W sumie rozdział dosyć krótki, ale wydaje mi się nawet ciekawy, akurat wpasowuje się w klimat zakończenia wakacji, prawda? Na początku miałam małe problemy z wzięciem się w garść i napisaniem go, a później nie miałam czasu, a chęci były. Ale tak to już czasem bywa.Nie przedłużając zapraszam na rozdział 10 i do komentowania ;)
- Ale… - Powiedzieli równocześnie moi bracia. – …tam jest festyn!
- Bystre spostrzeżenie. Chodźcie bo się spóźnimy na pociąg. – Powiedziałam i ruszyłam dalej, ale oni dalej stali.
- No już! Raz, dwa! Ruszać się!
- Patrz ile tam jest fajnych rzeczy – Powiedział Hinata nawet na mnie nie patrząc. – Te wszystkie fajne stoiska, o i złote rybki! Ja chcę złapać złotą rybkę!
- A po za tym są stoiska z jedzeniem, głodny jestem. – Stwierdził Aoi trzymając rękę na brzuchu.
- Zobaczcie tylko na te wspaniałe maski! Musze je obejrzeć, a po za tym… ile tam musi być ładnych panienek tylko czekających abym z nimi porozmawiał. – Powiedział Meji z miną rasowego podrywacza.
- Nie wiem czy zauważyliście, ale na środku placu widnieje idealna kopia Atomium z Brukseli, jest to powiększony 165 miliardów razy kryształ żelaza! Wybudowano go w 1958 roku. W oryginale ma 103 metry wysokości, waży 2400 ton jest u….. – Zaczął swój naukowy wywód Izumi.
- Nawet ty Izumi? To już jest dziwne, co jeśli się spóźnimy na pociąg?
- Przecież 15 minut nas nie zbawi. – Stwierdziła Ayumi, patrząc na lampiony którymi były ustrojone drzewa.
- W sumie… masz rację, ale pamiętajcie za 15 minut wszyscy macie być tutaj! Bo sie naprawdę spóźnimy! – Krzyczałam za biegnącymi w stronę festynu braćmi. – Jak dzieci, normalnie jak dzieci.
- Wyluzuj Miki, chodź zobaczymy co tam maja ciekawego. – Powiedziała moja przyjaciółka z uśmiechem na twarzy.
Zaczęłyśmy wchodzić po schodach. Wymijałyśmy po kolei młode i stare pary, dziewczyny ubrane w słodkie yukaty, małe dzieci biegające w kółko. Przechodziłyśmy obok drzew ustrojonych lampionami i rozmawiałyśmy o wszystkim co nam się akurat na myśl nasunęło. Kiedy szłyśmy obok różnych straganów i stoisk z jedzeniem w końcu błogi czas minął i trzeba było zebrać cała ferajnę do kupy, żeby ruszyć na pociąg.
Przy stoisku z złotymi rybkami spotkałyśmy Hiant’ę, właśnie złapał upragnione zwierzątko i uradowany biegł do nas pochwalić się swoją zdobyczą.
- Misaki! Ayumi! Patrzcie co złapałem! Mam złotą rybkę! Jest taaaka fajna, jest rybką, ma płetwy i ogon i ma łuski i jest złota! – Zaczął wyliczać. - I już nie mogę się doczekać jak będzie pływać w akwarium w moim pokoju!
- Hinata, jest mały problem… ta rybka nie wytrzyma podróży do naszego domu. Nie możesz jej zabrać. – Powiedziałam.
- Ale…
- Chcesz mieś krew tej rybki na swoich rękach!? – Zapytała udając przerażenie Ayumi, w tym momencie do oczu Hinat’y napłynęły łzy.
- Ja miałbym zabić tą cudna rybkę! Moja przyjaciółkę? – Mówił już cały zapłakany i szybko poleciał oddać rybkę. Wracając Hinata wpadł na jedną dziewczynę, szybko przeprosił i podbiegł do nas.
- A gdzie reszta?- zapytał najnormalniej w świecie, chociaż przed chwilą tak strasznie płakał.
- Musimy ich znaleźć, za 20 minut mamy pociąg jak zaraz nie pójdziemy to nie zdążymy. – Stwierdziła Ayumi i pociągnęła nas za sobą w gąszcz ludzi.
Nie musieliśmy długo szukać bo już po chwili zobaczyliśmy Aoi’ego przy stoisku z taiyaki.
- Aoi!- Zawołałam do niego, a on odwrócił się. To co zobaczyłyśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Aoi stał z masą toreb jedzenia, całe policzki miał brudne, a w ustach tkwiło taiyaki a właściwie jego końcowa część czyli ogon.
- Wygląda jak kot. – Szepnęłam do Ayumi, ona w odpowiedzi zaśmiała się i powiedziała do mojego brata.
- Nie wiedziałam, że taki z ciebie obżartuch. To trzeba uwiecznić. – Z nadludzka prędkością wyciągnęła telefon i zrobiła mu zdjęcie. Już ruszał w jej stronę żeby odebrać jej telefon, ale ona go zgasiła.
