... Panienka się znalazła."
- Spieszę się! Wyłaź! - krzyczałam do niego przez drzwi, w które przy okazji waliłam.
- Weź się ogarnij! Co ty nie wyżyta jakaś jesteś że tak po wszystkich ciągle krzyczysz? 
- Bo do was nie da się inaczej dotrzeć! No weź już otwieraj, Ayumi zaraz przyjdzie!
- Ayumi?! - Powiedział Meji wychylając  się przez drzwi które właśnie uchylił. - Mój skarb przyjdzie mnie odwiedzić!?
- Nie. Nie przyjdzie do ciebie tylko do mnie. - Powiedziałam i wykorzystując chwilę jego nieuwagi wtargnęłam do łazienki. - Idziemy na zakupy. - Dodałam i jak gdyby nigdy nic stanęłam przed lustrem i zaczęłam czesać włosy. 
- Ejjj!
- Co?
- Tak jakby łazienka jest teraz zajęta. I tak się składa, że przeze mnie!
- Mi to zajmie tylko chwilę, a ty siedzisz już tu od godziny! 
- O wypraszam sobie! Nie godzinę tylko 45 minut!
-Oj wielka mi różnica. Ja zaraz skończę. - Powiedziałam i wypchnęłam Meji'ego z łazienki. 
- Ty mała, wredna małpo! Wpuść mnie! -Meji zaczął walić w drzwi.
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Grrr... To daj mi przynajmniej moje ubrania! Nie będę chodził w samych bokserkach po domu!
- A co, wstydzisz się? - Powiedziałam z przekąsem, wychylając głowę zza drzwi.
- Przeginasz! 
- Wcale, że nie!
- Wcale, że tak!
- Nie!
- Tak! I nie kłóć się z starszymi!
- A no tak przepraszam panie starszy, a z resztą nie mam czasu z tobą dyskutować, Ayumi zaraz... - Właśnie do mnie dotarło, że Ayumi zaraz przyjdzie. Szybko rzuciłam Meji'emu ubrania. - Ubieraj się! 
- O czyżbyś się zawstydziła? - Meji przeszedł z trybu kłótni na tryb podrywacza (Tak. Znowu!) i przybliżył się do mnie. 
- A idź ty ciemna maso!
- A czyli jednak! - Oznajmił triumfalnie. Nawet się zarumieniłaś! 
- Nieprawda! Ayumi zaraz będzie! Głupek! - Krzyknęłam i zatrzasnęłam drzwi. Spojrzałam w lustro. Rzeczywiście moje policzki były zaróżowione.... Pewnie dlatego, że mnie Meji tak zdenerwował!... No tak! Bo przecież o co innego może chodzić?... Jeszcze przez chwilę patrzyłam w lustro, jednak szybko pokręciłam głową i chlapnęłam sobie lodowatą woda w twarz.
Po zakończonej toalecie wróciłam do pokoju zabrałam parę rzeczy i poszłam do taty.
- Tato....- Powiedziałam tonem który od razu mówił że coś od niego chcę.
- Słucham? - Zapytał podnosząc wzrok znad gazety.
- Bo wiesz... jutro wyjeżdżam z Ayumi, a tak właściwie wciąż brakuje mi sporo rzeczy i chciałyśmy iść z Ayumi na zakupy, no i wiesz.... ten tego...Tata westchnął wstając z krzesła i wyszedł z salonu kiedy wrócił podał mi kilka banknotów które schowałam do portfela. Ucałowałam go w policzek.
- Dziękuję, jesteś kochany.
- Tak, tak.... Ale wiesz Misaki... Kupuj z głową.
- Tato! Przecież ja zawsze jestem roztropna!
- A może Meji z wami pójdzie? - Moje oczy mówiły same za siebie. - No co robisz taka minę? Wyglądasz jak ufoludek z takimi wielkimi oczami!
- Meji? Naprawdę? Chyba tata nie słyszy co mówi....
- Niby dlaczego?
- On? Z nami? Doradzić?
- No wiesz... jak to się mówi? Doradzi wam z męskiego punktu widzenia!
- Hahahaha - wybuchłam sarkastycznym śmiechem - Meji? Niech on lepiej trzyma swoje oczy przy sobie już i tak na za dużo sobie pozwala w stosunku do Ayumi i w sumie nie tylko do niej, ten zboczony, zarozumiały... ojć - Za późno. Moich słów nie można było już cofnąć, zaraz się zacznie. Stadium pierwsze twarz taty, czyli mieszanka przeróżnych emocji; konsternacja, zszokowanie, zamyślenie, nuta złości i wiele wiele innych uczuć.
- Misaki, czy Meji coś ci zrobił?
- Nie tato to nie tak jak myślisz. - Na moje szczęście w tym momencie ktoś zapukał do drzwi. - O to pewnie Ayumi! - Szybko zebrałam swoje rzeczy, porwałam buty z przedpokoju.
- Misaki czekaj! Nie skończyliśmy rozmawiać! - Usłyszałam jeszcze za sobą i chwilę potem drzwi zatrzasnęły się za mną. Szybko założyłam buty podniosłam się i uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
- Cześć! Idziemy? - Powiedziałam i ruszyłyśmy, Ayumi jednak patrzyła na mnie z zdziwieniem i zapytała.
- Coś się stało?

- A wiesz miałam krótką rozmowę z tatą... - Zaczęłam i opowiedziałam wszystko Ayumi. W tym czasie pokonałyśmy już połowę drogi, po chwili milczenia Ayumi powiedziała.
- Wiesz... mam takie głupie wrażenie, że ktoś nas śledzi.
- Co?
- No wiesz tak jakby ktoś się czaił za rogiem i w ogóle.
- Tak, masz rację Ayumi!Może to jakiś szpieg który koniecznie chce poznać tajniki robienia zakupów przez dwie przyjaciółki? Albo nie! Musimy naprawdę uważać bo ktoś zaraz wyskoczy zza rogu z nożem i w biały dzień nas zabije na środku ruchliwej ulicy... - Powiedziałam z powagą.
- Nie nabijaj się ze mnie! - Obruszyła się przyjaciółka. Jeszcze chwilkę się droczyłyśmy ale nie długo bo właśnie stanęłyśmy przed wejściem do galerii.
- It's time to shopping! - Powiedziała Ayumi i pociągnęła mnie za sobą. Od razu weszłyśmy do sklepu który wybrała Ayumi i zaczęłyśmy przeglądać ubrania.
- Coś dobrze znasz to miejsce, pomimo tego że nie tak dawno temu się przeprowadziłaś...
- Jak byłam z Aoim po grę, to byliśmy właśnie w tej galerii więc już się tu rozeznaję.
- Yhym... A jak tam gra? - W tym momencie uruchomiła się machina zwana "Nieskończona gadka Ayumi o grach". Jednak nie byłam znudzona, wręcz przeciwnie słuchałam z zainteresowaniem.
- Brzmi super! Musisz mi pokazać tą grę!
- Ona jest świetna! Jak raz w nią zaczniesz grać to nie będziesz umiała przestać! O, a gdybyś sobie ją kupiła to moglibyśmy grać w czwórkę. - Ayu coraz bardziej się nakręcała.
- Ej ej zwolnij w jaką czwórkę?
- No bo wiesz teraz wprowadzili taką opcję, że możesz grać razem z...
- Wiem co to znaczy! Pytam o to w JAKĄ czwórkę!
- No ty, ja, Aoi i Ren. - Ayumi powiedziała to jakby to była najoczywistsza oczywistość.
- Ty to jednak jesteś szalona - Zaśmiałam się. - W takim razie rozumiem, że po zakupach idziemy do ciebie? A co do grania w czwórkę to się jeszcze zobaczy. Pewnie okaże się że jestem w tym taka kiepska, że nawet nie będę umiała przejść z punktu A do punktu B. -  Ayumi z pełnym entuzjazmem przystanęła na moją propozycję.