- Jeśli tylko coś mi zrobisz, w jednej sekundzie wyślę to zdjęcie to wszystkich ludzi z mojej klasy, z poleceniem rozesłania dalej.
- Ty mała, wre… -Nie dokończył Aoi widząc jak Ayumi zaczyna coś robić na swoim telefonie. – Mała piekielnie przebiegła istoto.
- Chodźcie już bo się spóźnimy, trzeba znaleźć jeszcze Izumi’ego i Meji’ego.
- Tam jest Izumi! – Wykrzyknął Hinata.
- Chodźmy, a ty się wytrzyj. – Powiedziała Ayumi podając Aoi’emu chusteczkę.
- Dzięki. – Mruknął w odpowiedzi biorąc od niej chusteczkę.
Na szczęście z Izumi’m poszło w miarę gładko. Kopał, gryzł, szczypał i wrzeszczał w niebogłosy, że on chce tam zostać, ale spokojnie odciągnęliśmy go od dziwnej budowli i ruszyliśmy wlokąc go za sobą. Po pewnym czasie chyba znudziło mu się wymachiwanie różnymi częściami ciała oraz krzyczenie jak na egzorcyzmach. Wstał jak gdyby nigdy nic, otrzepał się i ruszył za nami.
Niestety szukanie Meji’ego było istną katorgą, nigdzie nie mogliśmy go znaleźć. Kiedy mieliśmy już zrezygnować i iść na miejsce zbiórki zobaczyliśmy jak siedzi na ławce otoczony pokaźną grupką dziewczyn.
- Chyba znowu będę musiała zastosować taktykę z plaży. –Stwierdziła Ayumi i już ruszyła w stronę Meji’ego, ale powstrzymałam ją i powiedziałam z chytrym uśmiechem na twarzy.
- Mam lepszy pomysł. - Wzięłam Hiantę na bok i zaczęłam tłumaczyć mu mój plan. Na początku zdecydowanie protestował, ale już po chwili udało mi się go przekonać. Kiedy odchodził, uderzyłam go w plecy tak, że do oczu napłynęły mu łzy. Odwrócił się w moją stronę i popatrzył z wyrzutem.
- Powodzenia. –Powiedziałam do niego z uśmiechem.
- Co wy planujecie? – Zapytała ciekawa Ayumi.
- Takie tam małe przedstawienie, niestety nie mamy czasu na wygodne fotele jak w kinie, ale popcorn powinien wystarczyć. – Stwierdziłam i kupiłam szybko wspomnianą przekąskę z stoiska obok. Widząc jak Hinata podchodzi do Meji’ego wzięłam garść popcornu i powiedziałam.
- Zaczyna się… chcecie trochę? – Podzieliłam się z przyjaciółką i braćmi, a oni z zaciekawieniem patrzyli co się zaraz będzie działo.
Zgodnie z moim planem Hianat podszedł do Meji’ego z łzami w oczach i powiedział.
- Braciszku, nareszcie cie znalazłem! Siedziałem w krzakach tak jak mi kazałeś i czekałem na ciebie już od trzech godzin. Obiecałeś mi kupić taiyaki! Przepraszam, że nie siedzę dalej w krzakach ale jestem taki głodny i zmarznięty.
- Hinata co ty gadasz? Ogłupiałeś? Przecież ja nic takiego nie mówiłem. – Próbował się bronić otępiały Meji. Patrzył na młodszego brata z zdziwieniem, zupełnie nie wiedział co się dzieje.
- Braciszku przecież ja nigdy nie kłamię. – Powiedział Hinata zanosząc się jeszcze większym płaczem. Reszta potoczyła się tak jak przewidziałam. Dziewczyny które do tej pory interesowały się wyłącznie Meji’m zaczęły rozczulać się na Hinatą, jaki to on nie jest biedy.
- Jak mogłeś kazać młodszemu bratu robić takie rzeczy!
- Ale ja…
- Jesteś bez serca!
- Ja nigdy…
- Myślałam, że jesteś naprawdę fajnym facetem, a tu takie rzeczy.
- Przecież….
- Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj. – Powiedziała kolejna dziewczyna i co przeszło moje najśmielsze oczekiwania, wymierzyła mu siarczysty policzek. Wpakowałam sobie do buzi jeszcze więcej popcornu. Zaczynało się robić ciekawie.
- Jesteś bezduszny, współczuje twojemu młodszemu bratu. – Kolejny plask w drugi policzek.
- Brak mi słów.
Wszystkie dziewczyny odeszły oburzone, a Meji dalej otumaniony stał na środku placu z dwoma czerwieniejącymi się policzkami, i to nie tylko z powodu uderzeń. Na jego twarzy co chwilę pojawiały się inne emocje od zażenowania, przez upokorzenia, aż do złości.
- Oho, chyba czas zostawić popcorn, i ratować Hinate. - Ruszyłam w ich stronę i powiedziałam – Chyba czas już iść na pociąg, nie uważasz Meji?