- Jeśli chcemy jeszcze do mnie iść to musimy się sprężyć z tymi zakupami!
   Po pewnym czasie, kilkunastu sklepach które przeszłyśmy i wieloma torbami w rękach byłyśmy w połowie naszych list rzeczy które musimy kupić. Weszłyśmy do kolejnego sklepu i przeglądałyśmy kolejne rzeczy. Chcąc jak najszybciej wyjść już z tych sklepów zaczęłam przykładać coraz to mniejszą uwagę do rzeczy które trafiają w moje ręce. Biorąc kolejny wieszak do przymierzalni zostałam napadnięta. Ktoś kto stał za mną wyrwał mi wieszak z ręki i zaczął mówić.
- Od godziny się wam przyglądam i o ile na wcześniejsze rzeczy mogłem przymknąć oko tak teraz już nie wytrzymam, czy ty naprawdę chcesz w tym chodzić!?
Moim oczom ukazał się Meji.
- Co TY tutaj robisz?!
- Twój tata poprosił mnie żebym was trochę przypilnował to to robię. Dobrze, że was śledziłem, gdybyście kupiły te ubrania na które teraz patrzycie żałowałybyście do końca swojego życia. Zostawcie to, wychodzimy stąd!
Mówiąc dosłownie Meji nas porwał z sklepu i zaczął swój wykład, jak to dziewczyna powinna zwracać uwagę na to w co się ubiera.
- Ale nie martwcie się teraz ja tu jestem i wam pomogę! Idziemy!
To wszystko działo się tak szybko, że ani ja ani Ayumi nie miałyśmy czasu zaprotestować. Meji zerknął tylko raz na nasze listy i wchodząc do sklepu od razu zaczął ciągnąć nas miedzy wieszakami i co chwilę rzucał nam na ręce jakieś ubrania.
- A teraz do przymierzalni! - Zabrzmiała komenda. Po długich przymiarkach przerywanymi kłótniami i krzykami.W końcu Meji dał nam spokój i wypuścił nas z sklepu. Razem z Ayumi byłyśmy wykończone bardziej niż konie po tygodniowym rajdzie.
- Powinnyście mi dziękować! - Stwierdził Meji patrząc na nasze umęczone miny. - Dobra chodźcie!
- Co? - Powiedziałyśmy dokładnie w tym samym czasie.
- Ja już nigdzie się stąd nie ruszam! - Zaprotestowałam.
- Ja też! - Zawtórowała mi Ayu-chan.
- Oj nie marudźcie tylko chodźcie. Stawiam wam lody, czy co tam chcecie.
Popatrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy telepatycznie dyskutować. Na koniec kiwnęłyśmy do siebie głowami i w tym samym czasie wstałyśmy.
- Jeśli tak bardzo nalegasz, to zgoda pójdziemy z tobą na te lody. - Powiedziałam i zaczęłam zbierać torb, które stały przy ławce na której siedzieliśmy.
- Dokładnie, ale mam nadzieję, że twój portfel nie był ostatnio na diecie bo nie będziemy go oszczędzać. - Dodała Ayumi.
I tak ruszyliśmy w stronę gastronomicznej części galerii. Po drodze mijaliśmy jeszcze kilka sklepów.
- Stop! - Krzyknęła Ayumi. - Ani kroku dalej!
- Co wy dziś macie z tym zatrzymywaniem ludzi?- Zapytałam lekko zirytowana.
- Muszę wejść do tego sklepu! Ta sukienka jest przepiękna! - Dodała moja przyjaciółka i weszła do sklepu, od razu podeszła do sprzedawczyni, poprosiła o rozmiar sukienki z wystawy i poszła ją przymierzyć. W tym czasie ja i Meji z braku laku rozglądaliśmy się po sklepie. Moją uwagę przykuła zwykła czarna, krótka nad kolano. Była z lekkiego i zwiewnego materiału który po założeniu lekko dopasowywał się do sylwetki ale dalej był lekko luźny. Przez dłuższa chwilę wpatrywałam się w sukienkę.
- Dlaczego jej nie kupisz? - Oczywiście Meji jak zawsze musi się wtrącić.
- Bo jak ją kupię to wydam prawie wszystkie pieniądze które dostałam od taty a on pewnie stwierdzi że jestem za rozrzutna, potrąci mi to jeszcze z kieszonkowego, już nigdy nie da mi pieniędzy na zakupy i będzie mi to ciągle wypominał. Nie dziękuję, nawet dla takiej pięknej sukienki nie warte jest takie poświecenie.
   Meji wyglądał jakby chciał coś jeszcze powiedzieć ale ja już odeszłam. Przeszłam na drugi koniec sklepu niedaleko przymierzalni. Wtedy usłyszałam, że Ayumi mnie woła, jednak Meji był tam pierwszy.
- Misaki? Możesz mi pomóc?
- Ja ci pomogę kotku. - Zaoferował się Meji i jak gdyby nigdy nic już zaczął wchodzić do kabiny w której przebierała się Ayumi.
- Meji! Czyś ty rozum postradał!? Ty bezczelny, nie myślący, napalony psie! - W tym momencie Meji oberwał butem który ściągnęłam z mojej nogi bo tylko on nadawał się do rzucenia. Chłopak dostał tak mocno, że aż usiadł na kanapie obok ja szybko pomogłam Ayumi zapiąć zamek ona stwierdziła, że sukienka się jej podoba po czym ściągnęła ją i poszła za nią zapłacić. Ja w tym czasie założyłam swojego buta i podeszłam do oszołmionego Meji'ego.
- I żeby mi to ostatni raz było! Idź już do domu! - Powiedziałam i już chciałam odejść. - Aha, ale kasę na lody to nam możesz dać!
- Ej!!! Za co to było!? Ja tylko chciałem pomóc! Jesteś za brutalna! Ochroniarz się znalazł!
- Nie będę się z tobą kłóciła przy ludziach. My wychodzimy z galerii i tym razem ani się waż nas śledzić bo będzie z tobą naprawdę źle! Nie zapominaj, że wciąż masz u mnie dług! - Obróciłam się na pięcie i razem z Ayumi wyszłyśmy z sklepu a następnie z galerii.
- To co idziemy do mnie? - Zapytała Ayumi.
- Tak chodźmy, mam wrażenie że jak usiądę to będę siedzieć przez trzy dni tak mnie nogi bolą!
   Drogę do domu Ayumi pokonałyśmy w miarę szybko. Weszłyśmy wykończone i prawie od razu padłyśmy na krzesła rzucając torby z zakupami prawie że na środku przedpokoju. Ayumi zaproponowało mi coś do picia co przyjęłam z wielką radością. W tym czasie ja usiadłam na kanapie w salonie, ale nie zabawiłam na niej z byt długo ponieważ moją uwagę przykuło coś o wiele ciekawszego. Zauważyłam pianino przykryte materiałem, podeszłam do niego i już chciałam podnieść klapę żeby coś zagrać jednak zrezygnowałam. Wtedy do salonu weszła Ayu z piciem.
- Myślę, że ktoś mi tu czegoś nie powiedział. - Powiedziałam z uśmiechem, jednak Ayumi wyglądała na lekko zmieszaną więc nie chciałam drążyć tematu. - Kiedyś indziej mi opowiesz, a teraz pokaż mi tą grę, bo zaraz ciekawość obgryzie mnie co do ostatniej kosteczki!
Poszłyśmy do pokoju Ayumi, gdzie przyjaciółka włączyła komputer i zaczęłam mi wszystko opowiadać i prezentować. Później zaczęłam próbować, może nie szło mi bardzo dobrze, ale grałam, a Ayumi nawet powiedziała, że nieźle mi idzie. Tak się wciągnęłyśmy w grę, że zanim się spostrzegłyśmy była już siedemnasta.
- O nie! Będę musiała już iść, w końcu jutro wyjeżdżamy, a ja muszę się jeszcze spakować.