- Ty…. – Powiedział cały purpurowy z złości.
- Złość piękności szkodzi.
- Trzymajcie mnie bo jej coś zrobię… - Warknął i powoli ruszył dalej zdenerwowany. – Za ile mamy pociąg?
Ayumi spojrzała na zegarek i niezbyt zadowolona powiedziała.
- Złe wieści. Za 5 minut….
- COOO!!! – Krzyknęli moi bracia.
- Jeśli pobiegniemy może nam się udać…
- W takim razie na co czekamy? – Powiedziałam i ruszyłam biegiem na stację, nawet nie musiałam oglądać za siebie żeby zobaczyć, czy cała zgraja się ruszyła, bo słyszałam, jak szybko zbierają torby i biegną.
Po chwili intensywnego sprintu dotarliśmy na dworzec. Zostało nam tylko znalezienie peronu i wejście do pociągu. Na szczęście szybko zapytaliśmy pracownika dworcu o nasz peron, a on wskazał na drogę, szybko pobiegliśmy w wskazanym kierunku.
- Ufff… na szczęście zdążyliśmy. –Powiedział uradowany Meji kiedy wchodziliśmy po schodach, ale niestety w tym momencie pociąg zaczął ruszać. – Co za cho… - Jego piękne epitety dotyczące poczciwego środka lokomocji zagłuszył głośny stukot kół.
- To wszystko wasza wina! Zachciało wam się iść na jakiś festyn. – Powiedziałam zdenerwowana – Idę sprawdzić kiedy będzie następnym pociąg, zaraz wracam. – Powiedziałam i ruszyłam do tablicy informacyjnej, którą wcześniej mijaliśmy. Dopiero kiedy wracałam do braci i przyjaciółki miałam chwilę żeby rozejrzeć się po miejscu w którym właśnie byliśmy. Po za nami nie było tam ani jednej żywej duszy. Ogólnie peron był przestronny, schludny i czysty, nowocześnie urządzony. Nic szczególnego, po prostu zwyczajnie. Kiedy wróciłam zobaczyłam, że wszyscy już wygodnie rozsiedli się na ławkach bądź po prostu na ziemi i naszych bagażach. Kiedy do nich podeszłam z nadzieją popatrzyli na mnie. Widać było, że nie chciało im się długo czekać.
- Niestety, następny pociąg mamy za godzinę. – Powiedziałam i opadłam na ławkę.
- Cooo!!! No nie i co my mamy przez tyle czasu robić? – Marudził Hinata. Ale nikt mu nie odpowiedział pewnie dlatego, że nikt nie wiedział co można robić przez bitą godzinę na pustym peronie. Po pewnym czasie razem z Ayumi dyskutowałyśmy na temat tego jak beznadziejni są moi bracia i o tym, że to wszystko przez nich. Oni jednak nie bardzo się tym przejmowali i zaczęli grać w karty.
- Ayumi, kochanie! – Oczywiście to był Meji, kto inny mógłby tak powiedzieć. – Nie chcesz może zagrać z nami w karty?
- Jakoś nie bardzo mam ochotę. – Stwierdziła Ayumi, wyciągając jakąś książkę z torby.
- A ty mała? – To było do mnie.
- Nie nazywaj mnie…
- Tak, tak… To grasz czy nie?
- A co ty taki miły, że mnie zapraszasz do gry?
- No bo wiesz… Pomyślałem, że kto jak kto, ale ty musisz umieć grać w karty.
- Chyba za długo siedziałeś na słońcu, to brzmi prawie tak jakbyś chciał być miły, ale znając ciebie, zaraz powiesz coś głupiego, ja się zdenerwuję i będę miała ochotę czymś w ciebie rzucić.
- Spokojnie. Ja tylko sobie przypomniałem, że kto nie ma szczęścia w miłości ma szczęście w kartach. Więc ty musisz być mistrzem jeśli chodzi o karty!
- Meji… - Powiedziałam przez zaciśnięte zęby, szukając czegoś czym mogłabym w niego rzucić niestety nic nie miałąm pod ręką.
- Ale to przecież prawda. – Wtrącił się Aoi, a mnie zatkało.
- Brak mi słów na was, mam was dosyć. Ayumi idziesz ze mną po coś do picia?
- Mogę się przejść. –Powiedziała odkładając książkę.
- Dla mnie kawa! – Krzyknął za nami Meji.
- A ja poproszę cole! – Dorzucił swoje trzy grosze Aoi.
- Jeśli idziecie po picie to ja poproszę zielona herbatę. –Powiedział Izumi.
- Je chcę sok! – Dodał Hinata.
- Nie zasłużyliście! – Odkrzyknęłam im i pokazałam język. – Chodźmy. – Jak powiedziałam, tak zrobiłyśmy i już po chwili szukałyśmy automatów z piciem. Wyprzedziłam trochę Ayumi i zobaczyłam, że za rogiem znajduje się to czego właśnie potrzebowałyśmy. Odwróciłam się i szłam dalej tyłem.
- Tam są autom… - Nie dokończyłam bo ktoś do mnie dobił i wylądowałam na ziemi. – Ałłł… - Powiedziałam wstając i otrzepując się z kurzu. – Mógłbyś bardziej uważać jak chodzisz. – Rzuciłam oschle do chłopaka który na mnie wpadł.
- Przepraszam, nic ci nie jest? – Zapytał uprzejmie, ale wiedziałam, że interesuje go coś zupełnie innego, a dokładniej mówiąc ktoś.
- W porządku, nic się nie stało, ja też przepraszam. –Po tych słowach rozeszliśmy się ale czułam jak wzrok chłopaka podąża za nami.
- Widziałaś jak on na ciebie patrzył!? – Zapytałam podekscytowana przyjaciółkę.
- Na mnie? Jak patrzył? – Powiedziała zupełnie zdziwiona.
- No tak.
- Ale, że jak.
- No tak wiesz…
- Aaa, że tak?
- Dokładnie! – Dopiero po chwili uświadomiłyśmy sobie jak zabawnie zaczęłyśmy gadać i zaczęłyśmy się prawie, że turlać po podłodze ze śmiechu. Szybko kupiłyśmy napoje i dalej rechocząc wróciłyśmy do chłopaków, którzy dalej grali w karty, ale Aoi rzucił się na Hinatę. Podeszłyśmy do nich i lekko zdziwione nie wiedziałyśmy co mamy zrobić. Nie codziennie się widzi jak starszy brat bez koszulki rzuca się na młodszego żeby go rozebrać.
- Eee…- Powiedziałyśmy równocześnie, a oni w tym samym czasie na nas spojrzeli.
- Co tu się dzieje? – Zapytała Ayumi.
- Rozbieram Hinatę, nie widać? – Powiedział zirytowany Aoi.
- To akurat widzimy, ale dlaczego?
- A co to już, nawet swojego brata nie można koszulki pozbawić?
- Eee… Miki masz dziwnych braci. – Powiedziała do mnie Ayumi.
- Niestety, niestety. – Odparłam załamana. – Powiecie nam w końcu o co tu chodzi?
- Gramy w taką grę, że przegrany musi się rozebrać. Niestety Hinata przegrał rundę, a nie chciał się rozebrać wiec postanowiłem mu pomóc.
- To wszystko wyjaśnia, ale nie myślisz, że może mógłbyś już niego zejść? – Lekko zmieszany Aoi, podniósł się znad Hinat’y, założył koszulkę i wrócił do braci, którzy stwierdzili, ze czas wymyślić nową grę. Rozdałam im zamówione napoje i powiedziałam.
- To za to, że jesteście tacy niedobrzy. - Potem ja i Ayumi zaczęłyśmy rozmawiać o książce którą moja przyjaciółka właśnie czytała.
Na szczęście po kilkunastu dziwnych zabawach moich przyrodnich braci i chwilowych fazach nudy, przyjechał pociąg. Wszyscy uradowani, jak najszybciej wpakowaliśmy się do pierwszego lepszego wagonu. Po jego prawej stronie znajdowały się cztery siedzenia, po dwa naprzeciwko siebie, właśnie na nich usadowili się chłopcy. Natomiast po lewej stronie były dwa siedzenia także naprzeciwko siebie i to właśnie one przypadły mi i Ayumi. Szybko jednak okazało się, że ten podział nie potrwa długo. Po wielu przesiadkach z miejsca na miejsce, bo ktoś chciał coś, a ktoś czegoś nie chciał, Ayumi wylądowała z chłopakami na „czwórce”, a ja siedziałam sama po lewej stronie.
Odpowiadała mi taka postać rzeczy. Oni świetnie się bawili, a ja mogłam w końcu spokojnie posiedzieć i podziwiać malownicze widoki które przewijały się za oknem.
W pewnym momencie, kiedy słońce już zachodziło, a ja podziwiałam jak pomarańczowa tarcza chowa się za wysokimi górami jakby bawiła się w chowanego, napadło mnie zmęczenie. Powieki powoli stawały się coraz cięższe tak jak głowa, co chwilę łapałam się na tym, że przysypiam. Wtedy usłyszałam jakiś głos nade mną, a należał on do chłopaka który wcześniej na mnie wpadł przy automatach.
- Mogę się dosiąść? – Zapytał.
* * *
O co jej chodzi? Pomyślałam , dlaczego ona tak nagle z czymś
takim wypaliła? To jest… dziwne…
- Eee… ale dlaczego? O co ci chodzi? – Po tych słowach Ayumi zaczęła się śmiać,
a ja trochę otępiała ruszyłam dalej i po pewniej chwili powiedziałam. – Jeśli
ty mi znajdziesz chłopaka to ja tobie też! -
Zaśmiałam się, a moja przyjaciółka dołączyła do mnie, po chwili szłyśmy drogą i ciągle się śmiałyśmy nie umiejąc nad sobą zapanować. Widziałam tylko kątem oka jak moi przyrodni bracia idą za nami, patrzą na nas jak na idiotki i czasem coś do siebie mówią. Nagle zauważyłam, że chłopcy stoją i spoglądają na coś po drugiej stronie ulicy. Odwróciłam się i zobaczyłam, że po drugiej stronie ulicy jest festyn.
- Idziecie czy zostajecie?-
Zapytałam moich braci którzy nie ruszyli się ani o
milimetr.Zaśmiałam się, a moja przyjaciółka dołączyła do mnie, po chwili szłyśmy drogą i ciągle się śmiałyśmy nie umiejąc nad sobą zapanować. Widziałam tylko kątem oka jak moi przyrodni bracia idą za nami, patrzą na nas jak na idiotki i czasem coś do siebie mówią. Nagle zauważyłam, że chłopcy stoją i spoglądają na coś po drugiej stronie ulicy. Odwróciłam się i zobaczyłam, że po drugiej stronie ulicy jest festyn.
- Idziecie czy zostajecie?-
- Ale… - Powiedzieli równocześnie moi bracia. – …tam jest festyn!
- Bystre spostrzeżenie. Chodźcie bo się spóźnimy na pociąg. – Powiedziałam i ruszyłam dalej, ale oni dalej stali.
- No już! Raz, dwa! Ruszać się!
- Patrz ile tam jest fajnych rzeczy – Powiedział Hinata nawet na mnie nie patrząc. – Te wszystkie fajne stoiska, o i złote rybki! Ja chcę złapać złotą rybkę!
- A po za tym są stoiska z jedzeniem, głodny jestem. – Stwierdził Aoi trzymając rękę na brzuchu.
- Zobaczcie tylko na te wspaniałe maski! Musze je obejrzeć, a po za tym… ile tam musi być ładnych panienek tylko czekających abym z nimi porozmawiał. – Powiedział Meji z miną rasowego podrywacza.
- Nie wiem czy zauważyliście, ale na środku placu widnieje idealna kopia Atomium z Brukseli, jest to powiększony 165 miliardów razy kryształ żelaza! Wybudowano go w 1958 roku. W oryginale ma 103 metry wysokości, waży 2400 ton jest u….. – Zaczął swój naukowy wywód Izumi.
- Nawet ty Izumi? To już jest dziwne, co jeśli się spóźnimy na pociąg?
- Przecież 15 minut nas nie zbawi. – Stwierdziła Ayumi, patrząc na lampiony którymi były ustrojone drzewa.
- W sumie… masz rację, ale pamiętajcie za 15 minut wszyscy macie być tutaj! Bo sie naprawdę spóźnimy! – Krzyczałam za biegnącymi w stronę festynu braćmi. – Jak dzieci, normalnie jak dzieci.
- Wyluzuj Miki, chodź zobaczymy co tam maja ciekawego. – Powiedziała moja przyjaciółka z uśmiechem na twarzy.
Zaczęłyśmy wchodzić po schodach. Wymijałyśmy po kolei młode i stare pary, dziewczyny ubrane w słodkie yukaty, małe dzieci biegające w kółko. Przechodziłyśmy obok drzew ustrojonych lampionami i rozmawiałyśmy o wszystkim co nam się akurat na myśl nasunęło. Kiedy szłyśmy obok różnych straganów i stoisk z jedzeniem w końcu błogi czas minął i trzeba było zebrać cała ferajnę do kupy, żeby ruszyć na pociąg.
Przy stoisku z złotymi rybkami spotkałyśmy Hiant’ę, właśnie złapał upragnione zwierzątko i uradowany biegł do nas pochwalić się swoją zdobyczą.
- Misaki! Ayumi! Patrzcie co złapałem! Mam złotą rybkę! Jest taaaka fajna, jest rybką, ma płetwy i ogon i ma łuski i jest złota! – Zaczął wyliczać. - I już nie mogę się doczekać jak będzie pływać w akwarium w moim pokoju!
- Hinata, jest mały problem… ta rybka nie wytrzyma podróży do naszego domu. Nie możesz jej zabrać. – Powiedziałam.
- Ale…
- Chcesz mieś krew tej rybki na swoich rękach!? – Zapytała udając przerażenie Ayumi, w tym momencie do oczu Hinat’y napłynęły łzy.
- Ja miałbym zabić tą cudna rybkę! Moja przyjaciółkę? – Mówił już cały zapłakany i szybko poleciał oddać rybkę. Wracając Hinata wpadł na jedną dziewczynę, szybko przeprosił i podbiegł do nas.
- A gdzie reszta?- zapytał najnormalniej w świecie, chociaż przed chwilą tak strasznie płakał.
- Musimy ich znaleźć, za 20 minut mamy pociąg jak zaraz nie pójdziemy to nie zdążymy. – Stwierdziła Ayumi i pociągnęła nas za sobą w gąszcz ludzi.
Nie musieliśmy długo szukać bo już po chwili zobaczyliśmy Aoi’ego przy stoisku z taiyaki.
- Aoi!- Zawołałam do niego, a on odwrócił się. To co zobaczyłyśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Aoi stał z masą toreb jedzenia, całe policzki miał brudne, a w ustach tkwiło taiyaki a właściwie jego końcowa część czyli ogon.
- Wygląda jak kot. – Szepnęłam do Ayumi, ona w odpowiedzi zaśmiała się i powiedziała do mojego brata.
- Nie wiedziałam, że taki z ciebie obżartuch. To trzeba uwiecznić. – Z nadludzka prędkością wyciągnęła telefon i zrobiła mu zdjęcie. Już ruszał w jej stronę żeby odebrać jej telefon, ale ona go zgasiła.
- Jeśli tylko coś mi zrobisz, w jednej sekundzie wyślę to zdjęcie to wszystkich ludzi z mojej klasy, z poleceniem rozesłania dalej.
- Ty mała, wre… -Nie dokończył Aoi widząc jak Ayumi zaczyna coś robić na swoim telefonie. – Mała piekielnie przebiegła istoto.
- Chodźcie już bo się spóźnimy, trzeba znaleźć jeszcze Izumi’ego i Meji’ego.
- Tam jest Izumi! – Wykrzyknął Hinata.
- Chodźmy, a ty się wytrzyj. – Powiedziała Ayumi podając Aoi’emu chusteczkę.
- Dzięki. – Mruknął w odpowiedzi biorąc od niej chusteczkę.
Na szczęście z Izumi’m poszło w miarę gładko. Kopał, gryzł, szczypał i wrzeszczał w niebogłosy, że on chce tam zostać, ale spokojnie odciągnęliśmy go od dziwnej budowli i ruszyliśmy wlokąc go za sobą. Po pewnym czasie chyba znudziło mu się wymachiwanie różnymi częściami ciała oraz krzyczenie jak na egzorcyzmach. Wstał jak gdyby nigdy nic, otrzepał się i ruszył za nami.
Niestety szukanie Meji’ego było istną katorgą, nigdzie nie mogliśmy go znaleźć. Kiedy mieliśmy już zrezygnować i iść na miejsce zbiórki zobaczyliśmy jak siedzi na ławce otoczony pokaźną grupką dziewczyn.
- Chyba znowu będę musiała zastosować taktykę z plaży. –Stwierdziła Ayumi i już ruszyła w stronę Meji’ego, ale powstrzymałam ją i powiedziałam z chytrym uśmiechem na twarzy.
- Mam lepszy pomysł. - Wzięłam Hiantę na bok i zaczęłam tłumaczyć mu mój plan. Na początku zdecydowanie protestował, ale już po chwili udało mi się go przekonać. Kiedy odchodził, uderzyłam go w plecy tak, że do oczu napłynęły mu łzy. Odwrócił się w moją stronę i popatrzył z wyrzutem.
- Powodzenia. –Powiedziałam do niego z uśmiechem.
- Co wy planujecie? – Zapytała ciekawa Ayumi.
- Takie tam małe przedstawienie, niestety nie mamy czasu na wygodne fotele jak w kinie, ale popcorn powinien wystarczyć. – Stwierdziłam i kupiłam szybko wspomnianą przekąskę z stoiska obok. Widząc jak Hinata podchodzi do Meji’ego wzięłam garść popcornu i powiedziałam.
- Zaczyna się… chcecie trochę? – Podzieliłam się z przyjaciółką i braćmi, a oni z zaciekawieniem patrzyli co się zaraz będzie działo.
Zgodnie z moim planem Hianat podszedł do Meji’ego z łzami w oczach i powiedział.
- Braciszku, nareszcie cie znalazłem! Siedziałem w krzakach tak jak mi kazałeś i czekałem na ciebie już od trzech godzin. Obiecałeś mi kupić taiyaki! Przepraszam, że nie siedzę dalej w krzakach ale jestem taki głodny i zmarznięty.
- Hinata co ty gadasz? Ogłupiałeś? Przecież ja nic takiego nie mówiłem. – Próbował się bronić otępiały Meji. Patrzył na młodszego brata z zdziwieniem, zupełnie nie wiedział co się dzieje.
- Braciszku przecież ja nigdy nie kłamię. – Powiedział Hinata zanosząc się jeszcze większym płaczem. Reszta potoczyła się tak jak przewidziałam. Dziewczyny które do tej pory interesowały się wyłącznie Meji’m zaczęły rozczulać się na Hinatą, jaki to on nie jest biedy.
- Jak mogłeś kazać młodszemu bratu robić takie rzeczy!
- Ale ja…
- Jesteś bez serca!
- Ja nigdy…
- Myślałam, że jesteś naprawdę fajnym facetem, a tu takie rzeczy.
- Przecież….
- Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj. – Powiedziała kolejna dziewczyna i co przeszło moje najśmielsze oczekiwania, wymierzyła mu siarczysty policzek. Wpakowałam sobie do buzi jeszcze więcej popcornu. Zaczynało się robić ciekawie.
- Jesteś bezduszny, współczuje twojemu młodszemu bratu. – Kolejny plask w drugi policzek.
- Brak mi słów.
Wszystkie dziewczyny odeszły oburzone, a Meji dalej otumaniony stał na środku placu z dwoma czerwieniejącymi się policzkami, i to nie tylko z powodu uderzeń. Na jego twarzy co chwilę pojawiały się inne emocje od zażenowania, przez upokorzenia, aż do złości.
- Oho, chyba czas zostawić popcorn, i ratować Hinate. - Ruszyłam w ich stronę i powiedziałam – Chyba czas już iść na pociąg, nie uważasz Meji?
- Ty…. – Powiedział cały purpurowy z złości.
- Złość piękności szkodzi.
- Trzymajcie mnie bo jej coś zrobię… - Warknął i powoli ruszył dalej zdenerwowany. – Za ile mamy pociąg?
Ayumi spojrzała na zegarek i niezbyt zadowolona powiedziała.
- Złe wieści. Za 5 minut….
- COOO!!! – Krzyknęli moi bracia.
- Jeśli pobiegniemy może nam się udać…
- W takim razie na co czekamy? – Powiedziałam i ruszyłam biegiem na stację, nawet nie musiałam oglądać za siebie żeby zobaczyć, czy cała zgraja się ruszyła, bo słyszałam, jak szybko zbierają torby i biegną.
Po chwili intensywnego sprintu dotarliśmy na dworzec. Zostało nam tylko znalezienie peronu i wejście do pociągu. Na szczęście szybko zapytaliśmy pracownika dworcu o nasz peron, a on wskazał na drogę, szybko pobiegliśmy w wskazanym kierunku.
- Ufff… na szczęście zdążyliśmy. –Powiedział uradowany Meji kiedy wchodziliśmy po schodach, ale niestety w tym momencie pociąg zaczął ruszać. – Co za cho… - Jego piękne epitety dotyczące poczciwego środka lokomocji zagłuszył głośny stukot kół.
- To wszystko wasza wina! Zachciało wam się iść na jakiś festyn. – Powiedziałam zdenerwowana – Idę sprawdzić kiedy będzie następnym pociąg, zaraz wracam. – Powiedziałam i ruszyłam do tablicy informacyjnej, którą wcześniej mijaliśmy. Dopiero kiedy wracałam do braci i przyjaciółki miałam chwilę żeby rozejrzeć się po miejscu w którym właśnie byliśmy. Po za nami nie było tam ani jednej żywej duszy. Ogólnie peron był przestronny, schludny i czysty, nowocześnie urządzony. Nic szczególnego, po prostu zwyczajnie. Kiedy wróciłam zobaczyłam, że wszyscy już wygodnie rozsiedli się na ławkach bądź po prostu na ziemi i naszych bagażach. Kiedy do nich podeszłam z nadzieją popatrzyli na mnie. Widać było, że nie chciało im się długo czekać.
- Niestety, następny pociąg mamy za godzinę. – Powiedziałam i opadłam na ławkę.
- Cooo!!! No nie i co my mamy przez tyle czasu robić? – Marudził Hinata. Ale nikt mu nie odpowiedział pewnie dlatego, że nikt nie wiedział co można robić przez bitą godzinę na pustym peronie. Po pewnym czasie razem z Ayumi dyskutowałyśmy na temat tego jak beznadziejni są moi bracia i o tym, że to wszystko przez nich. Oni jednak nie bardzo się tym przejmowali i zaczęli grać w karty.
- Ayumi, kochanie! – Oczywiście to był Meji, kto inny mógłby tak powiedzieć. – Nie chcesz może zagrać z nami w karty?
- Jakoś nie bardzo mam ochotę. – Stwierdziła Ayumi, wyciągając jakąś książkę z torby.
- A ty mała? – To było do mnie.
- Nie nazywaj mnie…
- Tak, tak… To grasz czy nie?
- A co ty taki miły, że mnie zapraszasz do gry?
- No bo wiesz… Pomyślałem, że kto jak kto, ale ty musisz umieć grać w karty.
- Chyba za długo siedziałeś na słońcu, to brzmi prawie tak jakbyś chciał być miły, ale znając ciebie, zaraz powiesz coś głupiego, ja się zdenerwuję i będę miała ochotę czymś w ciebie rzucić.
- Spokojnie. Ja tylko sobie przypomniałem, że kto nie ma szczęścia w miłości ma szczęście w kartach. Więc ty musisz być mistrzem jeśli chodzi o karty!
- Meji… - Powiedziałam przez zaciśnięte zęby, szukając czegoś czym mogłabym w niego rzucić niestety nic nie miałąm pod ręką.
- Ale to przecież prawda. – Wtrącił się Aoi, a mnie zatkało.
- Brak mi słów na was, mam was dosyć. Ayumi idziesz ze mną po coś do picia?
- Mogę się przejść. –Powiedziała odkładając książkę.
- Dla mnie kawa! – Krzyknął za nami Meji.
- A ja poproszę cole! – Dorzucił swoje trzy grosze Aoi.
- Jeśli idziecie po picie to ja poproszę zielona herbatę. –Powiedział Izumi.
- Je chcę sok! – Dodał Hinata.
- Nie zasłużyliście! – Odkrzyknęłam im i pokazałam język. – Chodźmy. – Jak powiedziałam, tak zrobiłyśmy i już po chwili szukałyśmy automatów z piciem. Wyprzedziłam trochę Ayumi i zobaczyłam, że za rogiem znajduje się to czego właśnie potrzebowałyśmy. Odwróciłam się i szłam dalej tyłem.
- Tam są autom… - Nie dokończyłam bo ktoś do mnie dobił i wylądowałam na ziemi. – Ałłł… - Powiedziałam wstając i otrzepując się z kurzu. – Mógłbyś bardziej uważać jak chodzisz. – Rzuciłam oschle do chłopaka który na mnie wpadł.
- Przepraszam, nic ci nie jest? – Zapytał uprzejmie, ale wiedziałam, że interesuje go coś zupełnie innego, a dokładniej mówiąc ktoś.
- W porządku, nic się nie stało, ja też przepraszam. –Po tych słowach rozeszliśmy się ale czułam jak wzrok chłopaka podąża za nami.
- Widziałaś jak on na ciebie patrzył!? – Zapytałam podekscytowana przyjaciółkę.
- Na mnie? Jak patrzył? – Powiedziała zupełnie zdziwiona.
- No tak.
- Ale, że jak.
- No tak wiesz…
- Aaa, że tak?
- Dokładnie! – Dopiero po chwili uświadomiłyśmy sobie jak zabawnie zaczęłyśmy gadać i zaczęłyśmy się prawie, że turlać po podłodze ze śmiechu. Szybko kupiłyśmy napoje i dalej rechocząc wróciłyśmy do chłopaków, którzy dalej grali w karty, ale Aoi rzucił się na Hinatę. Podeszłyśmy do nich i lekko zdziwione nie wiedziałyśmy co mamy zrobić. Nie codziennie się widzi jak starszy brat bez koszulki rzuca się na młodszego żeby go rozebrać.
- Eee…- Powiedziałyśmy równocześnie, a oni w tym samym czasie na nas spojrzeli.
- Co tu się dzieje? – Zapytała Ayumi.
- Rozbieram Hinatę, nie widać? – Powiedział zirytowany Aoi.
- To akurat widzimy, ale dlaczego?
- A co to już, nawet swojego brata nie można koszulki pozbawić?
- Eee… Miki masz dziwnych braci. – Powiedziała do mnie Ayumi.
- Niestety, niestety. – Odparłam załamana. – Powiecie nam w końcu o co tu chodzi?
- Gramy w taką grę, że przegrany musi się rozebrać. Niestety Hinata przegrał rundę, a nie chciał się rozebrać wiec postanowiłem mu pomóc.
- To wszystko wyjaśnia, ale nie myślisz, że może mógłbyś już niego zejść? – Lekko zmieszany Aoi, podniósł się znad Hinat’y, założył koszulkę i wrócił do braci, którzy stwierdzili, ze czas wymyślić nową grę. Rozdałam im zamówione napoje i powiedziałam.
- To za to, że jesteście tacy niedobrzy. - Potem ja i Ayumi zaczęłyśmy rozmawiać o książce którą moja przyjaciółka właśnie czytała.
Na szczęście po kilkunastu dziwnych zabawach moich przyrodnich braci i chwilowych fazach nudy, przyjechał pociąg. Wszyscy uradowani, jak najszybciej wpakowaliśmy się do pierwszego lepszego wagonu. Po jego prawej stronie znajdowały się cztery siedzenia, po dwa naprzeciwko siebie, właśnie na nich usadowili się chłopcy. Natomiast po lewej stronie były dwa siedzenia także naprzeciwko siebie i to właśnie one przypadły mi i Ayumi. Szybko jednak okazało się, że ten podział nie potrwa długo. Po wielu przesiadkach z miejsca na miejsce, bo ktoś chciał coś, a ktoś czegoś nie chciał, Ayumi wylądowała z chłopakami na „czwórce”, a ja siedziałam sama po lewej stronie.
Odpowiadała mi taka postać rzeczy. Oni świetnie się bawili, a ja mogłam w końcu spokojnie posiedzieć i podziwiać malownicze widoki które przewijały się za oknem.
W pewnym momencie, kiedy słońce już zachodziło, a ja podziwiałam jak pomarańczowa tarcza chowa się za wysokimi górami jakby bawiła się w chowanego, napadło mnie zmęczenie. Powieki powoli stawały się coraz cięższe tak jak głowa, co chwilę łapałam się na tym, że przysypiam. Wtedy usłyszałam jakiś głos nade mną, a należał on do chłopaka który wcześniej na mnie wpadł przy automatach.
- Mogę się dosiąść? – Zapytał.
http://cursed-psychopath.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZapraszam!
ojojojojoj :*
OdpowiedzUsuń