- Odprowadzę cię. - Stwierdziła Ayumi, ale wystarczyło jedno moje spojrzenie żeby zrozumiała że to nie ma sensu.
- Idę już bo muszę jeszcze wejść do jednego sklepu po drodze.
- Z tymi torbami będziesz wyglądasz jak tragarz. - Zaśmiała się Ayu-chan.
- Dobra, dobra, wielbłąd idzie bo w końcu nie dojdzie. Pa, nie zaśpij na jutro! - Zawołałam kiedy byłam już na zewnątrz.
   Wracając do domu weszłam do sklepu z różnymi grami ale też z płytami, książkami i magazynami o grach i muzyce. Zaczęłam się rozglądać za grą w którą grałam u Ayumi. "Ufff... na szczęście nie jest bardzo droga", włożyłam ją do koszyka i poszłam się jeszcze rozejrzeć na dział z muzyką. Uwielbiam słuchać muzyki, czytać o muzyce i robić wszystko co jest związane z muzyką. W tym miejscu oczywiście mój koszyk wypełnił się kilkoma magazynami o muzyce "To tak żeby mieć co czytać w podróży" i jeszcze kilkoma zdecydowanie grubszymi, które były miesięcznikami i czytałam już od bardzo dawna. "Teraz mam już co czytać, ale przydało by się jeszcze czegoś posłuchać", przeszłam na dział z płytami sprawdzić czy mają już tu może nową płytę jednego z moich ulubionych zespołów. Na szczęście na półce stały jeszcze dwa egzemplarze. Od razu sięgnęłam po jeden z nich. Moja ręka jednak natknęła się na coś jeszcze po za płytą, a była to druga ręka. "Ale chwilę przecież moja druga ręka trzyma koszyk... więc jeśli jedna ręka jest tu a druga jest tu to co to za trzecia ręka?". Popatrzyłam na właściciela ręki, okazał się nim być młody chłopak mniej więcej w moi wieku. Uśmiechnął się do mnie, na co ja również zareagowałam uśmiechem. Skądś go kojarzyłam, ale nie umiałam sobie przypomnieć skąd. Mój wzrok mimowolnie powędrował na koszyka chłopaka do którego wkładał właśnie płytę. Można powiedzieć, że koszyk wyglądał prawie identycznie jak mój pomijając grę i płytę, która po sekundzie znalazła się również i w moim koszyku.
Z tak wypełnionym koszykiem ruszyłam w stronę kasy. Sprzedawczyni dziwnie na mnie popatrzyła widząc ile mam siatek i to ile rzeczy mam w koszyku ale nie zwróciłam na to większej uwagi, czekałam tylko na podanie przez nią ceny moich zakupów co też nastąpiło chwilę później.
- O nie. - Powiedziałam. - Brakuje mi 50 groszy.
- Nie posiada może pani karty? - Zapytała uprzejmie sprzedawczyni.
- Nie... - "I co ja mam teraz zrobić? Co za wstyd. Nie chcę niczego odkładać..." pomyślałam. Na ratunek przyszedł mi chłopak stojący za mną w kolejce. Był to ten sam, którego spotkałam przy półce z płytami. Położył on na ladzie 50 groszy i po raz kolejny tego dnia uśmiechnął się do mnie.
- Proszę. - Dodał skwapliwie. Popatrzyłam na niego z zdziwieniem, ale i z wdzięcznością. I w tym właśnie momencie przypomniało mi się dlaczego kojarzyłam tego chłopaka. "Przecież to Shiroyama Ren, o którym mówiłam Ayumi, który okazał się być jej starym przyjacielem. Chodzi do mojej szkoły najwyżej, oddam mu pieniądze po wakacjach" stwierdziłam.
- Dziękuję, ratujesz moje życie od zanudzenia się w podróży. - Powiedziałam z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Nie ma sprawy. - Odparł i na tym skończyła się nasza rozmowa.

Zabrałam swoje zakupy i ruszyłam już prosto do domu. Kiedy byłam już blisko usłyszałam radosny szczek i poczułam, że jakiś pies ociera się o moja nogę, z zdziwieniem stwierdziłam, że to Czoko.
- Co ty tu robisz psiaku? - Zdziwiłam się.
- Czoko! Czoko! - Meji przybiegł zdyszany. - Co za pies! Musiał cie wyczuć i przyleciał do ciebie. Właśnie wracamy z spaceru. Matko Boska! Ile ty masz siatek! Nie bolą cię ręce? Daj to, pomogę ci. - Nie protestowałam bo torby były naprawdę ciężkie. 

- Jak było u Ayumi? - Zapytał Meji z ciekawością.
- A co cię to obchodzi? - Odparłam oschle, wchodząc już do windy.

- Ej to ja powinienem być niemiły! Co ty nagadałaś swojemu tacie!? Wiesz jak musiałem się przed nim tłumaczyć? Zrobił mi straszne kazanie!
- Tak?! A dotarło coś do ciebie z tego co mówił?
- Wiesz... Jeśli chodzi o to ostatnio i dziś w sklepie to ten, tego..... no chciałem powiedzieć, że ten.... głupio wyszło i ten.... no masz! - Meji dał mi kolejną torbę, ale wyglądał na lekko zakłopotanego. 

- Nie widzisz, że toreb i siatek to akurat mam już wystarczająco? - Zapytałam patrząc znacząco na moje tobołki.
- Oj, dobrze wiesz, że chodzi o to co jest w środku! - Wzięłam torbę od Meji'ego i zajrzałam do środka.
- Naprawdę? To dla mnie? - Zapytałam zdziwiona.
- No tak to ten... w ramach przeprosin, czy jakoś tak.
- Dziękuję! - Powiedziałam i już chciałam go przytulić w ramach podziękowania, ale coś mnie zahamowało i zmieszana szybko opuściłam ręce. - To znaczy... dziękuję.

W tym momencie winda się otworzyła, wyszliśmy z niej i ruszyliśmy do mieszkania.
- O dobrze, że jesteście. Właśnie siadamy do kolacji. - Otworzył nam mój tata. - Na zewnątrz jest tak ciepło? Już dosyć późno, a wy wyglądacie na zgrzanych macie takie czerwone twarze... - Popatrzyłam na Meji'ego a on na mnie rzeczywiście jego policzki były lekko czerwone, nie wiedzieć czemu odwróciłam wzrok kiedy nasze oczy się zetknęły. - No wchodźcie, wchodźcie nie stójcie tak na korytarzu.
- Ykhm... - Odchrząknęłam. - Ja tylko zaniosę swoje rzeczy do pokoju i już siadam do stołu. - Powiedziałam i ruszyłam przed siebie, wcześniej zabierając siatki, które Meji położył na ziemi.
   Kiedy już zjadłam kolację wróciłam do pokoju i zadzwoniłam do przyjaciółki z informacją, że właśnie instaluje grę na komputerze, a przy okazji pakuję tez walizkę.

- W takim razie zagrajmy w czwórkę!
- Co??? Ale ja jeszcze nie umiem grać! - Zarzekałam się.
- E tam marudzisz, dobra to ja wszystko zorganizuję, zaraz napisze do Ren'a i Aoi'ego
- A właśnie wiesz... - Ale Ayu nie dała mi dokończyć, była tak przejęta, że od razu pożegnała się i rozłączyła. "Ehhh... tobie coś powiedzieć, kiedy jesteś w trybie gadania o grze". Kiedy skończyłam się pakować właśnie instalacja zakończyła się. Usiadłam przy komputerze i zaczęłam trochę grać, po pewnej chwili zadzwoniła do mnie Ayumi mówiąc, że wszyscy są gotowi i wyjaśniła mi co mam zrobić. Chwilę czekałam zanim wszystko się załadowało, a później weszłam już do świata gry. W słuchawkach usłyszałam już rozmawiającą trójkę moich współgraczy, więc powiedziałam:
- Cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz